Gdzie się podziała cnota cierpliwości?

Gdzie się podziała cnota cierpliwości? Czy dzień bez sms’a, tydzień bez e-maila, kilka dni bez rozmowy to koniec przyjaźni, uczucia, miłości??? Czy dzisiaj nie można trwać w radości oczekiwania?

Niecierpliwość. Być może jest jednym z najważniejszych znamion naszej pędzącej bez tchu epoki. Niecierpliwość młodych, niecierpliwość starców. Niecierpliwość niektórych polityków, niecierpliwość niektórych kapłanów, niecierpliwość rodziców, niecierpliwość dzieci. Najczęstszy grzech — niecierpliwość. A pod tym wszystkim jakieś zasadnicze, trudne do przezwyciężenia zamknięcie, nieufność wobec zamiarów Boga u progu nowego tysiąclecia. Era społeczeństw zamkniętych.

Wojciech Kudyba
O cierpliwości

Gdzie się podziała cnota cierpliwości?

15 thoughts on “Gdzie się podziała cnota cierpliwości?

  1. *jeszcze cosik*

    Była taka piosenka z tekstem: “Niecierpliwość to okropnie brzydka wada, przez tę wadę się niekiedy głupio wpada.” 🙂

  2. *Niecierpliwością*

    zasłaniamy swoje zniecierpliwienie sobą, swoją bezradność wobec samotności… Bo każdy z nas jest tak naprawdę sam i nie potrafimy sobie z tym poradzić…

  3. *Samotność*

    sam odczuwam bezradność wobec samotności, tłum znajomych wokoło, a jednak samotność niesamowita, bo pewne problemy są niewyrażalne w mowie, geście…

    Pozostaje zaufanie i praca nad sobą…

    …tak wielu odpowiedzi nie znam, tak wielu spraw nie pojmuję, tak wielu prawd nie ogarniam.

    Cholerykiem niestety jestem, gorąca głowa i muszę nad tym cały czas pracować, aby ludzi nie ranić, moim brakiem cierpliwości…

  4. *coś w tym jest…*

    ja wczoraj wyładowałam swoje zniecierpliwienie życiem i w ogóle wszystkim na niewinnym człowieku 🙂 Na szczęście Pablo nie jest obrażalski. Ale ja już tak czasem mam, że moje żale i frustracje potrafię “spontanicznie ” wyrzucić na tą osobę, która akurat jest pod ręką. Wystarczy byle drobiazg i wybucham, a potem jest mi przykro. I w ogóle czuję, że się zapętliłam w życiu… zgłupieć można…

  5. *gdybanie*

    Można się pobawić w domysły i założyć, że pytania “gdzie się podziała cnota cierpliwości? Czy dzień bez sms’a…” itd. zadaje raczej ktoś, kto sms-a nie wysłał, maila nie napisał, nie zadzwonił…
    Bo gdyby sam czekał na ten sms, mail, telefon, pytałby raczej: “gdzie się podziała cnota wrażliwości na potrzeby innych? Czułość? Uważność? Wreszcie – miłość”… Czyż nie? 🙂

  6. *cd…*

    co nie oznacza, że każda osoba, na którą wybucham jest święta i niewinna:) Poza tym ja mam bardzo trudny charakter. Jak ktoś ma na tyle cierpliwości, żeby to wytrzymać, to będzie mieć we mnie przyjaciela tak wiernego, jak to tylko możliwe…

  7. *do ireo – gdybanie*

    Chyba nie zrozumiałeś, o co mi chodziło?

    Bogu dzięki, są jeszcze sytuacje kiedy przyjaciel, ukochana osoba są poza zasięgiem telefonii komórkowej (sms’a), internetu (e-mail), telefonu, kontaktu osobistego (delegacja w odległym miejscu). Są to sytuacje, w których potrzebna jest cnota cierpliwości. Bez niej ani przyjaźń, ani miłość nie przetrwają.

    W tym kontekście, stawianie pytania o cnotę wrażliwości, uważam za absurdalne! Bo ta druga osoba chce wysłać sms’a, e-mail, zadzwonić i spotkać się, lecz nie może. Co więcej ona także musi ćwiczyć się w cnocie cierpliwości, a nie ulegać zwątpieniu i beznadziei.

    PS
    Myśli z wpisu, naszły mnie gdy pewna osoba nie potrafiła wytrzymać, tygodnia zbanowania na liście dyskusyjnej i zaczęła podsyłać swoje teksty przez osoby trzecie, oraz atakować bezpośrednio adresy prywatne osób z listy (w obu przypadkach naruszając regulamin).

  8. *hmm…*

    ja mam dosyć skomplikowany charakterek, więc gdy mi się zdarza coś, co wymaga cierpliwości i spokoju, to ta ćwiartka choleryka we mnie aż wyje… chociaż większość mojej natury jest spokojna i pogodna – ale czekać cierpliwie można się nauczyć nawet wbrew sobie. Jest to wykonalne…

  9. *tu był komentarz*

    Ponieważ komentarz był w sprzeczności, z tym co zacytowałem we wpisie
    [http://szczepanek.org/?id=795], został usunięty.

    Bardzo proszę uważać, aby pisząc tutaj komentarze, nie ranić osób czytających mojego bloga. Mnie można ranić osobiście, z pokorą to zniosę, choć chyba łatwiej w e-mailach. W innym wypadku będę wszelkie takie niedelikatności wobec moich gości wycinał.

    Wyznaję, że prawo gościnności jest święte, dlatego proszę szanować moich gości!!!

    Z serdecznym pozdrowieniem
    Kat-tnący-komentarze
    czyli
    jarek@szczepanek.org

  10. *no jarek, tu pokazałeś pazur :-)*

    na pytanie “Chyba nie zrozumiałeś, o co mi chodziło?” mógłbym odpowiedzieć:
    – Owszem, jak zwykle 🙂
    ale to raczej jest tak, że zamiast rozumieć wyszukuję inny kontekst.
    To w ogóle jest bardzo fajna historia z tym banem na liście – cóż za przemożny pęd do zaistnienia 🙂

  11. *Poznanie*

    teraz po kilku pogawędkach na blogach, już Cię lepiej rozumiem 🙂

    Gdyby to była realna rozmowa, można by, więcej wyjaśnić i nie byłoby tych niepotrzebnych nieporozumień ;D

    Cieszę się, że szukasz tego innego kontekstu, mnie się to też często zdarza 😉 Tutaj u mnie jako gospodarz, czuję się w obowiązku – wobec tego innego kontekstu – doprecyzowywać moje wypowiedzi.

    Dlatego wybacz jeśli czasem jestem zbyt męczący 🙂

Comments are closed.