Gdy brałem na ręce Michała małego, to był niczym wąż wijący się wokół niewidocznej osi. Będąc na rękach przemienił się w orła szukającego wzrokiem wszystkich możliwych miejsc niedostępnych, w które należy się równocześnie naraz udać. By po chwili obdarzyć mnie zaufaniem i słodko zasnąć, w bezpiecznych ramionach ojca.
Michałowy sen - cud niepojęty, Boży dar złożony w proste ręce człowieka, dar złożony z pełnym zaufaniem i odpowiedzialnością, Bóg ufa ojcom tak jak zaufał św. Józefowi. Teraz czas na ojców aby zaufali Bogu!
Åšroda, 13. cze 2007
Michałowy sen
Åšlady
Użyj tego linku jeśli chcesz stworzyć Ślad (Trackback) do tego wpisu
Brak Śladów


















