Zastanawiam się ile prawdziwych relacji międzyludzkich jest w stanie człowiek równocześnie utrzymywać. Do czego mają prowadzić współczesne tablice szkolnych ogłoszeń? Czy kolejnym etapem będą małe portale z rodzinnymi społecznościami, bo rodziny się nie będą znały? Czy już niedługo łatwiej będzie mi z żoną i synem rozmawiać przez komputer niż przy domowym stole?
Łatwo jest idealizować historię, bo pamięć nie utrwala aż tak bardzo doznań negatywnych z okresu szkolnego i chyba tutaj jest przyczyna sukcesu wszelkich społeczności szkolnych.
Łatwiej jest przebaczyć Kowalskiemu, który 20lat temu pobił mnie po lekcjach, a trudniej jest pójść do Żony i powiedzieć przepraszam, gdy miała rację, nieprawdaż?



















