Dyskusja tutaj przybiera dla mnie bardzo dziwny obrót. Wyglada to jak trgowanie się o niewiadomo co…
Dla mnie i dla wielu młodych ludzi, pieśń o której tutaj mowa jest czyms bardzo specjalnym. I może nawet nie chodzi o to, jakie korzenie ona ma. Sam jestem harcerzem, choc czego żałuje nie działam w tej chwili aktywnie z oczywistego braku czasu, jednak w czasami mam okazje uczestniczyc w ogniskach harcerskich. Podczas takich właśnie ognisk spiewa sie “płonie ognisko…” i jest to dla wielu zebranych tam ludzi cos co pozwala im poczuć sie częścia czegos wielkiego. Czuje sie pewna więź z ludzmi tam zebranymi nawet jeśl inie zna sie wśród nich nawet jednej osoby. Kto tego chociaż raz nie przeżył w odpowidnim miejscu i w odpowiednim czasie( hmmm Bieszczady =]) nie dowie się czym sa te z pozoru małe sprawy…
Zapomniałem o “Gaude Mater”
]]>“Hej Sokoły…” i taka willa na wzgórzu :-)))
]]>Drogi kuzynie musisz czesciej spotykac sie z rodzina, a szczegolnie z Pawlem i wtedy zrozumiesz. 😉
]]>Nic na to nie poradzisz, czasami pod wplywem wyskokowych trunkow odzywaja sie patriotyczne instynkty.
]]>Dla mnie jeszcze “Czerwone maki na Monte Casino” wyżej wspomniane “Płonie ognisko w lesie” i na pewno “Boże coś Polskę”.
]]>dla mnie świętością jest jedynie hymn, Bogurodzica i Rota.
Dlatego jak LPR zaczęło śpiewać rotę w sejmie, dla partykularnych celów, to mnie skręciło.
Różnica pokoleń – dla mnie to sprawa honoru, dla Ciebie już tylko herbertowskiego dobrego smaku.
Cóż, czasy się zmieniają i tradycja przestaje być świętością, niestety.
dla mnie to kwestia herbertowskiego dobrego smaku.
]]>A ja nadal zostanę przy swoim :).
]]>