Naprawdę nie jestem rozżalony, tylko zdziwiony. Jestem głęboko przekonany: o konieczności podążania tropem dokonań II Soboru Watykańskiego oraz o konieczności poszukiwania i kształcenia świeckich dla posługi medialnej w Kościele.
W tym wszystkim musi nastąpić spotkanie Mądrości rozważnej powołującego (duchownego) i Mądrości roztropnej posługującego (świeckiego). Są to bóle rodzenia nowej wizji Kościoła, zaufajmy Papieżowi i pójdźmy za nim “Nie lękajmy się”.
Oczywiście tak jak zawsze człowiek ucząc się chodzić może złamać nogę, ale nie jest to wystarczający powód do zaniechania tej nauki i pozostania w pozycji siedzącej przez całe życie. 🙂
Uważam, że Kościołowi potrzeba nieco więcej dystansu wynikającego z wzajemnego szacunku człowieka wobec człowieka, a nie wszechobecnego dzisiaj kumplostwa z symbolicznym zwrotem “Cześć ksiądz”?
Szacunek dla drugiego człowieka musi być kształtowany w młodym człowieku przez rodziców, szkołę i katechezę. Szacunek ten nie jest tożsamy z zamykaniem oczu na trudne sprawy.
Żyć w prawdzie i nie lękać się! Kościół jest wspólnotą i jeżeli naszych Drogich Młodych Świeckich nie zaangażujemy w życie społeczne Kościoła, to zżarci goryczą niemocy, ciągłych narzekań odejdą w mrok nocy.
Kościół Polski potrzebuje ożywiającego spotkania Duchownych i Świeckich, ponieważ tylko te spotkania mogą nas wzajemnie ubogacić i porwać na drodze ku Dobru 🙂
Nie dziwię Ci sie Jarku, że z takim rozżaleniem mówisz o braku zaufania, jakim Kościół w Polsce darzy świeckich. Rzeczywiście cos w tym jest… Ale z drugiej strony świeccy często nadużywają zaufania Kościoła i próbują prać swoje prywatne brudy podpierając sie przy tym cudzym autorytetem. Są to przypadki odosobnione, ale są i być może dość mocno zraziły “decydentów” Kościoła do zbytniego ufania świeckim
]]>