ja nie jadę pod namiot ale wynajmę pokój, i to nie z jedną kobietą, a z dwoma. I nie interesuje mnie (choć to trywialnie zabrzmi), co inni myślą, będę robił swoje a ludzie różne rzeczy lubią stwarzać.
]]>ciesze sie, ze sa na swiecie ludzie tak myslacy, jak Ty, Jarku, bo przez to nie czuje sie osamotniona 🙂 Razem razniej 🙂
]]>Wczoraj było mi bardzo ciężko, bo odniosłem wrażenie, że nikt nie zauważył tych podpytań… Tak jakby na tym pierwszym pytaniu zakończyły się moje słowa… Obawiam się, że świat reklamy przyzwyczaił nas do czytania haseł, niestety 🙁
W tamtym wpisie pogrubiłem pytanie zasadnicze, i to był chyba mój błąd. Zarazem przyczyna, niezauważenia pozostałych rozwiązań. Dlatego poczułem szybką potrzebę dopowiedzi…
W jednym się z Tobą Krzychu nie zgodzę. Jeżeli jechałbym w grupie znajomych, i w tej grupie mieszkałbym w namiocie z dziewczyną to jeszcze miałbym nadzieję, że moje zachowanie będzie jednoznacznie odczytane: dzięki słowom, gestom i czynom. Natomiast jadąc tylko we dwójkę, na jakieś pole namiotowe. Ludzie zawsze będą “tylko” patrzeć i wyciągać wnioski, nawet najbardziej absurdalne. Takie jest nasze społeczeństwo i należy mieć tego świadomość, jeśli chcemy je przemieniać.
Pisałem negatywnie “tylko i wyłącznie” o wyjechaniu we dwójkę pod namiot, a nie wyjechaniu pod namiot w ogóle!!! Przy okazji są studenckie bazy namiotowe i można spokojnie tam nocować we dwójkę, w dużym namiocie bez żadnych urojonych podtekstów otoczenia, na przykład (baza Głuchaczki, baza Lubań, baza pod Gorcem, chatka Górowa etc.). Tylko to jest pewne utrudnienie (turystyczne i finansowe), a my chyba wolimy gdy coś jest łatwe i proste.
Z drugiej strony pijący przyjaciele muzycy na trasie nauczyli mnie kiedyś jednego. Jeżeli chcesz być szanowany w swoich poglądach to bądź wyrazisty. Czyli jeżeli nie chcesz pić to nie pij, my to uszanujemy choć ci przygadamy. Ale jeżeli zaczniesz pić, to jesteś taki sam jak my i pij z nami do końca, bo inaczej jesteś świnia. I ja tą ich moralność rozumiem.
W moim odczuciu droga ku świętości (JPII mówił do nas kilka razy “bądźcie świętymi, nie lękajcie się”) wymaga akceptowania czasów takimi jakimi są i bycia w nich wyrazistym, nawet jeśli jest to bardzo trudne i bolesne.
Poziom przeciętnych skojarzeń jest niski (dowód reklamy Plusa, Canal+ etc.), i od tego, że ja pod płachtą namiotu będę leżał krzyżem i wspaniale po katolicku zachowywał, nic się nie zmieni. Otoczenie zawsze zapamięta moment mego wejścia do namiotu z dziewczyną, która nie jest moją żoną, a resztę dopowie sobie według własnego wnętrza, NIESTETY. Z prostej przyczyny, nie mają innego wyobrażenia o życiu.
Dzisiaj świat zwykł stosować kwantyfikatory ogólne mówiąc “bo wszyscy tak robią”, w tych konkretnych przypadkach zawsze staram się mówić “ale ja tak nie robię, więc nie wszyscy!”.
Człowiek współczesny zagubił gdzieś szacunek dla słowa, obrazu, muzyki. Dlatego według mnie świadectwo czystości mojego życia winno być możliwie najbardziej wyraziste. Bardzo mnie ucieszyło Krzychu, że zauważyłeś to wielorakie znaczenie sformułowania “doświadczona koleżanka”, sprawiłeś mi tym prawdziwą radość!!!
W moim odczuciu branie “Odpowiedzialności” to świadomość czasów w jakich się żyje, skojarzeń jakimi żyje społeczeństwo i plotek jakie to społeczeństwo potem stworzy. Wolę być nazwany “ciemnogrodzianinem”, niż gdyby na skutek mojego postępowania ktoś miał być zgorszony lub obmówiony.
Na wyjazdach często słyszałem popularne dzisiaj hasło “mnie nie obchodzi co inni o tym powiedzą, bo ja wiem co czynię”, a czytając Ewangelię, nauczanie i wypowiedzi Papieża, świętych powinno mnie obchodzić!!!
Ale to jest moje zdanie w oparciu o moje wnętrze i doświadczenie życiowe, każdy ma swoje przemyślenia i według nich postępuje. Pragnę tylko abyście zrozumieli, dlaczego świadomie dokonałem tego wyboru.
Wierzcie mi, słysząc w ciągu wielu lat drwiny i złośliwości za taki wybór, wcale nie jest mi łatwo być wiernym tym przekonaniom… Jak mi kiedyś przygadał znajomy: “gdybyś był księdzem albo zakonnikiem to bym jeszcze taki wybór zrozumiał, ale świecki chcący być męzem i ojcem – to czysty absurd. Życie jest dla ludzi, nie przejmuj się światem.”
]]>za te slowa. Ostatnio stalam przed pokusami podobnego kalibru, tlumaczac sobe, ze to przeciez nic, w koncu nic zlego sie nie stanie. Twoja Mama miala swieta racje… Dziekuje!
]]>