Hmmmm, od czego by tu zacząć… nie tylko dobił mnie artykuł w POLITYCE, ale też właśnie opublikowane wyniki Narodowego Spisu Powszechnego z zeszłego roku, mówiące o tym że DRASTYCZNIE zmniejszyła się liczba zawieranych małżeństw, jak również (to logiczne) drastycznie przybyło “wolnych kociołapowatych związków”. Cóż, daje to dużo do myślenia… i to nie tylko księżom czy socjologom…. ale chyba nam wszystkim!
Po drugie: Nienawidzę głupiego kretyńskiego i bałwochwalczego zwrotu “MNIEJSZE ZŁO”!!! Co za diabeł to wymyślił??! MNIEJSZE ZŁO – Tak mówią kociołapy, tak mówił w 1981 roku generał Jaruzelski, tak wreszcie mówią ociekający złotem i luksusami holdingowcy zamykający kolejne kopalnie… i tak dalej, i tak dalej…..
Czy w ogóle dla człowieka wierzącego, chrześcijanina istnieje (powinna istnieć) taka opcja, taka kategoria: MNIEJSZE ZŁO??!!! Nie powinna i nie może istnieć i rozmydlać moralnego kręgosłupa!!!! Nigdy MNIEJSZE ZŁO, zawsze WIĘKSZE DOBRO!!!!! Tak przynajmniej myślę.
Po trzecie: mam wielu znajomych (zwłaszcza koleżanek) które tak robią. I mówią : “Bo on jest taki i taki….. i dzisiaj w życiu bym za niego nie wyszła, ale ja mu daję szansę….” Przy okazji dają sobie szansę na ciekawe życie intymne… Zero odpowiedzialności! Zero odwagi do podjęcia uczciwego i normalnego życia! Więcej nie napiszę, bo staram się być kulturalny – przynajmniej dla rodziny i znajomych (!) – a musiałbym zacząć używać zwrotów powszechnie uznawanych za nieparlamentarne! W jakim do cholery kraju my żyjemy???!!!!!
]]>Karol Wojtyła użył najlepszej konstrukcji “Miłość i odpowiedzialność”, one muszą istnieć równocześnie (koniunkcja)!!!
Cóż z wiarą w sakrament Małżeństwa (sakramentalne przyrzeczenie) jest tak samo jak z wiarą w sakrament Eucharystii, można wierzyć, że Tajemnica Wiary umacnia, i można mieć wątpliwości.
Jest taki cytat “wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”.
]]>A, mnie wydaj się, że to zależy od odpowiedzialność ludzi, za siebie i innych. Bez względu na to, czy człowiek żyje w “wolnym związku”, czy też w związku małżeńskim, to najbardziej liczy się ODPOWIEDZIALNOŚĆ za tę drugą osobę. Wydaje mi sie, że wypowiedzenie sakramentalnego przyrzecznia, nie dodaje nam odpowiedzialność za drugą osobe.
]]>Wiesz, tak poczytalam ten wpis o wolnych zwiazkach… masz racje, ze sie oburzasz. Jakby czlowiek nie reagowal na takie rzeczy, to by znaczylo, ze ma znieczulice… Ludzie bredza o wolnosci, a boja sie wziac odpowiedzialnosc za druga osobe – a potem placza, ze jak zyja w konkubinacie itp, to maja mniejsze prawa niby – ten artykul mnie dobil. Konkubinaty, rozwody – zadnego poszanowania dla malzenstwa. Znam ciekawy dowcip, to akurat o rozwodach, ale chyba zahacza o dziedzine:
Rzecz dzieje sie w USA.
Spotykaja sie na koloniach dwaj chlopcy i rozmawiaja o roznosciach.
– Jak sie nazywa twoj tatus?
– (tu pada jakies nazwisko, dajmy na to Jonathan Harvey :))
– A, on byl moim tatusiem dwa lata temu!
Kiedys sie z tego smialam. Potem przestalam…
]]>