zaskakujesz mnie mądrością swoich stwierdzeń. Bez kitu, naprawdę..
]]>Oaza jest miejscem do którego przychodzi karawana aby zaczerpnąć ze źródła, i tak należy uczynić.
Oaza nie jest miejscem w którym należy przeleżeć całe życie w cieniu palm i chłodzie strumienia czy też sadzawki 🙂
Trzeba niczym strumień podążać czynnie przez życie.
]]>żebym jeszcze miała na to wszystko możliwości…
]]>Tamta książka mówi także o Neokatechumenacie, Odnowie w Duchu św. itd. w tym samym kontekście
Oaza jest wspaniałym ruchem, przygotowującym młodego człowieka do dorosłego życia. Ukazuje tradycję i uczy tego co nowe.
Człowiek lubi się przyzwyczajać do tego co wygodne, już zapoznane i niezmienne… czyli bycia oazowiczem latami…
Stąd problem Oazy, studenci zamiast wejść w Duszpasterstwa Akademickie, cały czas pozostają w tym co już było. Myślę, że należy wchodzić w DA nie rezygnując, w miarę możliwości z bycia animatorem Oazy. DA wymusza rozwój intelektualny, czytanie książek etc.
Źle się dzieje, gdy po wielu latach życia Oazą w rozmowie z jakimś oazowiczem odczuwa się I stopień 😉 Chciałoby się wtedy rzec: “nie stój biernie, czytaj, módl się, zgłębiaj wiarę, bo inaczej nie będziesz miał się czym dzielić” czyli w skrócie KONTEMPLUJ!!!
]]>oaza nie jest dla wszystkich. Każdy musi znaleźć swoją drogę. Ja oazie zawdzięczam to, że zaczęłam przeżywać wiarę świadomie. Zawdzięczam wiele, wiele… W dobry czas się z nią zetknęłam… Dlatego jestem jej wierna, a jeśli chodzi o wypaczenia i niedociągnięcia… ze swojej strony staram się, aby ich nie robić i by innym zależało na dalszym rozwoju…
]]>A ja właśnie dzisiaj rozmawiałem z Unexy na ten temat – i nie skończyłem… ale reasumując – w oazie pewne rzeczy mnie wręcz wqrzały, podczas gdzy w pewnym momencie zabrakło mi……….. (no właśnie, czego… intelektu??, może świadomej wiary właśnie). Chociaż liturgiczny rozwój pogłębiłem 🙂
]]>każdy ruch inny… ja tam intelektu używam 🙂
]]>