piekny kawalek homilii papieskiej wyszperales na podsumowanie swej wypowiedzi. Nic dodac, nic ujac.
]]>:D:D
Jarek
nie przejmuj sie
moja mama zmagala sie z podobnymi argumentami w internacie w pierwszej polowie lat 1950-tych :)))
facet ma problem jesli jestes dla mniego az taka przeszkoda….
ale to on ma problem nie ty :))))
W ogniu komentarza zapomniałem się podpisać….
]]>Regularność mojej modlitwy pozostawia wiele, wiele do życzenia. Co do Ciebie – jeszcze nie tak dawno oburzałem się na Twoje “tylko cytowanie” i “zbyt pozytywne” podejście do rzeczywistości, które prezentowałeś.
Przeszło mi 🙂
A tego kolegę jestem sobie w stanie wyobrazić i może nawet zrozumieć. Jeżeli jemu przeszkadzała sama ŚWIADOMOŚĆ, że trzymasz modlitwę, że widzisz w tym wartość, że z tej wartości czerpiesz i korzystasz. A on nie. I może z jednej strony zazdrość, może obudzona tęsknota, niepokój. Potrzeba określenia się wobec tego “zjawiska”… Poruszające na pewno dla niego to było…
Ale muszę powiedzieć, że prezentowana postawa przypomina mi szablon:
“Zniewoliłeś i przymusiłeś mnie poprzez położenie tej książki na stole! Teraz MUSZĘ zdecydować czy ją oglądnąć, czy nie”.
Ech.
Kończę i pozdrawiam! Trzymaj się i nie ustawaj. A że ludzie Cię będą badać… No cóż. Sam mam na to ochotę. Ostatecznie próbę złota sprawdza się w ogniu. Albo przynajmniej wali się młotkiem.
Prawda się ostoi.
[no widzisz, jaki jesteś potwornie nietolerancyjny. nie wiem, kiedy zdołasz odpokutować, że ktoś zdołał zauważyć, że się modlisz wieczorem :-))
naprawdę, co za zgorszenie :-)))
dobrze, że przynajmniej Twój kolega jest tolerancyjny i Cię po bratersku napomniał :-]
widocznie Twoje postępowanie jest dla niego wyrzutem, bo wie, że mógłby modlić się więcej, gdyby tylko chciał
]]>