Pozdrowienia i wyrazy uznania dla lekarzy z Cieszyna, którzy ją odratowali!!!!!!!!
]]>Popieram moich wszystkich Szanownych przedmówców! Współczesny człowiek ucieka od strachu jako strachu, boi się strachu, boi się stresu, …. a przecież taki stres i strach to wspaniałe doświadczenie, które, jak złoto, wypróbowane w ogniu, owocuje potem w przyszłym życiu ( nie tylko artystycznym).
Coś w tym jest, że ludzie uciekają nawet od małych problemików czy stresików, a potem, jak im się to nawarstwia, nie umieją tego przezwyciężyć! Przypomina mi się historia pewnej mojej koleżanki, która dwa lata temu próbowała (na szczęście nieskutecznie) żachnąć się na własne życie, bo…….. bo ją rzucił chłopak!!! Jakiś absurd!!! Paranoja! Młoda, ładna, miła, znajdzie sto razy lepszego i porządniejszego….. A ona……… no właśnie….. może Wam też to da do myślenia….. Mnie dało i to sporo….
Coś dziwnego jest w tym młodym pokoleniu, wychowywanym bezstresowo i, za przeproszeniem, bezpłciowo!
]]>marzy mi się aby kiedyś jednak nauczyć grać się na instrumencie, choćby dla własnej przyjemności. Co do strachu, przyszło mi na myśl, paradoksalnie, bezstresowe wychowanie. Dzieci wychowuje się pod kloszem, a gdy w życiu dorosłym trafią na strach i stres, kompletnie nie umieją sobei zs tym poradzić.
]]>Podoba mi się podejście do życia jako do sztuki, oczywiście nie ‘dla samej sztuki’. Takie podejście widzę też w Tryptyku Rzymskim Jana Pawła II…
]]>