najlepiej znaleźć stałego spowiednika, ja niektórych unikam, gdyż nie lubię się czuć jak karcony przedszkolak.
]]>Idź koniecznie i nie odkładaj Spowiedzi na potem 🙂
Będziesz lekka i szczęśliwa na nadchodzący Adwent, a spowiednicy będą Tobie wdzięczni za to, że nie odkładasz tego na ostatnią wigilijną chwilę.
W tej rozmowie z ojcami jest taki piękny przykład dobroci Spowiedzi i niech On Cię zachęci, do nie odkładania Spowiedzi na potem:
“O. Kłoczowski: – To wszystko, co nam opowiedział ojciec Joachim, mówi o tym, co znaczy “przyjąć”. Przyznam, że w moim doświadczeniu spowiedniczym zdarzyło się również kilka wstrząsających spowiedzi. Pewnego razu przyszedł do mnie mężczyzna, który nie był u spowiedzi czterdzieści lat. Nie wiem dlaczego, ale chyba Duch Święty kazał mi powiedzieć do niego: – Bracie, witam cię! Chrystus cię wita! Obydwaj się poryczeliśmy, mnie to cholernie wzruszyło, poczułem ścisk w gardle, bo nie była to jakaś chlipiąca baba, której wnuczek coś spsocił i dała mu klapsa, ale twardy chłop. Duża sprawa.”
Pomodlę się za Ciebie i nie czekaj!!!
]]>A już miałam iść do spowiedzi w sobotę. Nie wiem, czy chcę usłyszeć taki tekst. Chociaż może by mi pomógł 🙁
]]>myślę, że często to jest tak… człowiek lubi odkładać wszystko na deser… i tak na początku jest praca, potem sport i wypoczynek… a jak jeszcze zostanie chwilka czasu, no to może być i coś dla wnętrza
jest także wyczekiwanie na okazję, czyli: głuchy ksiądz, szybka spowiedz, bo tłum ludzi, albo okazja bo szybka kolejka to i nie trzeba się zastanawiać pod konfesjonałem…
a potem jest pospieszna spowiedz, bez chwili na dłuższą rozmowę, bo za nami tłum ludzi, zdenerwowany-zmęczeniem spowiednik i “radość” bo pewno nie usłyszał tych naszych brudów… tak jakby po kilku godzinach wysłuchiwania brudów, mogło spowiednika pasjonować notowanie cudzych brudów…
A może początek przebaczenia jest wtedy, gdy cżłowiek znajdzie wolny czas dla Siebie i Pana Boga… dobrze się przygotuje do Spowiedzi i pójdzie do niej w spokoju (nie w trakcie Mszy św. albo gorączki Wielkiego Piątku i Wigilii Bożego Narodzenia)…
znajomy spowiednik zwykł pytać pospiesznych penitentów jakie jest pięć warunków dobrej spowiedzi, aby sobie zdali sprawę, że przed Spowiedzią człowiek musi podjąć trud odpowiedzi na pytania i poznania swojego życia…
1) Rachunek sumienia
2) Żal za grzechy
3) Mocne postanowienie poprawy
4) Szczera spowiedź
5) Zadośćuczynienie
Może to dlatego, że towarzyszy nam wciąż jakieś oczekiwanie… takie “a myśmy się spodziewali”…. i tak jak takie spodziewanie zamknęło oczy uczniów w drodze do Emaus na obecność Zmartywchwstałego, tak może nasze oczekiwania względem spowiednika zamykają nasze oczy na Jego obecność, na Jego Miłosierdzie…
I zarzucając coś spowiednikowi, zapominamy ucieszyć się tym, że Bóg odpuścił nam grzechy…
czytając wspomnienie młodzieńczej spowiedzi o.Badeniego OP u o.Anioła, zastanawiałem się jak to jest…
dlaczego człowiekowi jest tak trudno uwierzyć w nieskończone Miłosierdzie Boże… Spowiednicy są tacy i tacy, jedni za gorący inni za lodowaci, ale zawsze jest w tym Sakramencie On…
i tak zastanawiam się dlaczego człowiek potrafi wybaczyć potknięcia człowiekowi, a tak trudno jest wybaczyć spowiednikowi, a przecież to też człowiek… i dlaczego potem człowiek buduje sobie mur przed Bożym Miłosierdziem… zamiast poszukać innego spowiednika…
]]>A jak On podchodził do grzechu? Brał go na siebie. A co znaczy, brać grzech na siebie? To znaczy, że musisz wraz z penitentem pokutować za jego grzechy, wtedy będziesz wobec niego pokorny! ”
Ktoś kiedyś powiedział mi, żeby zawsze przed przystąpieniem do Sakrmanetu Pojednania modlić się za spowiadającego kapłana. Zawsze o tym pamiętam i choć różne bywają spowiedzi… nawet jeśli czasem jest tylko taka “odstukana”… to świadomość tej wcześniejszej modlitwy sprawia, że także z takiej spowiedzi wyciąga się jakąś naukę – nawet jeśli z ust księdza ona nie padła (pomijam oczywiście kwestię odpuszczenia grzechów i łaski płynącej z Sakramentu).
Pamiętam kilka takich szczególnych spowiedzi, ale napiszę tu o jednej. Zwykle słyszę: “w duchu pokuty odmów…”
Raz usłyszałam: “w duchu wdzięczności za odpuszczone grzechy odmów…”
I słowa te rozświetliły moje wnętrze…
Spowiedź św. …
Sakramentem Pokuty…
Sakrament Pojednania… 🙂