chwała Bogu, że ci, co już nie wierzą, jeszcze czasem praktykują.. i to z powodów byle jakich.. bo np. chór kościelny, kumpel z wojska, cokolwiek..
bo taka praktyka, choć byle jaka, to czasem jedyny środek prewencyjny.. żeby nie zeszmacić się całkiem..
chwała Bogu, że do kościoła wpuszczają wszystkich, jak leci, a nie tylko tych.. wierzących i praktykujących..
bo Cuda się zdarzają.. i ci niewierzący czasem zaczynają wierzyć..
właśnie dlatego.. że po prostu nie wypadało się zeszmacić…
chwała Bogu!! :-))))
]]>Myślę, że coś jest w takim dzieleniu katolików, a znając realia nie dziwi nawet stwierdzenie: niewierzący-praktykujący.
]]>