echh… chyba niewiele…
kilka myśli usłyszanych dziś.. od o.Piotra, franciszkanina:
…………………………………………………
Ludzkie słowo nie istnieje, jest niczym…
Weź ludzkie słowo i przeżyj z nim własną śmierć…
Nie można naraz wierzyć słowom ludzkim i Bożym…
Ponad Słowo, ponad Myśl Boga nie masz prawa stawiać żadnego autorytetu!
Bóg proklamuje, obwieszcza.. doskonale, suwerennie ale i odpowiedzialnie, możesz nie słuchać, spotwarzać, bluzgać, deptać.. tak ja możesz nie oddychać.. tylko spróbuj…
Poza Słowem Boga.. nie istniejesz w ogóle…
A najpiękniejsze słowo, które człowiek może powiedzieć… to… “jestem”.. po prostu…
]]>= flanelcia 😉
]]>ktoś mi mówi: jestem szmata…
a ja mówię: owszem, szmata, i Ty i ja, ale szmata kochana, taka jak stary polar, co wpadł w błoto… pierzesz a nie wyrzucasz do śmieci… po prostu…
:-))
swoją drogą, uwielbiam stare znoszone buty, które litry krwi z moich biednych stópek wypiły.. ;-)) i nie wyrzucam, choć nadają się jedynie do muzeum archeologicznego (a do muzeum też nie oddam, bo nie!! bo to moje buty!!!)
ale Millerow et consortes szanowac nie mam zamiaru:).
]]>a propos poczucia własnej wartości, godności… pewności siebie… i szacunku dla drugiego Człowieka…
mogę jedynie polecić
http://www.mateusz.pl/czytania/wj/346.asp