bo ja teraz spróbuje sparafrazować mojego Mistrza od Słów…. Artura…
“Rozmowa z drugim człowiekiem jest jak odkrywanie nowego wszechświata.”
… no chyba że coś pokręciłam? ale Sens był chyba taki właśnie… ;-))
a że Rozmowa ma Sens wtedy, gdy chodzi o Sprawy Naprawdę Ważne, czyli np.o duszę… to… tak tylko mi się skojarzyło…
i aż się boję myśleć o tym, co kto sobie od razu pomyśli na temat mojej głowy, jeśli się dowie, jakie to ja mam dziwne skojarzenia… takie odległe, takie twórcze i takie niezrozumiałe wcale i takie bezsensowne i w gruncie rzeczy… to cały wielki system powiązanych ze sobą urojeń, które w sumie tworzą jakąś tam niby całość quasisensowną, a zatem ….
paranoja? echh….
współczuję psychiatrom….
i wolę psychologów…
a już najbardziej wolę porozmawiać.. choćby o czarnych dziurach…
po prostu…
:-))
no… tak jest…
tzn. mi się tak też przydarza jak tamtym siostrom…
bo Dzieci Bożę są w sumie… bardzo kochane i miłe… tylko bardzo poranione…
i trzeba niezmiernie dużo wysiłku intelektualnego i Dobrej Woli i samozaparcia itd. itp. bla bla….
żeby w każdym Człowieku dojrzeć Chrystusa… np. Tego Cierpiącego….
…
p.s. a cóż to za siostry że koronki rozdają?
😉
żyć Ewangelią tylko to daje prawdziwe szczeście
]]>