a nie gdy paple, takie wypowiedziane “Fiat” miałem na myśli.
Spontaniczność jest wtedy, gdy człowiek dobrowolnie i w pełni świadomie wypowiada to słowo. Dlaczego spontaniczność? Miałem tutaj przed oczami postać Maryi, która w Magnificat (spontanicznym kantyku) wypowiedziała “Fiat mihi secundum verbum tuum” (niech mi się stanie według słowa Twego).
W tym kontekście widzę słowa Modlitwy Pańskiej “Fiat voluntas tua” (Bądź wola Twoja)
]]>Ciekawy tekst, Jarku. Prowokujący do myślenia. Dziękuję.
Co do tego “Fiat – bądź wola Twoja”. Często wypowiadane słowa. Słowa – klucz. Słowa – wytrych. Szczerze mówiąc – jestem nieufny wobec tych, którzy je zbyt łatwo wypowiadają. Którzy zbyt łatwo mówią Bogu “tak”. Wydaje mi się, że często jest to zdjęcie z siebie czegoś. Nie wiem – odpowiedzialności, kreatywności, czegokolwiek. Nie chcę uogólniać – chcę przedstawić sytuację, która nie wydaje mi się dobra. Bo z własnego doświadczenia widzę, że często jest tak, że “bądź wola Twoja” oznacza: twórz, użyj talentów, wymyśl coś – mówi Pan. Tak właśnie. Oto Bóg mówiący – dałem ci samodzielność, zakorzeniłem cię w Moim Synu – obdarzyłem cię mocą i światłością, dałem ci – na Mój obraz i podobieństwo – moc tworzenia. Więc stwórz coś, a nie powtarzaj ciągle tego SWOJEGO “fiat”.
Tak właśnie. Coś w tym stylu.
Tak więc – tekst mnie poruszył. Wróciłem do niego dwa razy. Wrócę może jeszcze. Na razie pozdrawiam!
maciek
Właśnie skończyłam pisanie na brudno drugiej i tym razem ostatecznej wersji pracy z pedagogiki o zgubnym wpływie relatywizmu moralnego i neutralności światopoglądowej na wychowanie. 🙂 Biorac pod uwagę, ile mnie to kosztowało wysiłku – a skądinąd mam pewnien talent do pisania i odrobinę rozumu – zastanawiam się, jak wiele czasu poświęcasz na pisanie tak wspaniałych tekstów – i jeszcze robisz to dobrowolnie. 🙂 I tym bardziej Cię podziwiam…
]]>Gdy czytałam Twoje słowa, Jarku, stanął mi przed oczami moment, w którym po raz pierwszy świadomie powiedziałam moje “Fiat”. Było to bardzo spontanicznie wyrażone zawierzenie.. zawierzenie Bogu… zawierzenie dziecka… I choć mógłby ktoś powiedzieć [a spotkałam się z takimi opiniami], że dziecko w tym wieku nie wie, co tak naprawdę mówi… ja wiem, że tamto ZAWSZE ukształtowało mnie i wciąż mnie kształtuje… I choć różne były chwile w moim życiu, choć czasem chciałoby się uciec i zapomnieć, to jednak to ZAWSZE było we mnie cały czas. I nie pozwoliło odejść, zapomnieć.
I Bogu za to dziękuję.
Pytasz kiedy zachwyciłam się światem…
Wczoraj, wracając do domu z Kościoła.
Padał śnieg (za którym z pewnych powodów nie przepadam), było ślisko, mokro… a mnie to wszystko radowało.
Wracając z Eucharystii, trwając w dziękczynieniu, obięłam nim wszystko co mnie otaczało…
I jeszcze jedno.
Nigdy nie obniżajmy własnej poprzeczki z powodu słabości drugiego człowieka. To nie człowiek ma być naszą podporą i fundamentem, nie z człowieka jest siła do podążania tą drogą. Podporą, Fundamentem, Siłą jest Bóg. ZAWSZE.
przeczytałam…
będę jeszcze wracać…
bo nie potrafię tak naraz wszystkiego pojąć, zrozumieć…
Jarku… dziękuję…
także za to, że dzięki Tobie mogę wymagać od siebie coraz więcej.. że wzrastam.. (chyba?)…