No … taka mała prowokacja 😉
]]>tak być nie może….
nie powinno….
ale jednak tak jest…
niestety….
:-((
i ja próbuję zrozumieć tych, co przeklinają…
i wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny…
i …..
echh….
…
A przekleństwa (których zresztą nie pochwalam) pomagają w jakiś sposób ulżyć nagromadzonej adrenalinie, złym emocjom.
Ja sama czasami przeklinam sobie w mysli (i tu nie ma się czym chwalić), co chroni mnie przed “nagadaniem” innym ludziom, którzy wtedy dopiero mogliby poczuć się dotkniętymi.
Tak więc czasami lepiej wybrać mniejsze zło…
Czyż nie tak?…
mój drogi Nestorze jest problemem, a nie emfaza…
]]>cóż, zdarza się powiedzieć, dla emfazy:D.
]]>