mam natym polu spore doświadczenia. W istocie takie dyskusje są jałowe jako, że większość dyskutantów ślepo tkwi przy swoim a swoich racji broni inwektywami.
]]>zawodowy dyskutant.. hmm.. dla niektórych osób właśnie pracą zawodową jest udział w dyskusjach, polemikach, czy to na łamach prasy czy w innych mediach… znam kilku takich, którym za to właśnie nieźle płacą..
czy jeśli w sytuacji, gdy pod koniec wymiany zdań każdy z interlokutorów pozostaje przy swojej racji i nie ma tzw. konsensusu, to czy znaczy to, że nie było żadnej dyskusji? chyba nie.. 🙂 a przykładem np. ojcowie Kłoczowski i Badeni, dyskutujący na tematy najróżniejsze… 😉
mi też żal ludzi, którzy zbyt wiele czasu i energii poświęcają dyskusjom toczącym się na forum publicznym, zwłaszcza tym, którzy dyskutują poprzez internet, czy to na czatach, czy listach dyskusyjnych, czy też na blogach… a prócz żalu… jest we mnie dużo współczucia… bo wyobrażam sobie setki przyczyn, z powodu których życie osobiste tych osób ma się tak źle, że pojawia się taka reakcja obronna… ucieczka w świat wirtualny, byle dalej od swoich problemów… albo wręcz przeciwnie: ryczenie na forum, które jest błaganiem o pomoc…
]]>