Zadając pytanie retoryczne, miałem przed oczami osoby, które znałem i znam. Wiem, że wzrastały od Chrztu św. jako osoby wierzące.
To, że ktoś żyje tak, jakby dekalog nie istniał, to jeszcze nie znaczy, iż jest niewierzącym. Co najwyżej jest człowiekiem zagubionym.
Co do dzisiejszego człowieka, to postawiłbym inne pytanie: dlaczego rodziców, którzy mają mało pieniędzy, nie dziwi zamożność córek, ich kursy językowe, ubrania i styl życia…
Człowiek zawsze miał różne bożki przed sobą. Przecież w chwili gdy Mojżesz ogłaszał Dekalog już czczono cielca.
]]>Pytasz o Dekalog. Pytanie, jak rozumiem, retoryczne.
Zaczelam sie jednak zastanawiac, dla kogo jest Dekalog. Bo przeciez nie dla tych, ktorzy o nim nic nie slyszeli. Nie dla niewierzacych. Nie dla tych, ktorzy Boga nie znaja.
A moze w kontekscie przytoczonego fragmentu artykulu warto zapytac, jakich bogow czci dzisiejszy czlowiek?
W powyzszym fragmencie (nie pokusilam sie o przeczytanie calego artykulu) pocieszajaca jest dla mnie wypowiedz Nataszy, ktora ‘wciaz sie zle z tym czuje’ i Karoliny, ktora mowi o zadrze na sumieniu. Moze kiedys cos z tym zrobia… Natasze, Karoliny i wiele innych…
dla niewtajemniczonych ten “salezjanin” jest dominikaninem 🙂
http://da.sluzew.dominikanie.pl/MichalM.php
Zostawiłem oryginalną pisownię tekstu, ponieważ tym bardziej podkreśla zagubienie młodych, jak i autorki.
]]>salezjanin duszpasterzem u dominikanow?!
]]>