Chyba rozmawiamy o dwóch różnych światach, ja nie mówię o lampce koniaku w pracy albo o imieninach i nie jestem bojownikiem o abstynencję. Zwracam uwagę na przemilczany współcześnie problem uzależnień, niewidocznych dla kręgu najbliższych.
Proces takich trwających uzależnień widziałem na przestrzeni wielu lat, w różnych środowiskach i z całą siłą podtrzymuję słowa, że trzeba wiedzieć, gdzie i z kim wolno wypić taką lampkę koniaku.
Nie zależy mi na przerzucaniu się racjami, bo nie użyję w blogu przykładów osobowych, które znam. Nie będę teraz cytował tytułów filmów opartych na faktach, które opisują alkoholowe uzależnienia “krawatowców” niewidoczne dla najbliższych, tudzież alkoholowe uzależnienia pań w pięknych okryciach, i późniejszą walkę o powrót do rodziny.
]]>opracowany przez Irenę Gabryś
Gimnazjum nr 3 w Ochotnicy Górnej
“Alkoholik to osoba chora na chorobę zwaną alkoholizmem. Może stać nim każdy, przy czym osoba pijąca na ogół nie jest świadoma tego, że popada w nałóg. […] To nieprawda, to głownie ludzie marginesu. Tylko 3% pijących alkoholików można zaliczyć do te kategorii. Reszta to zwykli ludzie, mający rodzinę i pracę.”
http://www.spjamne.ochotnica.iap.pl/strony/nauczyciele/gabrys_pub/publikacja.htm
]]>….to prawda. alkoholicy roznia sie tylko jakoscia wypijanego alkoholu oraz tym, ze ten “ukrawacony” moze zaplacic za taksowke, co go odwiezie do domu. moze nawet ten “spod budki” jest lepszy bo brak intelektualnego otrzaskania uniemozliwia mu szukanie swietnych wymowek i tlumaczen. on to “taaa jeee, pani kjerofniczko, se fypiłem, co tu duszo gadać”…
]]>