Bóg dał człowiekowi dwoje uszu po to aby dwa razy więcej słuchał aniżeli mówił… Ale co zrobić gdy współrozmówca milczy?
Gdy podczas rozmowy z osobą, z którą powiedzmy, że nie łączą mnie zażyłe kontakty, pojawiają się chwile ciszy… to nie ma chyba dla mnie czegoś gorszego. W takich momentach wpadam w popłoch i na siłę próbuję podsunąć jakiś absorbujący temat. Chociaż jestem świadoma faktu, że nie można paplać bez przerwy to mimo wszystko chwile milczenia dają mi poczucie strasznego dyskomfortu. Cała moja pewność siebie i poczucie (i tak niskiej) własnej wartości legną w gruzach… i czuję się jak żuczek, z którym nie ma o czym rozmawiać. Co innego jeśli chwile ciszy dopadają mnie podczas rozmowy z przyjacielem… Przecież i tak rozumiemy się bez słów…
…wybaw mnie, Panie! (jeden z moich grzechów głównych) 😉
]]>Ja bym nawet dodał, że ostatnimi czasy to “paplanie” nabiera coraz bardziej charakteru palpacyjnego…
]]>שמעון בנו אומר, כל ימיי גדלתי בין החכמים, ולא מצאתי לגוף טוב אלא שתיקה; ולא המדרש הוא העיקר, אלא המעשה; וכל המרבה דברים, מביא חטא.
פרקי אבות א יז
Szimon, syn [rabbana Gamliela] powiada: “Przez wszystkie swoje dni wzrastałem między mędrcami – i nie znalazłem dla ciała nic lepszego od milczenia. I nie nauka jest najważniejsza, ale czyn.
A każdy kto przymnaża słów – sprowadza grzech”.
Miszna, Pirke Awot 1,17
]]>