a to tak nie jest? 😉
]]>hm… wygląda mi to na naciągane usprawiedliwianie pracoholizmu… Wejrzyj w głąb siebie, dokonaj samo-psychoanalizy oceniająco-wartościującej i odkryj w życiu inne źródła radości. Bo inaczej może Cię to doprowadzić do stwierdzenia, że praca jest największym szczęściem i spełnieniem. :)))
]]>no tak, masz rację – dla mnie Radość jest niezbędna do normalnego życia :-)))) to i się Praca zrównała z Radością 🙂
]]>Mi również praca daje satysfakcję, jednak to wcale nie oznacza że bym się martwił gdybym nie musiał pracować. Jednak w oryginalnym wpisie Jarka nie było mowy o “radości”, a jedynie o “konieczności”. I z tą “koniecznością” polemizuję…
]]>czynszu?
Mi osobiście praca daje wiele radości, podobnie jak przysłowiowy bochen gorącego chleba.
btw. “Kto nie chce pracować, niech też nie je!” 2 list do Tesaloniczan 3,10
]]>Czy to jakaś alegoria? Bez najmniejszego problemu jestem sobie w stanie wyobrazić bardzo szczęśliwe życie zarówno bez pracy jaki i bez chleba… 🙂
]]>