Dla szaraczka 22% czy 23% VAT, tak naprawdę nie ma znaczenie, natomiast nieuczciwi producenci i sprzedawcy, którzy wykorzystają tę podwyżkę do znacznie większego wzrostu cen znaczenie mają.
Na szczęście mamy wolny rynek i w sytuacji kryzysu, taki wzrost raczej przełoży się na obniżkę kosztów sprzedaży aby jednak klient kupił, niż do nadmiernej podwyżki towarów, ale to moje subiektywne spostrzeżenie.
Cały czas uważam, patrząc na polską wieś i żywność, że największy problem to brak przetwórstwa produktów u ich wytwórcy, coś jak przed laty polski węgiel i inne surowce. I dlatego potem wszystkie sieci zarabiają absurdalne pieniądze, a rolnik i kupujący objadają się smakiem. Rolnik bo dostaje ułamek ostatecznej ceny, a kupujący bo dostaje ułamek smaku pierwotnego produktu.
I wtedy niestety zerkam na półkę w sklepie i zastanawiam się, dlaczego tam może stać słoik z Włoch lub Francji z napisem wyprodukowano w małym gospodarstwie rolnym na wsi… a polskie obok są z…
PS
Rozmawiałem z krajanami i w zasadzie zawsze poraża mnie ich odpowiedź, że ktoś powinien im to przetwórstwo i dział rolnictwa zrobić – najlepiej Państwo, a we Włoszech i Francji po prostu biorą dotację i zamiast przejadać robią biznes w małych słoikach.