Brak takiego trzeźwego spojrzenia u religijnych podstaw i zabawy w podział Kościoła na gruncie prawie politycznym, są bardzo niebezpieczne – nie podlegamy innym procesom niż reszta świata… mimo wszystko Polska nie jest “mesjaszem narodów”.
A co do zdobywania władzy, mam wrażenie, że jasno dałem do zrozumienia że fundamentalizm religijny jest tak samo niebezpieczny jak ateizm – oba w jakimś sensie zaprzeczają przykazaniu miłości, choć z różnych powodów. Bardzo mi do dzisiejszych czasów pasuje cytat z Ryszarda Kapuścińskiego: “…Światu grożą, trzy plagi, trzy zarazy. Pierwsza – to plaga nacjonalizmu. Druga – to plaga rasizmu.
Trzecia – to plaga religijnego fundamentalizmu…” (o ile się nie mylę z “Imperium”).
Chciałbym aby współczesna Polska była solidarna i miłosierna, czyli każdy człowiek powinien być szanowany w swoich poglądach i móc dokładać swoją cegiełkę do dobra wspólnego, niezależnie od tego czy jest katolikiem, żydem, protestantem, prawosławnym, agnostykiem czy tez ateistą…, ale może to utopia i do końca mojego życia będę musiał wsłuchiwać się w język relacji wojennych z linii frontu narodowo-polskiego. Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie jest jak najbardziej aktualna, tu i teraz. Oby nie było tak, że tylko ktoś odległy od Miłości Chrystusa, pomaga ludziom z miłości.
]]>Tak na marginesie, to w naszym kraju akurat jeszcze długo nie da się zdobyć władzy głosząc ateizm. Co najwyżej można załapać trochę poparcia. Rozumiem, że pijesz do ewidentnie koniunkturalnej polityki prowadzonej ostatnio przez SLD, tu się z tobą zgadzam. Widzą to również ateiści, antyklerykałowie itp. i niewiele ze znanych mi takich osób przekonuje to do poparcia SLD.
]]>W Polsce popularne jest samo-oczyszczające stwierdzenie “Cel uświęca środki” – osobiście uważam, że to droga do podziału Kościoła. Nie może być tak, że za wzór wiary jest stawiany polityk, który mieszka z kobietą bez ślubu, a za wzór niewiary jest stawiany mało-znaczący parafianin, który mieszka z kobietą bez ślubu.
Oba przypadki są takim samym naruszeniem Dekalogu i oba powinny być tak samo oceniane, ponadto polityk na stanowisku może wywołać grzech publicznego zgorszenia. Przykładów można podawać wiele, mniej lub bardziej przekonujących.
Diabeł istnieje, podobnie ateizm jest realnie obecny w świecie współczesnym. Tak jak napisał C.S.Lewis w “Listach starego diabła do młodego”, najlepszą drogą do zdobycia władzy diabła jest rozmycie i ukrycie jego własnej obecności. Jeżeli ktoś dąży do przejęcia władzy w hasłach ateistycznych, a następnie poprzez zmianę prawa państwowego walczy z życiem poczętym i nienarodzonym – to myślę, że jest to forma ateizmu.
Swoją drogą to ciekawe, że chwalebną mądrością ludową jest powiedzenie “Hulaj duszo, piekła nie ma”.
Nie wiem czy cokolwiek rozjaśniłem z mojego wpisu, najpewniej jeszcze bardziej zagmatwałem 😀
]]>„rozedrgane emocje pozwalają ateistom triumfować i nawoływać do odrzucenia Dekalogu w imię dojrzałości społeczeństwa, a w rzeczywistości nawoływać tylko i wyłącznie dla zdobycia władzy”
Nie wydaje ci się, że w tych słowach postępujesz w sposób, jaki sam potępiasz w tym wpisie? Mieszasz kwestię (nie)wiary z polityką? Bo co ma ateizm wspólnego ze zdobywaniem władzy?
]]>