Kraków zbudził się z zimowego snu. Jest coś niepowtarzalnego w tym grodzie i człowieku, z którym się tam spotykam.
Tym razem zapomniałem się całkowicie i nie było konsumpcji obwarzanków…
Kraków zbudził się z zimowego snu. Jest coś niepowtarzalnego w tym grodzie i człowieku, z którym się tam spotykam.
Tym razem zapomniałem się całkowicie i nie było konsumpcji obwarzanków…
Gdyby dziennikarze zgłębiali na co dzień duchowość, tak jak zgłębiają sprawy personalne, to z pewnością byłoby mądrzej i ciekawiej…
Boję się dzisiaj włączać radio i tv, im więcej komentarzy o wyborze abp. Michalika słucham, tym bardziej jestem zdegustowany niekompetencją dziennikarzy.
wznoszona w Warszawie, to takze moje zadanie i moja cegiełka powinna się tam znaleźć. Naród nie dotrzymujący Bogu ślubów zbudowania świątyni (z powodu uchwaleniu Konstytucji 3-go maja 1791 czyli już 213 lat bez ich spełnienia), jest niczym garnek, lśniący na zewnątrz pychą bycia “narodem wybranym” i ziejący pustką duchowego wnętrza. A może zapomnieliśmy czym jest Opatrzność Boża, zagubieni w naszych sprawach materialnych…
Podam przykład. Od wieków ludzkość trapią zarazy, głód i inne klęski żywiołowe. Od wieków też staramy się usuwać przyczyny tych klęsk: stworzyliśmy nowoczesną medycynę, rozwijamy rolnictwo itp. Postawmy sobie pytanie następujące: Jak się mają te wysiłki do naszej wiary w Opatrzność, do której przecież ludzie prawie instynktownie zwracają się w momentach różnych klęsk? Otóż po pierwsze, nasze starania, aby przyroda była nam bardziej życzliwa, to jakaś współpraca z Bożą Opatrznością: przecież w ten sposób więcej ujawnia się Boże pochodzenie ziemi, na której żyjemy. Po wtóre – i to jest daleko ważniejsze – niezależnie od tego, czy siły przyrody są nam aktualnie życzliwe czy nie, w każdym momencie możemy i powinniśmy otwierać się na Boga, “bo miłującym Go wszystko pomaga ku dobremu” (Rz 8, 28).
Jakże nietrafne więc są zarzuty, jakoby wiara w Opatrzność była świadectwem ludzkiej bezsilności. Ileż pychy w przechwałkach, że bardziej opłaca się człowiekowi zdawać na siebie niż na Boga, bo dopóki człowiek zwracał się do Boga o oddalenie zarazy lub obronę przed głodem, pomagało mu to bez porównania mniej, niż kiedy sam zakasał rękawy i wynalazł szczepionki oraz nawozy sztuczne. Doprawdy bardzo wiele pychy jest w tym spojrzeniu. Bo po pierwsze, cóż to za przeciwstawianie siebie Bogu, skoro przecież jesteśmy Bożymi stworzeniami i to właśnie On, Stwórca, obdarzył nas rozumem, a naszą ziemię zdolnością owocowania. Po wtóre, wcale nie wiadomo, czyja sytuacja jest korzystniejsza: czy tych trapionych przez zarazy i głód, ale otwartych na Boga; czy też tych, którym niczego nie brakuje, bo zamknęli się w swojej pysze. Wreszcie po trzecie, to jednak nie bardzo przyzwoite chwalić się nadmiernie takimi sukcesami (choć to są bardzo realne sukcesy) w momencie, kiedy tyle milionów ludzi przymiera z głodu, a medycyna nie może sobie poradzić ze specyficznie dwudziestowiecznymi chorobami. Kto wie, może dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek musimy modlić się o wyzwolenie z klęski głodu: a Pan Bóg być może w ten sposób będzie nas wysłuchiwał, że będzie usuwał z naszych serc nienawiść, egoizm i obojętność. Bo to są przecież główne przyczyny tego, że tylu ludzi umiera dzisiaj z głodu.
Pełnia Modlitwy – Nauka o Modlitwie
8.2 Rola łaski w modlitwie
Rozum, pozostawiony swym światłom przyrodzonym, i wola w przyrodzonym zakresie swego działania nigdy nie będą w stanie nadać sobie tej stałej sprawności do służby Bożej, jaką daje im moc nadprzyrodzona łaski i cnót wlanych razem z nią do duszy. […]
Tak, dopiero oczyszczone i uszlachetnione cnotami teologicznymi, rozum i wola stają się zdolne do niesienia Bogu w całej pełni tej służby chwały, czci, dziękczynienia i prośby błagalnej, którą jednym słowem nazywamy modlitwą. […]
Już więc w zewnętrznym zachowaniu człowieka pod wpływem wiary i miłości zauważyć można pewien sposób bycia, mający na sobie wyraźne cechy wpływów religijnych. Czy go nazwiemy pobożnością, czy ogólniej – skromnością lub ułożeniem religijnym, w istocie swej będzie się on sprowadzał do tego swobodnego przejawiania na zewnątrz – w wyrazie twarzy, ruchach, przybieranej postawie wewnętrznych przeżyć religijnych, do pewnej harmonii między tym, co się w duszy dzieje, a tym, co się odbija na zewnętrznej działalności człowieka.
Zapewne, nieraz się zdarzy spotkać ludzi, którzy sztucznie wytworzyli sobie pewien sposób zachowywania się bardzo pobożny, podczas gdy w duszy te zewnętrzne formy nie znajdują żadnego odpowiednika. Fałsz ten nie da się jednak długo ukryć; pustka, którą ten powierzchowny sposób bycia pokrywa, prędzej czy później wyjdzie na jaw, niemałą szkodę wyrządzając sprawie Bożej tym dyskredytem, jaki hipokryzja rzuca na całe życie religijne. […]
W Polsce mamy zbyt wyłączną skłonność do uważania postawy klęczącej za jedynie odpowiadającą modlitwie, tak iż nieraz nawet ludzie spowiadają się, że mówili pacierz, ale nie klęcząc. Tymczasem pobożność chrześcijańska w swym rozwoju dziejowym znała cały szereg innych postaw, odpowiadających pewnym określonym nastrojom modlitwy, z których niejedne do dziś dnia ogólnie się zachowały, jak np. wstawanie na Ewangelię.
W moim życiu dostrzegam czas Łaski, gdy rozum i wola, oczyszczają się i uszlachetniają, a następnie usprawniają do chwalenia Boga niższe władze duszy, czynniki zmysłowe i członki ciała.
Jest też czas pewności siebie “nad-religijności”, wykoncypowania modlitwy, ograniczenia się do jakiejś “doskonałej” formy modlitwy i mówienia “spójrz Boże nie modlę się tak jak oni, lecz lepiej…”
Zastanawiające, w życiu można dać świadectwo własnej wiary, nie tylko mówiąc, nie tylko pisząc, ale także poprzez gesty ciała. Poprzez znak krzyża w miejscu publicznym, poprzez pokłon, przyklęknięcie oraz spokój ciała na modlitwie…
Życie św.Dominika ukazuje wspaniały przykład cielesnego (postawa ciała) przeżywania modlitwy.
Na koniec zaś bądźcie wszyscy jednomyślni, współczujący, pełni braterskiej miłości, miłosierni, pokorni! Nie oddawajcie złem za zło ani złorzeczeniem za złorzeczenie! Przeciwnie zaś, błogosławcie! Do tego bowiem jesteście powołani, abyście odziedziczyli błogosławieństwo.
Kto bowiem chce miłować życie i oglądać dni szczęśliwe, niech wstrzyma język od złego i wargi – aby nie mówić podstępnie. Niech zaś odstąpi od złego, a czyni dobrze, niech szuka pokoju i niech idzie za nim. Oczy bowiem Pana na sprawiedliwych [są zwrócone], a Jego uszy na ich prośby; oblicze zaś Pana przeciwko tym, którzy źle czynią.
Kto zaś będzie wam szkodził, jeżeli gorliwi będziecie w czynieniu dobra? Ale jeżelibyście nawet coś wycierpieli dla sprawiedliwości, błogosławieni jesteście. Nie obawiajcie się zaś ich gróźb i nie dajcie się zaniepokoić! Pana zaś Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest. A z łagodnością i bojaźnią [Bożą] zachowujcie czyste sumienie, ażeby ci, którzy oczerniają wasze dobre postępowanie w Chrystusie, doznali zawstydzenia właśnie przez to, co wam oszczerczo zarzucają. Lepiej bowiem – jeżeli taka wola Boża – cierpieć dobrze czyniąc, aniżeli czyniąc źle.
1P 3,8-17 wg BT