Czy cierpienie Krzyża jest początkiem radości?
Author Archives: jarek
Nowe przepisy liturgiczne
Od środy popielcowej AD 2004 obowiązują w Polsce nowe przepisy liturgiczne, dotyczące sprawowania Mszy świętej, zapisane w Ogólnym wprowadzeniu do Mszału Rzymskiego. Polecam lekturę całości, zmiany to między innymi przypomnienia i wyjaśnienia:
“Wprowadzenie” zaleca procesjonalne przystępowanie do Komunii św. Wierni przyjmują ją klęcząc lub stojąc. Zaleca się, aby przed przyjęciem Najświętszego Sakramentu wykonali należny gest czci. […]
Bardzo ważnym gestem, który nakazuje “Wprowadzenie” jest przyklękniecie podczas przechodzenia nie tylko przed Najświętszym Sakramentem, ale także “przed Krzyżem świętym, od jego uroczystej adoracji w liturgii Wielkiego Piątku aż do rozpoczęcia Wigilii Paschalnej”. Ten gest jest wyrazem czci dla zbawczej Męki Chrystusa i oznacza uwielbienie Krzyża, który jest symbolem śmierci i “narzędziem zbawienia”. Praktyka ta podkreśla znaczenie Krzyża w drugim dniu Triduum Paschalnego. Tabernakulum jest wtedy puste, ołtarz ogołocony, bez obrusów, a Krzyż staje się centralnym miejscem sakralnej przestrzeni. Krzyż wymaga wtedy szczególnego wyeksponowania, aby mogli go adorować wierni, przychodzący pobłogosławić pokarmy i pomodlić się w tradycyjnej u nas kaplicy Grobu Pańskiego.
Spotkania z lekarzami uczą pokory
Spotkania z lekarzami uczą pokory. Zaczęło się od ogólnego, który nie mógł poznać przyczyny mego stanu, więc skierował mnie do laryngologa. Laryngolog podczas pierwszej wizyty zrobił na mnie wrażenie lekarza zaangażowanego, po tygodniu miały być konsultacje i kontynuacja leczenia.
Po tygodniu laryngolog było chory, więc z poradni otrzymałem zalecenie pójścia do lekarza ogólnego aby wypisał kontynuację leków. Lekarz ogólny nie znał niektórych leków i zalecił zmniejszenie dawki antybiotyku.
Dzisiaj doszedłem do laryngologa, który miał znowuż pretensje, że dawka antybiotyku została zmniejszona – jakbym to ja miał na to wpływ. Na koniec gdy spytałem o kontynuację leczenia usłyszałem… no to w zasadzie zatoki, ale musi pan iść do okulisty…
Teraz poszukuję okulisty… a potem pewno skończy się na prywatnym interniście…
Współczuję tym, którzy są przewlekle chorzy i muszą zmagać się z tym bezwładem kompetencji lekarskich, bo moje problemy są naprawdę malutkie… Co mi da okulista jak przyczyna jest w stanie zapalnym zatok, doprawdy nie wiem.
Czy świeckiemu wolno mieć takie myśli?
Czy świeckiemu wolno mieć takie myśli? Jak C.S.Lewis mógł tak napisać?
Oto jak pewien pobekujący człowiek świecki reaguje na nowoczesną teologię. Dobrze się stało, że wysłuchaliście jego wywodów. Zapewne nieczęsto będziecie mieli okazję słuchać podobnych. Wasi parafianie rzadko będą z wami rozmawiali zupełnie szczerze. Kiedyś ten człowiek świecki starał się ukryć fakt, że wierzy w znacznie mniej rzeczy niż wikary. Teraz stara się ukryć, że wierzy w o wiele więcej. Być misjonarzem dla księży to bardzo niewdzięczna i kłopotliwa rola. Męczy mnie jednak straszliwe uczucie, że jeśli takiej misyjnej pracy nie podejmie się już wkrótce, dalsza historia Kościoła anglikańskiego może nie potrwać długo.
C.S.Lewis – Ziarna paproci i słonie
w Ziarna paproci i słonie s.120
PM 7.3 Sekty kładą nacisk na uczucia!
Pełnia Modlitwy – Nauka o Modlitwie
7.3 Modlitwa całego człowieka
Powyższa nauka o istotnej roli uczuć w modlitwie ma ogromną doniosłość w chwili obecnej, albowiem wpływ fałszywych poglądów w tej dziedzinie mocno paraliżuje życie religijne. Różne sekty współczesne na te właśnie poruszenia uczuć największy kładą nacisk, upatrując w nich oznaki nawrócenia i prawdziwego życia religijnego. Zapewne zechcą one swoje poglądy i u nas szerzyć i trafią na grunt bardzo podatny, bo i dziś już przy naszym usposobieniu skłonnym do sentymentalizmu i przy różnych najfałszywszych poglądach, które nasz romantyzm o tak płytkim podłożu filozoficznym spopularyzował u nas, wielu nawet wierzących katolików ogromnie przecenia rolę uczuć w życiu religijnym.
Uświadomienie pod tym względem i powrót do czystej tradycyjnej nauki Kościoła jest więc dziś bardzo doniosłą potrzebą naszego życia duchowego.”
Jak się mam modlić, aby nie ulec wpływowi fałszywych poglądów? W takich chwilach sięgam po Ewangelię i wczytuję się w prośbę jednego z uczniów: “Panie, naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów.” A Jezus odrzekł, do uczniów: “Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię… (Łk 11,1-4, Mt 6,5-15).
o.Jacek Woroniecki ukazuje jako fundament duchowego rozwoju należyte utrwalenie w umyśle pewnych formuł modlitw, które w myśl Zbawiciela i tradycji Kościoła mają być nieustannym źródłem natchnienia dla modlitwy chrześcijan. Na mistycyzm w moim życiu patrzę jak na wysoką skałę. Nie potrafię zacząć od mistycznego poziomu modlitwy, tak jak to czynił św.Jan od Krzyża, św.Teresa. Mogę jedynie pracować nad fundamentem mojej modlitwy położonym u stóp tej skały, patrząc na przykład św.o.Pio, który na paciorkach różańca wznosił się ku mistycyzmowi.
Winienem dbać o czystość mojej wyobraźni “tak iżby żadne obrazy, kalające lub choćby tylko rozpraszające życie religijne, na stałe w niej nie zagościły, ale winna ona być także pozytywnie przyzwyczajona do odtwarzania takich wyobrażeń, które by mogły być tym koniecznym podłożem dla życia moralnego i religijnego.” Ten drugi fragment pozytywnego spojrzenia, zachęca mnie od czytania życiorysów Ojców Kościoła, Świętych i Błogosławionych, aby wzrastać i umacniać się ich przykładem.
Rola uczuć na modlitwie rodzi wiele trudnych pytań, dlatego przywołuję na koniec słowa o.Jacka:
Kościół nie lekceważył nigdy uczuć jako czynnika moralnego i zarówno w całokształcie życia religijnego, jak i w dziedzinie modlitwy przypisywał im zawsze poważną rolę. Jak wnet zobaczymy, liturgia katolicka jest tą idealną szkołą życia duchowego i modlitwy, ujmującą w karby wychowawcze wszystkie władze duszy ludzkiej, a więc i władze uczuciowe. Ale Kościół zawsze bronił i bronić będzie wiernych od ułud, nieodłącznych od gry uczuć, i od przesuwania punktu ciężkości życia religijnego i modlitwy na zjawiska emocjonalne, na te wszelkie roztkliwiania się i rozczulania, które nieraz mogą procesom duchowym towarzyszyć, ale które do ich istotnej wartości nic nie dodają i do których nie wolno się zbyt przywiązywać.