Plan na najbliższy tydzień:
Dalacin C 4×1
Enterol 250 1×1 (2x)
ACC 600 1×1
Atecortin 2×3
Mucofluid 4×1
Grunt to mieć dobre didaskalia i zawsze pod ręką 🙂
Plan na najbliższy tydzień:
Dalacin C 4×1
Enterol 250 1×1 (2x)
ACC 600 1×1
Atecortin 2×3
Mucofluid 4×1
Grunt to mieć dobre didaskalia i zawsze pod ręką 🙂
W głowie człowieka pojawiają się różne myśli. Znajomi starają się, te myśli przegonić z naszej głowy. Jednak myśli natarczywie powracają, szukając odpowiedzi i umocnienia. Po jakimś czasie wpada do ręki książka, w której – Mędrzec naszych czasów – o.Salij OP, umacnia i upewnia mnie, w prostocie moich myśli. Oby było jak najwięcej takich książek, i abyśmy chcieli je czytać!!!
Żyjemy w czasach wielkiego zwątpienia w możliwość poznania prawdy ostatecznej. […]
Zwątpienie co do prawdy ostatecznej systematycznie utrwalane jest za pomocą nowomowy, wypracowanej przez współczesną mentalność demokratyczną. Tym się ona różni od nowomowy używanej w systemach totalitarnych, iż nie widać, żeby była komukolwiek narzucana na siłę. Toteż czujność wobec niej jest praktycznie żadna i z łatwością staje się ona naszym własnym językiem, gruntownie wypaczającym nasz ogląd rzeczywistości. A że nowomowa ta króluje w mass mediach, tylko ludzie nadzwyczajnej samodzielności i dojrzałości duchowej mogą się przed nią uchronić. […]
Miłość, prawda, wolność nie oznaczają już w naszej nowomowie ani w naszej świadomości tego, czym są naprawdę. To samo trzeba powiedzieć o takich pojęciach, jak dialog, pluralizm, tolerancja, prawa człowieka i wielu innych podstawowych pojęciach, których prawidłowe rozumienie mogłoby nam pomóc w naszym poszukiwaniu prawdy ostatecznej i ponad doczesnego sensu naszego życia.
Miłość w dzisiejszej nowomowie to raczej uczucie niż postawa moralna, raczej nieliczenie się z prawem moralnym niż jego najwyższy przejaw, raczej aprobata dla egocentryzmu niż poświęcenie się dla osoby kochanej. Podobnie przeinaczamy samo nawet pojęcie wolności: ileż to razy odwołujemy się do niego, kiedy próbujemy usprawiedliwić moralną anarchię, natomiast naturalną celowość wolności, czyli jej ukierunkowanie ku prawdzie, potrafimy piętnować jako jej zagrożenie albo nawet zaprzeczenie. […]
Podobnemu przeinaczeniu uległo pojęcie tolerancji. Tolerancja nie jest już dzisiaj uszanowaniem obcego, również wówczas, kiedy on błądzi; stała sę obowiązkiem akceptowania błędu, nawet jeżeli zabija on twoje rodzone dziecko.
Kiedyś było łatwiej. Gdy chciałem posłuchać prawdziwych informacji, wyszukiwałem stacji Radia Watykańskiego, Głosu Ameryki, Radia Wolna Europa lub BBC po polsku.
Później pojawił się wolny głos, w polskiej telewizji i radio.
Dzisiaj, jeżeli jakiś dziennikarz (niekoniecznie przeze mnie lubiany jako osobowość), zaczyna walczyć o ukazywanie prawdy w mediach. Szybko się go zwalnia albo wymusza jego odejście. Te osoby to przykłady walki o prawdziwe, niezależne dziennikarstwo i konsekwencji jakie się z tym wiążą: Krzysztof Skowroński, Katarzyna Kolenda-Zaleska i w ostatnich dniach Tomasz Lis.
Papież apelował do dziennikarzy, aby byli ludźmi sumienia. Dzisiaj potrzeba nam wspomagać, dobrym słowem tych dziennikarzy, którzy próbują nie utonąć w bagnie powszechnej służalczości politykom i bylejakości intelektualno-moralnej.
Dzielenie duchownych na dobrych i złych, postępowych i zacofanych stanowiło ulubioną metodę działania władz komunistycznych, które usiłowały przeciwstawiać dobrego biskupa Klepacza złemu kardynałowi Wyszyńskiemu […]
Inny był styl działań Prymasa Tysiąclecia, który jadąc do Rzymu po zakończeniu uwięzienia, zabrał ze sobą bp.Klepacza, by podkreślić, że więcej ich łączy, niż dzieli […]
W pluralistycznym społeczeństwie będą często powstawać sytuacje, w których naturalne są różnice zdań.
abp Józef Życiński cyt. za GW z dnia 9 lutego 2004
Słuchając narzekań na dzisiejsze czasy i widząc jakby społeczną niechęć do ukazywania zawartego w nich Dobra, zastanawiam się nad pojęciem proporcji. Jakże trudne w Polsce były czasy, gdy Prymasem był kardynał Stefan Wyszyński, w porównaniu z czasami dzisiejszej wolności religijnej. Jest w nas jednak, jakieś tragiczne zamiłowanie do trwania w podziałach i ciągota do wywoływania nowych. Jakby nieustannie szuka się złych stron u drugiego człowieka, zamiast iść śladami Matki, bo “Matka, zobaczyć dobro w nas umie”.
Niezbędny jest ktoś do zwalczania: a to ateista, a to komunista itd. Dzień 4 czerwca 1989r., w którym upadł komunizm w Polsce jakby nie istniał. Na transparentach chodzących do Kościoła zmieniono hasła na “miłujmy się”, a w niektórych sercach dalej trwa “homo sovieticus” i szukanie zła w drugim człowieku. Tak, jakby to dobro, które zakiełkowało i wydało plon obfity w ciągu ostatnich 15-lat, miało na wieki pozostać odrzucone i niezauważone. Nie mogę się z taką postawą zgodzić.
To, że nie powinno się narzekać na swoje czasy, głęboko rozumiał i umiał o tym przekonywać Ksiądz Prymas Wyszyński. Wielokrotnie powtarzał, zwłaszcza na bardziej kameralnych zebraniach, że pod pozorem, iż czasy są ciężkie, możemy nie wypełnić tych zadań, jakie Chrystus Pan stawia dziś przed nami, właśnie w tych, a nie innych warunkach, przy takich właśnie ograniczeniach i utrudnieniach, wśród niekoniecznie pomyślnych prądów umysłowych i moralnych.
Dopiero po latach zorientowałem się, że jest to spojrzenie rdzennie biblijne. “Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia!” – wołał Apostoł Paweł (2Kor6,2) i chyba nawet byłoby trudno nie dosłyszeć nuty entuzjazmu, jaka brzmi w tych słowach. Zarazem dwa wiersze dalej dowiadujemy się, że ten czas upragniony i ten dzień zbawienia przebiega “wśród utrapień, przeciwności i ucisków, w chłostach, więzieniach, podczas rozruchów”.
Ewangelia = Dobra Nowina, jako wierzący mam głosić Światu – Dobrą Nowinę.