Odkrycie wieczoru 馃檪
J.S.Bach – Oratorium na Bo偶e Narodzenie (czyli cykl sze艣ciu kantat) w wykonaniu solist贸w i The Amsterdam Baroque Orchestra and Choir pod dyrekcj膮 Ton’a Koopman’a.
Ale偶 pi臋knie tutaj, Anio艂owie graj膮 i 艣piewaj膮 馃檪
Odkrycie wieczoru 馃檪
J.S.Bach – Oratorium na Bo偶e Narodzenie (czyli cykl sze艣ciu kantat) w wykonaniu solist贸w i The Amsterdam Baroque Orchestra and Choir pod dyrekcj膮 Ton’a Koopman’a.
Ale偶 pi臋knie tutaj, Anio艂owie graj膮 i 艣piewaj膮 馃檪
S艂uchaj膮c radia po Bo偶ym Narodzeniu, nasun臋艂a mi si臋 taka my艣l. Kol臋dy 艣piewa si臋 jako zapowied藕 Bo偶ego Narodzenia w celach marketingowych “Id藕cie wszyscy do sklep贸w, bo 艣wi臋ta nadchodz膮”. Potem w mediach pozostaje smutek, 偶e si臋 Dzieci膮tko narodzi艂o… i na wszelki wypadek, kol臋d si臋 ju偶 na falach eteru nie puszcza!!!
Na szcz臋艣cie mam spory zapas nagra艅 w domu i s艂ucham ich oczekuj膮c na Ofiarowanie Pa艅skie.
Gdy m臋偶czyzna przeklina, czuj臋 “smr贸d w powietrzu”, a gdy kobieta m贸wi “k…”, to zastanawiam si臋, czy m贸wi to z w艂asnego do艣wiadczenia?
Tak samo j臋zyk, mimo 偶e jest ma艂ym cz艂onkiem, ma pow贸d do wielkich przechwa艂ek. Oto ma艂y ogie艅, a jak wielki las podpala. Tak i j臋zyk jest ogniem, sfer膮 nieprawo艣ci. J臋zyk jest w艣r贸d wszystkich naszych cz艂onk贸w tym, co bezcze艣ci ca艂e cia艂o i sam trawiony ogniem piekielnym rozpala kr膮g 偶ycia. Wszystkie bowiem gatunki zwierz膮t i ptak贸w, gad贸w i stworze艅 morskich mo偶na ujarzmi膰 i rzeczywi艣cie ujarzmi艂a je natura ludzka. J臋zyka natomiast nikt z ludzi nie potrafi okie艂zna膰, to z艂o niestateczne, pe艂ne zab贸jczego jadu. Przy jego pomocy wielbimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi, stworzonych na podobie艅stwo Bo偶e. Z tych samych ust wychodzi b艂ogos艂awie艅stwo i przekle艅stwo. Tak by膰 nie mo偶e, bracia moi! Czy偶 z tej samej szczeliny 藕r贸d艂a wytryska woda s艂odka i gorzka? Czy mo偶e, bracia moi, drzewo figowe rodzi膰 oliwki albo winna latoro艣l figi? Tak偶e s艂one 藕r贸d艂o nie mo偶e wyda膰 s艂odkiej wody.
Dedykowane Chlipowi temu, co pierwsze s艂owa tutaj zapisa艂 i przekona艂 do zamieszczenia tego, co poni偶ej czyli kontrowersyjnych zda艅 (艂ac. controversia – w膮tpliwo艣膰, zwada, dysputa…)
Czy samowolka jest spontanem? – ucieczka od wolno艣ci
Poni偶sze my艣li, ujrza艂em w jednej chwili i zapisa艂em kilka tygodni temu. Pomy艣la艂em jednak (blokada spontaniczno艣ci), 偶e powinny si臋 odle偶e膰 tak, aby emocje nie za艣lepi艂y rozmowy, bo “co nagle, to po diable“… Dzisiaj mam nadziej臋, 偶e cho膰 jedna osoba przeczyta te s艂owa do ko艅ca i si臋 nad nimi zastanowi. Nie odbieraj膮c tego jako osobisty atak na czyje艣 pogl膮dy, lecz jako trosk臋 o wzrost ka偶dego, nawet najbardziej r贸偶ni膮cego si臋 ode mnie charakterem i temperamentem cz艂owieka. Czego daj Bo偶e! 偶ycz臋: sobie i wszystkim czytaj膮cym te s艂owa.
Co wi臋cej 偶ycz臋 osobom spontanicznym, 艣wiadomego (sic!) ugruntowania w swoich pogl膮dach, poniewa偶 Ko艣ci贸艂 jest jedno艣ci膮 w r贸偶norodno艣ci “be together diffrent!” Oby艣my si臋 r贸偶nili, posiadali w艂asne zdanie i si臋 nim wzajemnie ubogacali.
W mojej ukochanej rodzinie wlano mi do serca lwowsk膮 tradycj臋: go艣cinno艣ci, s艂u偶ebno艣ci, odpowiedzialno艣ci za Nar贸d, Ojczyzn臋 i nauczono s艂贸w Semper Fidelis (艂ac. ZAWSZE wierny). S艂owo ZAWSZE jest opok膮 warto艣ci chrze艣cija艅skich, powtarzamy je ka偶dorazowo w doksologii (gr. doksa – chwa艂a, cze艣膰, logos – s艂owo) – Gloria Patri, et Filio, et Spiritui Sancto. Sicut erat in principio, et nunc, et semper, et in saecula saeculorum. Amen (艂ac. Chwa艂a Ojcu, i Synowi, i Duchowi 艢wi臋temu, jak by艂a na pocz膮tku, teraz i ZAWSZE, i na wieki wiek贸w. Amen).
Jestem obj臋ty, tym ZAWSZE w mi艂osnym u艣cisku 馃檪 To znaczy im bardziej chc臋 uciec od ZAWSZE, tym bli偶ej ZAWSZE si臋 znajduj臋.
Dlaczego cz艂owiek wsp贸艂czesny boi si臋 s艂owa ZAWSZE tak, jakby nie m贸g艂 uwierzy膰, 偶e jest prawdziwie WOLNY dopiero w tym ZAWSZE? Dlaczego niekt贸rzy z moich znajomych, 偶yj膮c w ma艂偶e艅stwie tak 艂atwo odrzucaj膮 ZAWSZE z przysi臋gi ma艂偶e艅skiej “a偶 do 艣mierci“, wchodz膮c spontanicznie w nowe zwi膮zki i wykluczaj膮c si臋 w ten spos贸b z 偶ycia sakramentalnego w Ko艣ciele? Argument w zasadzie zawsze jest ten sam, “on(-a) to by艂a pomy艂ka, wiesz Jarek, w 偶yciu trzeba by膰 spontanicznym… i wiesz Jarek, teraz znalaz艂em(-am), on(-a) to jest to!…” Pojawia si臋 pytanie dlaczego 2-3 rozwody temu o poprzedniej osobie tak samo m贸wi艂(-a)…
Dlaczego cz艂owiek wsp贸艂czesny potrzebuje, tak cz臋sto i g艂o艣no “reklamowa膰” w艂asn膮 spontaniczno艣膰? W takich momentach “reklamy”, mo偶na dostrzec jakby jego obaw臋, czy 艣wiat aby zobaczy, zauwa偶y – jest w tym jakby z jednej strony krzyk rozpaczy “Tutaj jestem, pi臋kny i m艂ody, zobaczcie mnie!!!“, a z drugiej krzyk egoizmu “Jestem najlepszy, uczcie si臋 ode mnie“…
Czego si臋 obawiasz cz艂owieku wsp贸艂czesny, wszak On powiedzia艂
Nie l臋kajcie si臋!
.
Co ma najwi臋kszy wp艂yw na zachowanie i styl dzia艂ania cz艂owieka? M贸wi si臋 o determinuj膮cej roli temperamentu danej osoby, w艂a艣ciwego tylko tej osobie. W II wieku p.n.e. Galen wykorzystuj膮c hipokratesowsk膮 koncepcj臋 czterech sok贸w (krwi, flegmy, 偶贸艂ci 偶贸艂tej, 偶贸艂ci czarnej) dokona艂 pierwszego podzia艂u typ贸w temperamentu. Wed艂ug Galena istnieje dziewi臋膰 typ贸w temperamentu, a w艣r贸d nich cztery pierwotne: sangwinik (艂ac. sangusis – krew), choleryk (gr. chole – 偶贸艂膰), melancholik (gr. melas – czarna, chole – 偶贸艂膰) i flegmatyk (gr. phlema – flegma, 艣luz). P贸藕niejsz膮 teori臋 temperamentu wypracowa艂 C.G.Jung. Wyodr臋bni艂 on dwa zasadnicze typy cz艂owieka: ekstrawertyk – na zewn膮trz (na 艣wiat) i introwertyk do wewn膮trz (na w艂asne “ja”). (por. Temperament jako determinant moderuj膮cy aktywno艣膰…)
Wydawa膰 by si臋 mog艂o, 偶e cz艂owiek rodz膮c si臋 i otrzymuj膮c dany typ temperamentu, jest ju偶 skazany do ko艅ca 偶ycia na pod膮偶anie tym tropem. Jednak rozw贸j duchowo艣ci cz艂owieka religijnego, o ile ma nast臋powa膰, wymaga podj臋cia pracy nad sob膮, niezale偶nie od rodzaju temperamentu. Abstrahuj臋 teraz od z艂o偶ono艣ci typ贸w temperament贸w, jakie w ka偶dym cz艂owieku wyst臋puj膮, upraszczaj膮c do czterech podstawowych. Sposoby duchowego wzrostu, dla ka偶dego z czterech pierwotnych typ贸w temperament贸w opisa艂 ks. bp Jan Szkodo艅 w Odpowiedzi na 101 pyta艅 o duchowo艣膰 w 偶yciu codziennym:
– sangwinik,
– choleryk,
– melancholik,
– flegmatyk.
Nie ma idealnego temperamentu, ka偶dy typ posiada od samego pocz膮tku duchowe plusy i minusy. Je偶eli wierz膮cy nie podejmie starania o sw贸j rozw贸j duchowy, to jego pocz膮tkowe plusy zanikn膮, a minusy si臋 powi臋ksz膮. I na odwr贸t, gdy taki trud si臋 podejmuje to pocz膮tkowe plusy wzrastaj膮 ponad miar臋, a minusy zanikaj膮.
Wracaj膮c do podstawowego pytania. Czym jest dla cz艂owieka wsp贸艂czesnego spontaniczno艣膰? Spontaniczno艣膰 jawi si臋 dzisiaj jako nowa idea i jako艣膰 偶ycia. W rzeczywisto艣ci idea ta, jest jedynie powrotem do starych my艣li. Sama idea pojawi艂a si臋 w latach 1960-tych, w zwi膮zku z m艂odzie偶owym buntem, przeciwko dotychczasowemu stylowi 偶ycia. By艂 to bunt przeciwko: Bogu, tradycji i spo艂ecze艅stwu patriarchalnemu (opartemu na roli Ojca w rodzinie). (por. Naturalne i spontaniczne)
Spontaniczno艣膰 jest dzisiaj “cool”, b臋d膮c praktycznie post臋powaniem czysto mechanicznym. Zosta艂a przeciwstawiona cechom charakteru, wymagaj膮cym pracy nad sob膮, takim jak: okazywanie pow艣ci膮gliwo艣ci, samokontrola, samoopanowanie przed 艣lepymi odruchami. Rozum ma pozosta膰 wy艂膮czony, natomiast cia艂o ma dominowa膰. Panowanie nad sob膮, zaczyna by膰 postrzegane jako co艣 negatywnego i zostaje zepchni臋te w cie艅.
Co wi臋cej pod has艂em “spontaniczno艣膰”, cz臋sto pr贸buje si臋 dzisiaj ukry膰: chaos moralny, brak wiedzy oraz strach przed byciem sob膮 i odpowiedzialno艣ci膮 (dziecinno艣膰 zachowa艅 widoczna tutaj, jest r贸偶na!!! od bycia dzieckiem o czystym sercu – dzieckiem Bo偶ym). Cz艂owiek spontaniczny uwa偶a siebie za tw贸rc臋, poniewa偶 tworzy now膮 rzeczywisto艣膰 poprzez negacj臋 tego co niespontaniczne… Niestety, cz艂owiek 贸w, bardzo cz臋sto tak naprawd臋 nie potrafi zdefiniowa膰 niespontaniczno艣ci, bo brak mu do tego niezb臋dnego j臋zyka poj臋膰 podstawowych, opartego na filozofii klasycznej. Jak wi臋c mo偶e by膰 prawdziwie spontaniczny, skoro nie wie czym jest spontaniczno艣膰?
Absurdem jest dawanie dowodu spontaniczno艣ci! Gdy s艂ucham g艂os贸w: “ja jestem spontaniczny, ja jestem spontaniczna” to rodz膮 mi si臋 w g艂owie nast臋puj膮ce pytania. Dlaczego nie jeste艣 tego pewien cz艂owieku? Dlaczego musisz o tym m贸wi膰? Przecie偶 je偶eli jeste艣 spontaniczny, to wszyscy to widz膮 馃檪
W moralno艣ci chrze艣cija艅skiej mo偶emy wyr贸偶ni膰 dwa rodzaje spontaniczno艣ci: spontaniczno艣膰 moralnie dobr膮 i spontaniczno艣膰 moralnie z艂膮.
Dzisiaj dla wielu ludzi tylko 偶ycie spontaniczne ma sw贸j sens. Uwa偶aj膮 oni cz臋sto, 偶e bez spontaniczno艣ci nie ma 偶ycia. My艣l膮, 偶e ograniczaj膮c t臋 spontaniczno艣膰, zubo偶amy 偶ycie, nie pozwalamy na jego rozw贸j. Patrz膮c w ten spos贸b, przyjmuje si臋 艂atwo, 偶e rachunek sumienia obdziera 偶ycie z jego urok贸w, prowadz膮c do wymazania ze艅 wszelkiej spontaniczno艣ci. Ludzie, kt贸rzy tak s膮dz膮, nie uznaj膮 g艂臋bi my艣li Sokratesa, 偶e 偶ycie pozbawione refleksji nad samym sob膮 nie zas艂uguje na to, by je prze偶y膰. Dla nich Duch 艢wi臋ty przebywa w cz艂owieku spontanicznym, a to wszystko, co przeciwstawia si臋 rozkwitowi nieuporz膮dkowanej spontaniczno艣ci jest obce temu Duchowi. Rozumuj膮c w ten spos贸b zapominaj膮, 偶e istniej膮 dwa rodzaje spontaniczno艣ci, kt贸re pochodz膮 z r贸偶nych 藕r贸de艂.
Istnieje spontaniczno艣膰 dobra skierowana ku Bogu i ludziom, p艂yn膮ca z autentycznego prze偶ywania chrze艣cija艅stwa, w kt贸rym s艂ucha si臋 uwa偶nie s艂贸w Pana i w dojrza艂y spos贸b wciela si臋 je w 偶ycie oraz spontaniczno艣膰 niezdrowa, oparta na instynktach, pochodz膮cych z niedojrza艂o艣ci cz艂owieka, czy te偶 z dzia艂ania z艂ego ducha, spontaniczno艣膰 rozbijaj膮ca, utrudniaj膮ca s艂uchanie i odpowiadanie na wezwanie Pana. Ka偶dy cz艂owiek do艣wiadcza tak jednej, jak i drugiej spontaniczno艣ci.
Cz艂owiek jako istota my艣l膮ca, kieruj膮ca si臋 nie tylko instynktami mo偶e rozeznawa膰 i poprzez rozeznawanie pozna膰, sk膮d pochodzi jego spontaniczno艣膰, kt贸re duchy s膮 jej przyczyn膮 i 艣wiadomie, z pomoc膮 艂aski Bo偶ej, zmierza膰 ku temu, by ca艂a jego osoba by艂a w艂膮czona w s艂u偶b臋 Bogu i ludziom, by nic w nich nie zubo偶a艂o pragnienia pe艂nienia w 偶yciu woli Boga Ojca, pragnienia, kt贸re staje si臋 powoli rzeczywisto艣ci膮 prze偶ywan膮 na co dzie艅 z Chrystusem. Aby to osi膮gn膮膰, musimy nauczy膰 si臋 kszta艂towa膰 i podtrzymywa膰 spontaniczno艣膰 p艂yn膮c膮 z Ducha 艢wi臋tego. Centraln膮 rol臋 w tej sztuce ma w艂a艣nie codzienny rachunek sumienia.
o.Georges A. Aschenbrenner SJ – Codzienny rachunek sumienia
Przypominaj膮 mi si臋 takie zas艂yszane zwroty:
spontaniczny rozw贸d, spontanicznie nakarmi艂(-a) dziecko, spontanicznie zabi艂(-a), spontanicznie pocz臋li dziecko, spontaniczna Spowied藕 艣wi臋ta.
Na koniec wypada powr贸ci膰 do pierwotnego znaczenia s艂owa spontaniczny (艂ac. spontaneus dobrowolny, ochotniczy), kt贸re pochodzi od sponte (艂ac. dobrowolny, ochotniczy). Zastanawiaj膮ce sponte oznaczaj膮ce dobrowolnie, czyli dobro i wolno艣膰, dzisiaj jest u偶ywane w kontek艣cie znaku protestu, kt贸ry ani nie rodzi dobra ani wolno艣ci, jest raczej ucieczk膮 od zadanej wolno艣膰 i odpowiedzialno艣ci za w艂asne 偶ycie…
Czy protest grupy os贸b jest jeszcze spontaniczny? Czy tylko spontaniczn膮 jest reakcja osoby, kt贸ra ten protest zapocz膮tkowa艂a, wymuszaj膮c ju偶 zachowanie innych os贸b? Na przyk艂ad kto艣 spontanicznie powiedzia艂 “chod藕cie na lody“, grupa posz艂a za tym g艂osem, ale czy osoby w tej grupie by艂y spontaniczne? W moim odczuciu inna osoba by艂aby spontaniczna (by艂a sob膮) w tej grupie, gdyby potrafi艂a powiedzie膰 NIE, i wypowiedzie膰 w艂asne zdanie, by膰 mo偶e odmienn膮 propozycj臋. Natomiast grupa id膮ca 艣lepo za g艂osem przyw贸dcy, nie jest spontaniczna, tylko sterowalna!
Spontaniczno艣膰 jest tylko wtedy tw贸rcza dla duchowo艣ci cz艂owieka, gdy posiada on dobrze ukszta艂towane sumienie, i g艂臋boko zakorzenione w sercu warto艣ci moralne, poniewa偶 wtedy ka偶dy, nawet najbardziej spontaniczny odruch jakby rodzi dobro. W sytuacji odwrotnej spontaniczno艣膰 prowadzi ku zatraceniu…
Czym jest prawdziwa spontaniczno艣膰? My艣l臋, 偶e najpi臋kniej mo偶na j膮 zobaczy膰 w trzech kantykach z Ewangelii 艣w.艁ukasza: Magnificat, Benedictus i kantyku Symeona… S艂owa spontanicznie wypowiedziane przez Kobiet臋 i M臋偶czyzn…
Niesamowite i zaskakuj膮ce, cz艂owiek wierz膮cy jest najbardziej spontaniczny, gdy wypowiada Fiat! (艂ac. B膮d藕 wola Twoja!), dopiero wtedy uwalnia si臋 od wszystkiego co przyziemne i wyrachowane, a wydawa膰 by si臋 mog艂o, 偶e jest to brak spontaniczno艣ci… Zadziwiaj膮ca jest ta wiara w Tego co by艂, jest i zawsze b臋dzie! Cho膰 mnie ju偶 na tej ziemi, wkr贸tce nie stanie, On zawsze b臋dzie! Przypominaj膮 mi si臋 s艂owa Carpe diem (艂ac. chwytaj dzie艅) i zach臋canie do wyzwa艅 ponad miar臋… jak偶e niewielu ludzi ma do tego odwag臋!
Prawdziwa spontaniczno艣膰, zachwyt 艣wiatem jest czym艣 cudownym, rozwijaj膮cym i tw贸rczym. Jednak bardzo rzadko zauwa偶am ten rodzaj spontaniczno艣ci… najcz臋艣ciej s膮 to zachowania, kt贸re post factum okre艣la si臋 mianem spontaniczno艣ci, bo takie s艂owo brzmi dojrzalej.
Duc in altum!
(艂ac. wyp艂y艅 na g艂臋bi臋)
to zachwyt 艣wiatem, cz艂owiekiem i przyrod膮. To wyp艂yni臋cie na g艂臋bi臋 wiary i dojrza艂o艣ci 偶yciowej, dzisiaj cz臋sto ograniczane jedynie do g艂臋bi pseudo-improwizacji…
Pytam Ciebie cz艂owieku wsp贸艂czesny, kiedy ostatni raz zachwyci艂e艣 si臋, na przyk艂ad: wschodem s艂o艅ca, chmurowymi barankami na niebie, 艣niegiem wpadaj膮cym do buta, nikomu niepotrzebnym biegiem do gwiazd i 偶yciem starego schorowanego cz艂owieka czy te偶 umys艂owo chorego? Kiedy?… bez tego ca艂a ta spontaniczno艣膰, jest pustym s艂owem, i w moim odczuciu nic nie warta…
Poznajcie prawd臋, a prawda was wyzwoli! (J 8,32) – ulubiony cytat Jana Paw艂a II
PS
Po przeczytaniu powy偶szych s艂贸w mam do Ciebie pro艣b臋 “B膮d藕 sob膮!”, nie przyjmuj moich pogl膮d贸w za swoje, po prostu “B膮d藕 sob膮 i szukaj, a znajdziesz!”… a je艣li widzisz wok贸艂 siebie, albo w pisz膮cym te s艂owa r贸偶norakie s艂abo艣ci i strach, to przenigdy nie pozwalaj sobie z tego powodu, na obni偶enie poprzeczki wymaga艅, wzgl臋dem siebie samego. Bo Twoje 偶ycie jest najwi臋ksz膮 warto艣ci膮 dla Ciebie, Twoich bliskich i dzisiaj ju偶 zapomnianych poj臋膰 Narodu i Ojczyzny!
Od mistycyzmu do mistycyzmu
Gdy dziecko zaczyna mieszka膰 u Mamy pod sercem, jego oczy s膮 idealnie ukszta艂towane. Po urodzeniu, z ka偶dym dniem wzrok si臋 cz艂owiekowi pogarsza. U jednego w kr贸tko widzenie, u drugiego w daleko widzenie (tak czyta艂em u naukowc贸w), a偶 do ostatniego tchnienia czyli 艣mierci.
Gdy spojrzy si臋 na zabaw臋 dziecka, mo偶na dostrzec ten Bo偶y Mistycyzm, kt贸rym zosta艂o obdarowane w chwili Stworzenia, a kt贸ry w miar臋 kroczenia po ziemi, b臋dzie podlega艂 wahaniom. Mistycyzm b臋dzie odchodzi艂 i powraca艂, aby gdzie艣 pod koniec 偶ycia przygotowa膰, na now膮 drog臋 偶ycia.
Gdy dziecko si臋 bawi, wszystko mo偶e by膰 wszystkim, bo dziecko widzi to co niewidzialne… a starszy cz艂owiek, widzi ju偶 tylko to co mu nazwano i dowiedziono… Dopiero gdy stary cz艂owiek odkryje w sobie dziecko, odkryje na nowo mistycyzm i g艂臋bi臋 spojrzenia w to, co niewidzialne i niepoj臋te.