Mądrość poezji Norwida

Po zawinionych przeze mnie wydarzeniach ostatnich dni roku kalendarzowego, przypomniały mi się słowa Cypriana Norwida:
Kto kala gniazdo własne – ale taki. Co widzi, ile gniazdo jest skalane, To mi dopiero łotr, to lada jaki!… – Taki jest cynik lub niezrozumiały. Porządek nawet może popsuć wieczny; Takiego warto by z Tarpejskiej skały Potrącić… człek to bardzo niebezpieczny(!).” Czyżby Lepsze jutro było wczoraj?
Na razie przeżywam radość zasłuchania w skrzyp śniegu pod butami. Ciekawe jakie utwory powstały pod wpływem spacerów pisarzy, malarzy i kompozytorów po zmrożonym śniegu. Tylko nie mówcie, że RAP 🙂

Lepsze Jutro Było Wczoraj?

Kto kala gniazdo własne – ale taki.
Co widzi, ile gniazdo jest skalane,
To mi dopiero łotr, to lada jaki!…
– Taki jest cynik lub niezrozumiały.
Porządek nawet może popsuć wieczny;
Takiego warto by z Tarpejskiej skały
Potrącić… człek to bardzo niebezpieczny(!).

Cyprian Norwid

Przebieg zdarzeń w ostatnich tygodniach pozwala na stwierdzenie – pełne goryczy, smutku i żalu – lepsze jutro dla naszego klubu było wczoraj, niestety! Zmieniło się aż tak wiele… Aby utrwalić te zmiany – ciągle bolesne – Szanowny Pan Rektor powołał komisję (MM, MN i pracownik administracji), której zadaniem będzie dbałość o to aby marża nie przekraczała 25% – produkty gotowe i 30% – produkty przygotowywane w klubie. Na otarcie “twoich łez” Drogi Czytelniku pragnę przypomnieć, że od dawna Szanowna Pani Kierowniczka Klubu i Stołówki nie ponosi żadnych opłat za prąd, gaz, wodę, wynajem pomieszczeń i remonty. Stało się jednak coś znacznie gorszego. Może słowa “Mały zamach stanu” oddadzą chociaż najdrobniejszą cząstkę tego ogromnego kataklizmu. Studenci zapomnieli się i pozwolili sobie na wyrażenie krytycznych uwag o Akademii. Stara dobra maksyma “Student dla Akademii, a nie Akademia dla studenta” zaczęła drżeć z przerażenia obawiając się rychłego upadku. Na razie jednak “radosna” twórczość członków naszej społeczności akademickiej nie pozwala na choćby chwilowe rozleniwienie. Przebojem ostatnich tygodni jest bez wątpienia ogromny zaszczyt jaki spotkał naszą uczelnię. Otóż zdaniem niektórych wykładowców przez kilka dni studentem naszej Akademii był niejaki Umberto Eco. On, ten niepozorny wydawać by się mogło Włoch.

Aby położyć kres tym pomówieniom, na które sam Umberto nie mógłby ze względu na dosyć znaczną odległość odpowiedzieć, chciałbym przedstawić krótką informację o nim. “Jest on autorem światowego bestsellera “Imię róży” (1987). Jest nie tylko uczonym profesorem i genialnym powieściopisarzem. Jest również mieszkańcem cywilizacji: konsumentem kultury masowej, petentem w urzędach, pasażerem w pociągach i gościem w hotelach. “Zapiski na pudełku od zapałek” to wybór felietonów pisanych przez niego w latach 80. i 90. w mediolańskim “L’Espresso”, to błyskotliwe i pełne finezyjnego dowcipu vademecum współczesnego człowieka! “Jak urządzić bibliotekę publiczną” został tamże zamieszczony w 1981 roku (sic!)” [patrz komentarz do wydania polskiego]. Skoro już wiemy kim jest Umberto Eco można przejść do dalszych ciekawostek.

Zwracając się z apelem o głośne mówienie o problemach naszej społeczności, nie spodziewałem się aż tak szerokiego odzewu. Było przynajmniej kilka osób, które wypowiadały gorące słowa (o gazecie) za zamkniętymi drzwiami gabinetów. Chwała im za tą ogromną odwagę stawiania retorycznego pytania “Kto to napisał?!!!”, nie mogło przecież? brzmieć “Kto to powiedział?”.

Były także bardzo konkretne uwagi, dotyczące nieścisłości popełnionych przeze mnie w poprzednim artykule. Szanowny Pan P. zwrócił mi uwagę na pominięcie “wielkiej” zmiany jaka została wprowadzona na zajęciach zespołów instrumentalnych IV wydziału. Od października każdy student V roku ma dwie próby w całym roku akademickim (ok. 30 min. jedna) z zespołem instrumentalnym, oczywiście nie wokalno-instrumentalnym. Ma to w zupełności wystarczyć do osiągnięcia dojrzałości i obycia scenicznego.

Najdziwniejszym jednak w tej całej radosnej twórczości jest dla mnie brak jakiegokolwiek oficjalnego odzewu na bardzo ostre zarzuty postawione przeze mnie w “Spokojnie to tylko awaria”.

Przekonało mnie to ponownie o słuszności mojego krytycznego poglądu i konieczności możliwie najszybszych zmian w programach nauczania. Należy jasno sprecyzować specjalizacje: muzyka orkiestrowego, kameralisty, solisty, dyrygenta chóralnego, nauczyciela wychowania muzycznego itd.

Cytując jeszcze raz Cypriana Norwida chciałbym wyrazić swoją tęsknotę do normalności:

Do tych, co mają tak za tak
– nie za nie – Bez światłocienia…
Tęskno mi, Panie…

Ciekawostka “tyle mówi się o krytykanctwie młodych, a jakoś zupełnie zaprzestano mówić o lizusostwie, wazelinowaniu, cwaniactwie, lenistwie i braku chęci do wprowadzania zmian.

Jako gniewny młody postrzegam lepsze jutro jako nadzieję nowego dnia, do którego należy się przygotować aby nie zaskoczył nas i nie stał się dniem wczorajszym. Może to staroświeckie ale z pewnością jutro wzejdzie Słońce. Pozostaje tylko na zakończenie zadedykować wszystkim poniższe słowa:

Z ogromnej sali wyniesiono śmiecie
I kurz otarto z krzeseł – weszli męże
I siedli z szmerem, jak w pochwy oręże.
I ogłosili… cóż? … że są w komplecie!!
– I siedzą… siedzą…, aż tam gdzieś na świecie
Wariat wynajdzie parę, a artysta
Podrzędny – promień słoneczny utrwali,
A nieuczony jakiś tam dentysta
Od wszech boleści człowieka ocali…
A Akademie milczą… lecz w komplecie.

Cyprian Norwid

Jarosław Szczepanek
dla ” Mówmy w C-dur “ AD 1995 nr 2