Zysk na colę

Od jakiegoś czasu, wykorzystuję moje wykształcenie matematyczno-analityczne (ha był i mat.-fiz. w tym życiu). Postanowiłem sobie dawno temu, uczciwie zarabiać pieniądze i nie oszukiwać, nawet gdyby bieda piszczała.

Powziąłem więc decyzję o skorzystaniu z instrumentów współczesnego świata i inwestowaniu na giełdzie w akcje spółek. Ryzyko wystarczające, zabawa przy tym też niezła.

Początek był udany jakieś 22% zysku z transakcji, no a wczoraj takie małe apogeum nastąpiło 86% zysku z transakcji w tydzień. Przydała się – w wyobraźni – moja twarz pokerzysty… i wbicie się w 51-sekundowe supremum kursu pewnych akcji…

PS
Zysk ogromny, z małej kwoty -> będzie na coca-colę z lodem 🙂

Artysta nie osiągnie nic wybitnego

Artysta nie osiągnie nic wybitnego,
jeśli nie wątpi w siebie i czasem się nie zawaha.

…taka jest prawda o artyście, próbującym osiągnąć coś wybitnego… najtrudniejsze jest wrażenie pustki, gdy artysta wie, że nie potrafi przekazać nic w łatwy sposób…, że bez trudu słuchacza nic nie może uczynić dla słuchacza…

ogromnie bolesna jest świadomość pustki i braku “łatwych” odpowiedzi… w życiu nie wolno dawać łatwych odpowiedzi, bo to umniejszałoby wiarę w zdolność słuchacza do latania na wyżynach… każdy może latać… musi tylko chcieć spróbować…

…najtrudniejszą jest pokusa stania się słuchaczem i zrezygnowania z bycia artystą… słuchaczy zawsze jest wielu i łatwiej zniknąć w tłumie… artysta musi sam brać odpowiedzialność za każdy dźwięk swojego życia… on nie ma prawa uciekać…

Najpiękniejszą jest Tajemnica Życia – bo w niej Każdy jest Artystą…

PS
Te kilka zdań trawiło mnie wewnętrznie przez cztery dni…

Kto pyta nie błądzi?

Kto pyta nie błądzi? … Kto pyta? … Kto?

Czy jest sens “wypływać na głębię”, skoro muszle znajduje się przy brzegu na piasku? Życie jakby bez naszego udziału i wysiłku obdarowuje nas szumiącymi błyskotkami… wystarczy się tylko schylić i podnieść…

Duc in altum

(wypłyń na głębię)… dlaczego i po co, się starać, poszukiwać, odkrywać? Być może to i tak nie będzie miało żadnej wartości, po co ryzykować idąc po Golgoty kres…

Może dzisiaj żyć pełnią życia, to zarabiać górę kasy, skakać na bunji, żyć na krawędzi… a nie jakaś tam wiara i głębia…?

Czas poszedł do przodu i być może należy zrewidować stare zamierzchłe teorie, na których opierał się dotychczasowy układ świata… wystarczy sama przyjemność, seksualne skojarzenia i spontan.

Odchodzę w przeszłość, a nadchodzi nowe spojrzenie innych… tak z tego należało sobie wreszcie zdać sprawę… i odejść w mrok przeszłości…

[The End]

Czerwony kapturek

Czytam z siostrzeńcem bajkę o Czerwonym Kapturku… Dochodzimy do wejścia wilka… siostrzeniec młody 3,5-letni ekolog mówi… Wilk nie wejdzie bo ja nie chcę aby zjadł Babcię i Czerwonego Kapturka…

Tak więc wilk nie wchodzi, ale potem siostrzeniec jest zachwycony, że wilk, który nie wszedł został zabity przez gajowego… siostrzeniec młody 3,5-letni ekolog 🙂

Dziecko na drzewie

Rosło sobie drzewo na placu zabaw. Wokół drzewa bawiły się dzieci… zawsze panował tam spokój i atmosfera dziecinnych psot…

Pewnego dnia złowieszczy pomruk zaczął nadciągać od południa, dzieci rozbiegły się we wszystkich kierunkach, pędząc co sił – w ich małych nóżkach – do Mamy i Taty…

Pozostał tylko jeden dzieciak, który zaczął wspinać się na drzewo… Gdy po przejściu burzy, został odnaleziony, odratowany i ogrzany z zimna, zadano mu pytanie: “dlaczego wdrapałeś się na wierzchołek tego niedostępnego drzewa, przecież to takie niebezpieczne”…

Dzieciak odpowiedział z rozbrajająca prostotą “bo Mama mówiła, że gdy nadciąga strach to trzeba być bliżej Nieba”…