Ze studenckiego pomiętnika “Po kolei”

WIOSNA
Kocham jeździć pociągami szczególnie tymi z żółto-niebieskimi wagonami. Niezapomniane jest dla mnie każdorazowe doznanie, drzwi otwieranie i zamykanie. Ten piękny głos trąb Hadesu ogłaszający odjazd pociągu w dalsze torowe boje. Jestem przy tym pełen skruchy, bo na razie nie nauczyłem się nazw stacji co są na mej domowo-studenckiej drodze. Jestem w domu, siedzę w fotelu, lecz dalej się czuję jakbym nie był u celu. Czuję rytmiczne podskoki, ach to tylko wczorajsze 7 godzin w 2 klasie. LATO
Szyny znowu się wydłużyły. Pociągi planowo się opóźniają to znaczy czekają na tych, którzy zwykle się spóźniają. Jak wiadomo ciepło sprzyja rozleniwieniu – zwłaszcza umysłowemu. W związku z tym kolej wydłuża czas podróży i każdy pasażer wiedząc o tym, aby czas mu się nie dłużył, zabiera jakąś książkę, gazetę lub inną pomoc naukową. Dzisiaj wszyscy w przedziale są zaopatrzeni doskonale. Dziewczyna z naprzeciwka razem z kolegą poznają metodą wzrokową nowości filmowe, babcia czyta “Ogniem i mieczem”, dziadek “Swój weekend” poznaje i planuje. Tak więc spokój i kultura. W upalne dni, słoneczne skwary niezapomnianym wrażeniem są chodzące browary, które sprzedają piwo i inne wspaniałości. Zawsze dyskretne, zręczne pełne uczynności. Niestety nie sprzedają gazet. Dlaczego, ach dlaczego!!!
Jadę do Zakopanego, stoję na Jurku a on na Zbyszku. Tak nas upchali. Nie ma jak mniejsza ilość wagonów w wakacyjne dni. Więcej się przewiezie. Kiedyś padła propozycja aby węglarkami ludzi w lecie wozić. Więcej wejdzie i opalać się można (na świeżym powietrzu).

JESIEŃ
Koniec wakacyjnej przygody znów trzeba wracać do szkoły. Wyczuleni, odważni kontrolerzy sprawdzają legitymację jak należy. Patrzą kilkakrotnie na zdjęcie i datę, nie wierzą, że człek młody, a co gorsza nie nosi brody. Obserwacja pięknych liści drzew przytorowych jest pełna mlecznej białości szyb niemytych od dłuższego czasu.

ZIMA
Wreszcie się zaczyna. Mróz za szyny trzyma. Droga krótsza lecz nie dla kolei. Idę korytarzem w dłoń zbierając śnieg sypiący przez zamknięte okna – kontempluję względność rzeczy świata tego. Znowu zaczynam grać w totolotka z podróżnymi, będą dziś grzali w przedziale czy też na poszukiwanie ciepła będzie trzeba wyruszyć w szeroki step pociągu. Czasem jest bingo – to znaczy nikt w przedziale nie usiedzi bo tak grzeją, że żywcem można się usmażyć. Jeśli nie chcesz poznać prawa Kalego nie wyjeżdżaj 1-go stycznia z Zakopanego.

CAŁY ROK
Toaleta – to najwspanialsze miejsce w pociągu zawsze znajdziesz trochę przeciągu.
Wars (bar, restauracja) – jeśli w pociągu jest tłok idź do Warsa, kup Marsa i tam do swojej stacji spokojnie siedź.
Wars (sypialny) – nie byłem, nie stać mnie.
Konduktor – najbardziej życzliwa osoba w pociągu, z każdym się przywita, podpisze ku pamięci na bilecie, zawsze zrozumie podróżnego i wspólnie ponarzeka wlepiając karę, na brak punktualności, wagonów, no i oczywiście peronów.

Złośliwy Student
dla “Zespołu Niespokojnych Nóg”
(Adam Niezgoda & Jarek Szczepanek)
występ “Nawrócenie przedramienia” AD 1996

odnowienie szczepanek.org

Północ już wybiła, a odnowienie zaczyna działać. Moi Drodzy dzięki owocnemu niedzielnemu popołudniu, burzy koncepcji, pomocy Piotra i świetnej zabawie stworzyło się to nowe szczepanek.org
Nowe to: imprezje studenta [–] budowlaniec bradzi [–] oboista czyta. Mam nadzieję, że koszty najbliższego rachunku telefonicznego nie zredukują mojej chęci pisarskiej. Dobrej zabawy 🙂

Dworzec olejowy

Krótka wizyta w Ostrowie Wlkp. (dla niewtajemniczonych Wielkopolskim) u przyjaciół. Piękne miasto o długich tradycjach, kwadratowym rynku z ratuszem i dworcu PKP, na którym często świecił napis Dworzec olejowy…
Jak dobrze jest zobaczyć Wielkopolskę, sosnowe, brzozowe lasy po drodze i choć przez chwilę Antonin…
Kiedyś pojadę na dłużej 🙂

Widziałem wczoraj człowieka szczęśliwego…

Kiedy wychodziłem rano do pracy spotkałem Pana śmieciarza, który wraz ze swoim pięknym kundelkiem wyszukiwał w śmieciach różne przydatne rzeczy. W pewnym momencie Pan śmieciarz znalazł plastikową pustą butelkę i z uśmiechem na twarzy odrzucił ją daleko mówiąc łagodnie do pieska “Przynieś, przynieś”. W pierwszej chwili wydało mi się to normalne, jednak już w następnej dostrzegłem zabawność tej sytuacji. Otóż butelka była duża i piesek nie mógł jej złapać więc co chwilę wracał do Pana śmieciarza szukając usprawiedliwienia. Lecz o to zaraz znowu biegł do butelki bawiąc się nią, aż do momentu gdy udało mu się ją złapać i przynieść w zębach do Pana śmieciarza, który w międzyczasie serdecznie śmiał się. Jak niewiele potrzeba aby być człowiekiem szczęśliwym. Jeden Pan śmieciarz, jeden jego pies i jedna pusta plastikowa butelka i jest z tego radość, zabawa i uśmiech, który przegania wszelkie chmury.

To był wielki dar móc spotkać Pana śmieciarza, jego psa i współuczestniczyć w ich radosnej zabawie z butelką, być może najpiękniejszej chwili ich dnia codziennego przepełnionego poszukiwaniem kilku grosików, które umożliwiłyby im zakupienie jakiegoś jedzenia.

Widziałem wczoraj człowieka szczęśliwego…

Zwyczaje i obyczaje, czyżby zmierzch?

Zastanawiałem się przygotowując sobie dzisiaj wieczorny posiłek, cóżby powiedział (napisał) wspaniały C.K.Norwid na współczesne obchodzenie się z Chlebem. Norwid napisał piękny wiersz z powracającymi słowami tęsknoty “Do kraju gdzie przez uszanowanie chleb podnoszą z ziemi Tęskno mi Panie!”
Prastary polski obyczaj nakazuje przeżegnać chleb znakiem krzyża przed jego napoczęciem. Zwykłem to czynić… Jednak zamiłowanie do bułek utrudnia mi pielęgnowanie tego zwyczaju. Dziś wieczorem przeraziłem się ogromnie, uświadomiłem bowiem sobie, że chleb który zakupiłem w sklepie to chleb krojony i nie sposób go nijak przeżegnać znakiem krzyża.
Tak więc oświadczam, że jako samotny rycerz będę starał się nie kupować chleba krojonego. Niech żyje BOCHEN CHLEBA spragniony znaku krzyża…