PM 15.3 Modlitwa odpowiedzią na kuszenie

Pełnia Modlitwy – Nauka o Modlitwie
15.3 Modlitwa Jezusa

Jeden – to cudowna modlitwa kapłańska zachowana w siedemnastym rozdziale Ewangelii św. Jana, a wypowiedziana publicznie, wobec apostołów, po Ostatniej Wieczerzy i ustanowieniu Eucharystii, bezpośrednio przed męką. Tą najwznioślejszą modlitwą, jaką świat słyszał, pożegnał się Jezus z wybranym gronem swych współpracowników, nic więc dziwnego, że głęboko zapadła ona w duszę i utkwiła w pamięci najmłodszego i najgorliwszego św. Jana. Drugim momentem, w którym modlitwa Chrystusa szczególnym zajaśniała blaskiem, było konanie w Ogrójcu. Początkowo nie zrobiła ona na nich równie silnego wrażenia, bo senność zamknęła im oczy, ale później, gdy oświeceni Duchem Świętym rozważali te święte godziny, w których okazali się tak ospałymi, zdali sobie jasno sprawę, jakich wielkich spraw byli tam świadkami. Dzięki temu modlitwa w Ogrójcu stała się przedmiotem pierwszych katechez ewangelicznych i z nich przeszła do trzech pierwszych Ewangelii.

Najwyższe wzory modlitwy dał nam jednak Chrystus w tym czasie, kiedy składał ofiarę życia na Golgocie. Siedem słów, jakie wypowiedział z wysokości krzyża, nie przestanie być dla nas nigdy tym ogniskiem, u którego zapalać będziemy nasze modlitwy i zagrzewać serca.

Ale z końcem Jego ziemskiego życia na Golgocie modlitwa Jego nie ustała. Św. Paweł uczy, że zasiadłszy po zmartwychwstaniu na prawicy Ojca, Chrystus wciąż żyje, aby się wstawiać za nami (Hbr 7, 25).

Jezus nieustannie modli się za nas!

W Ewangelii wg św.Łukasza 4,1-13 opisany został czas Kuszenia na pustyni. Trzy pokusy podsunięte przez diabła, zostają przez Jezusa odrzucone słowami modlitwy opartej na księdze Powtórzonego prawa.

Gdy diabeł kusi pierwszy raz, Jezus odpowiada “Nie samym chlebem żyje człowiek”. Gdy diabeł kusi drugi raz, Jezus odpowiada “Panu Bogu swemu będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”. Gdy diabeł po raz trzeci kusi, Jezus odpowiada “Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”.

W tych walkach z pokusą Jezus ukazuje nam, skąd należy czerpać siłę do pokonania szatana. A oto pod koniec ziemskiego życia Jezus w sposób szczególny trzykrotnie ukazuje siłę modlitwy. Pierwsza modlitwa w Wieczerniku, tutaj chleb i wino stają się Eucharystią. Druga to modlitwa w Ogrójcu. Padają tam słowa ukazujące sposób walki z szatanem “Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie.” (Łk 22,40). Tam Jezus oddaje pokłon woli Ojca “Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Wszakże nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie” (Łk 22,42). Po raz trzeci Jezus modli się z Krzyża słowami Psalmów i jest całkowicie posłuszny woli Ojca “Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego” (Łk 23,46 -> Ps31(30),6).

Jezus nieustannie modli się za nas!

Jezus modlitwą odtrąca i niweczy pokusy szatana. A jak ja postępuję na co dzień? Czy nie jest we mnie więcej skłonności do działania i wymyślania najlepszych rozwiązań, zamiast zaufania modlitwie do Jezusa i wzorem Jezusa. On nie walczył mieczem ze złem i szatanem, On walczył siłą modlitwy!

“Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie.” (Łk 22,40)

PM 15.2 Nieustanny śpiew chwały

Pełnia Modlitwy – Nauka o Modlitwie
15.2 Modlitwa Jezusa

Każdy przeto z nas winien być głęboko przekonany o tym, że modlitwa Jezusa, gdy chodził po tej ziemi, i jego dosięgała, że obejmowała całe jego życie od urodzenia do śmierci we wszystkich jego szczegółach i że przenikała do tajników jego życia duchowego i dostrzegała w nich to, co przed oczami własnej jego duszy długi czas mogło być ukryte. Żyć przeto po chrześcijańsku pod wzrokiem Chrystusa, to żyć w tym ciągłym przekonaniu, że plan Opatrzności kierujący ścieżkami naszego żywota został ustalony modlitwą Chrystusa, że już wtedy nasze postępowanie odbijało się w Jego Boskim Sercu i albo pocieszało je swą wiernością, albo raniło opieszałością lub co gorsza – zdradą. Jasną świadomość tego miała bł. Aniela z Foligno. W jednym z tych wewnętrznych pouczeń, jakie od Chrystusa otrzymała, dziękował On jej za tę pociechę, której w czasie swej męki doznał poprzez wieki na widok jej nawrócenia i wiernego życia. […]

Każde najdrobniejsze poruszenie Jego duszy śpiewało chwałę Tego, który Go posłał na to, aby imię Jego wsławił na świecie (J 17, 4). I w życiu Chrystusa modlitwa pochwalna zajmowała pierwsze miejsce i ona to nadawała ton całemu Jego życiu duchowemu. Już od pierwszej chwili poczęcia w łonie Dziewicy Matki, poprzez lata dziecinne i młodzieńcze w Betlejem, w Egipcie i w Nazarecie, później – w czasie działalności publicznej aż do śmierci krzyżowej, i wreszcie w czasie czterdziestu dni życia w ciele chwalebnym, naczelną pobudką wszystkiego, co Jezus czynił, było, aby Bóg Ojciec był w Nim uwielbiony (J 14, 13).

Jakże to niesamowite, moja mała osoba była obecna w modlitwach Jezusa gdy On przyszedł na Ziemię. Jeszcze nie byłem poczęty w Miłości Boga z moich Rodziców, a już Jezus obejmował modlitwą moje życie.

Cóż ja biedny, mały człowiek, mogę z tej głębi Jezusowej modlitwy zaczerpnąć? Otóż mogę modlić się za to co przyszłe, za to co obecne i za to co już odeszło. Chcę uwielbiać Boga za Rodzinę i stan, który przed wiekami mi przeznaczył, a jest dla mnie okryty Tajemnicą. Chcę uwielbiać Boga za dar teraźniejszości. Chcę uwielbiać Boga za dar tego, co już przeżyłem i za to wszystko co dokonało się przed moim narodzeniem.

Jakże to niesamowite, Jezus będąc Bogiem i Człowiekiem, każdym dniem uwielbiał Boga Ojca. Taki powinien być i mój dzień, pomiędzy wschodem i zachodem słońca – czas uwielbiania Boga Ojca.

Pozostaje podchwytliwe pytanie od rogatego “ale gdyby był dobry, to czyż ludzie musieliby cierpieć?”. Otóż i o tym co okrutne, jak Oświęcim czy tragedia Tsunami, Jezus pamiętał w swojej modlitwie uwielbienia przed wiekami. Także i mnie dzisiaj pozostają proste słowa “Jezu ufam Tobie!” i wychwalanie Boga Ojca, za dar życia i to czego mój mały umysł nie jest w stanie pojąć. Bo celem życia człowieka jest Zbawienie, a nie życie bez bólu i zadrapań, choć to trudne do pojęcia.

Bóg jest miłością, dlatego Jezus najgłębiej wniknął w ludzkie cierpienie, od narodzin w Betlejem pośród innych Młodzianków, aż po sam Krzyż na Golgocie!

PM 15.1 Modlitwa – naśladowanie Jezusa

Pełnia Modlitwy – Nauka o Modlitwie
15.1 Modlitwa Jezusa

Do najważniejszych przejawów doskonałości natury ludzkiej należy obcowanie ze swym Stwórcą i wracanie do Niego, jako do swego początku i końca, aktami poznania i miłości. Nie przychodzi jej to łatwo, bo obciążona dziedzictwem pierwszych rodziców – i w sobie, i wokoło siebie napotyka różnorodne przeszkody, które ją od Boga odgradzają i nawet odciągają. Dopiero w miarę jak zostaną opanowane wrodzone złe skłonności i jak poszczególne władze duszy zostaną oczyszczone z grzesznego przywiązania do rzeczy doczesnych, utrwala się w naturze ta zdolność obcowania z Bogiem, nabywa ona bowiem tego, co św. Paweł nazywał wolnością chwały synów Bożych (Rz 8, 21).

W Chrystusie Panu rzecz miała się inaczej. On przejął naturę ludzką bez skazy grzechu pierworodnego, a więc bez tych skłonności do zatrzymania się nad stworzeniem i lgnięcia do niego, które są dla nas wszystkich największą przeszkodą w modlitwie. […]

Już w czasie chrztu w Jordanie, jak czytamy w Ewangelii, Jezus modlił się, podczas gdy niebo się otwarło i Duch Święty pod postacią gołębicy zstąpił na Niego i rozległ się głos z nieba: Tyś jest Syn mój miły, w tobie sobie upodobałem (Łk 3, 23). Szczególnie jednak zdumienie budzi w nas opowiadanie ewangeliczne o modlitwie Jezusa w Ogrójcu, z którego wynika, że modlił się On za siebie samego i to z takim napięciem sił ducha i ciała, iż pot jako krople krwi spływał z Niego na ziemię (por. Łk 22, 44). […]

Toteż nigdy ludzkość nie znajdzie więcej pokrzepienia i otuchy w chwilach głębszych cierpień duchowych, przede wszystkim w przededniu większych ofiar, których Bóg nieraz może zażądać, jak tam, w Ogrójcu, między Wieczernikiem a Kalwarią.

Modlitwa to najdoskonalsze naśladowanie Jezusa, na jakie człowiek może się zdobyć. Modlitwa jest Bożą kuźnią naszego charakteru, w niej uczymy się przekraczać ograniczenia ludzkiej natury i wszelkie słabości zwątpienia.

Modlitwa jest dla mnie niekiedy przyzwyczajeniem, takim dobrym obyczajem. Staję jednak w zdumieniu, gdy zdaję sobie sprawę, że dla Jezusa modlitwa była pokarmem, siłą w zmaganiu i przy podejmowaniu decyzji, a także liną ratunkową gdy po ludzku sił było brak.

Jezus Bóg i Człowiek żył modlitwą! A ja? Nazywam się uczniem Jezusa, a modlitwa, jest jakby dodatkiem do wielu codziennych chrześcijańskich spraw, ale nie jest pokarmem…

Gdzie się podziała moja modlitwa? Udam się do Betlejem i upadnę na twarz przed Jezusem Narodzonym i poproszę: Jezu naucz mnie modlitwy, takiej jaką Ty odmawiasz… i razem z Nim zacznę mówić “Ojcze nasz…”

PS
Zdrowych, radosnych, pogodnych i odradzających modlitewnie Świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim Contemplatowiczom.

PM 14.3 Dary łaski uświęcającej są fundamentem

Pełnia Modlitwy – Nauka o Modlitwie
14.3 Szczególne łaski na drodze kontemplacji

Otóż co do wielu łask, których dusze doświadczają na modlitwie i które uważają za nadzwyczajne, śmiało można się zapytać, czy są one nimi w samej rzeczy, czy też nie wchodzą w ramy zwyczajnego rozwoju ukrytego, tzn. mistycznego życia łaski uświęcającej w duszy. Niejeden objaw tego rodzaju dałby się może łatwo wytłumaczyć intensywnym działaniem któregoś z darów Ducha Świętego i tylko sama osoba, która go doświadcza, tłumaczy go sobie jako odezwanie się Boga w jej duszy. […]

Otóż święty Doktor Karmelu na najniższym stopniu stawia tu “słowa sukcesywne”, tj. takie stany, w których duszy się zdaje, że słyszy w sobie jakby jakieś przemówienie, składające się z łączących się z sobą słów i zdań. Tu, rzecz oczywista, łatwo może nastąpić w niej to złudzenie, że to ktoś w niej przemawia, podczas gdy to ona sama pod tchnieniem łaski snuje w sobie te myśli, w których siebie nie poznaje, tak dalece przekraczają one swą intensywnością zwykły jej tok myślenia. […]

Dodajmy wszakże, że tam, gdzie idzie o słowa sukcesywne, zawsze istnieje pewne niebezpieczeństwo nieświadomego podrobienia ich przez przyrodzoną grę wyobraźni i że zły duch przez tę furtkę umie się też wcisnąć nawet do dusz doświadczających najautentyczniejszej bezpośredniej interwencji Bożej. […]

Wyższym stopniem są według św. Jana od Krzyża “słowa formalne”, które w przeciwieństwie do poprzednich są krótkie, zwięzłe i najczęściej zawierają jakieś pouczenia lub żądania Boże, nieraz bardzo przeciwne zwykłym skłonnościom duszy. I tu dusza nie jest zabezpieczona przeciw ułudom własnej wyobraźni i złego ducha, ale ma jeden niezawodny znak ostrzegawczy; te ostatnie zawsze będą raczej pochlebiać jej przyrodzonym skłonnościom i iść im na rękę, tymczasem tamte Boże będą od niej wymagać wyrzeczeń, zaparcia się siebie i tą drogą będą ją podciągać w górę. Również w tym wypadku nie wolno w każdym oddźwięku łaski w duszy dopatrywać się takiego słowa formalnego i iść za jego wskazaniami. […]

O wiele doskonalsze od tamtych dwóch są tak zwane przez św. Jana “słowa substancjalne”, przez które Bóg nie tylko mówi coś duszy, ale i sprawia w niej to, co mówi. Są to krótkie, zwięzłe słowa, ale niosą z sobą niezwykłą moc spełnienia tego, co zawierają. Bóg powie np. duszy zaniepokojonej lub zatrwożonej: Uspokój się, nie trwóż się – i oto wnet przenika ją nieznany dotąd spokój, a wszelki ślad trwogi z niej znika. Tego rodzaju łaski są najcenniejsze, ich nikt już nie podrobi i w niczym duszy zaszkodzić nie mogą. […]

Widzimy więc, że nawet gdy nie mamy powodu wątpić o nadprzyrodzonym charakterze łask, jakich dusza doświadcza, nie wynika stąd jeszcze, aby w nich zaraz widzieć coś nadzwyczajnego, sięgającego poza ramy normalnego rozwoju łaski uświęcającej w duszy. A nawet gdy się stwierdzi nadzwyczajną interwencję Bożą, nie należy przeceniać tego rodzaju łask. Nie przewyższają one tych darów, które Bóg wszystkim daje w zarodku w łasce uświęcającej.

Ze słów o.Jacka Woronieckiego OP płynie studząca (schładzająca nad-entuzjazm) dobroć Bożej miłości. To co zaskakuje w tych łowach, to zwrócenie uwagi na RÓWNOŚĆ wiernych. Po dokonaniu omówienia wspaniałych stanów duchowych, o.Jacek napomina: łaski nadzwyczajnej interwencji Bożej “Nie przewyższają one tych darów, które Bóg wszystkim daje w zarodku w łasce uświęcającej.”

Czyżby miało to zniechęcać do podążania drogą kontemplacji? Czyżby najwyższy stopień duchowy był tożsamy z Aktami strzelistymi prostego człowieka? Logika Bożej miłości przekracza granice ludzkiego rozumu, stąd i ta pozorna sprzeczność.

Potrzeba nam wychodzić na drogę kontemplacji, rozwijać zarodki płynące z Łaski uświęcającej. Potrzeba nam jeszcze mocniej dawać bliźnim świadectwo: “im bliżej Boga tym bardziej otwarci jesteśmy na: Krzyż, człowieka i równość wobec Boga” i trwania na modlitwie kontemplacyjnej razem z pobożnym ludem.

Każda “elita religijna” jest dla Boga tak samo ważna, jak każdy “prosto-modlący się” człowiek, i to jest absurd logiki Bożego Miłosierdzia!

PM 14.2 Błaganie o łaskę wytrwania

Pełnia Modlitwy – Nauka o Modlitwie
14.2 Szczególne łaski na drodze kontemplacji

Zatrzymywanie się nad łaskami nadzwyczajnymi, których Bóg może duszy
udzielić, oprócz przesłaniania jej samego Dawcy darów i hamowania dopływu Jego łask, przedstawia jeszcze i to niebezpieczeństwo, że może w niej rozbudzić czy to próżność z takich wyróżnień; które nie są udziałem wszystkich, czy też nawet i pychę, szepczącą w cichości, że to właściwie jej się należało, że zdobyła te wyróżnienia własnymi zasługami. Jasne, że utrwalanie się w niej podobnych nastrojów musi się stać dla duszy zabójczym. Więcej łask nadzwyczajnych od Boga już nie dostanie, a że się w nich rozmiłowała, przeto zacznie ich szukać i w wyobraźni sobie dośpiewywać to wszystko, co jej próżność i pycha podsunie. Zwykle i zły duch korzysta z takiej chwili, ażeby zacząć swoją grę. Potrafi on doskonale podrabiać niektóre łaski nadzwyczajne niższego rzędu, tak iż dusza łatwo da się chwycić na ich lep i dalej będzie w przekonaniu, że jest wybrana przez Boga do wyższej świętości, a może nawet i do jakiejś wybitniejszej działalności w Kościele. […]

Póki żyjemy, nigdy nie możemy być pewni naszej wierności do końca i tylko pokorne błaganie o łaskę wytrwania może nam dać ufność, że nam jej Bóg nie odmówi. Żadne łaski nadzwyczajne nie dają duszy zapewnienia, że utrzyma się w łasce uświęcającej do śmierci, i dlatego ponad nie trzeba zawsze stawiać to, co jest istotne w życiu chrześcijanina, a mianowicie wierne praktykowanie cnót teologicznych – wiary, nadziei i miłości – wraz z całą towarzyszącą im świtą cnót moralnych i darów.

Gdy dusza zostanie umocniona w tej zasadniczej postawie i nie wyrywa się do łask nadzwyczajnych, ale raczej się od nich wyprasza, wtedy dopiero na drugim miejscu wolno się zastanowić nad ich charakterem i poszukać, z jakiego mogą pochodzić źródła. Będzie to mniej zadaniem samej osoby doznającej podobnych łask, ile jej kierownika lub doradcy, któremu nie braknie w tradycji chrześcijańskiej wskazówek, jak ma tu postępować.

Pokorne błaganie o łaskę wytrwania – dostrzegam dzisiaj na Ukrainie i tęsknię za nim w Polsce.

Pokorne błaganie o łaskę wytrwania – gdy przychodzi czas codziennej modlitwy i trwania w Prawdzie, a kończy się czas radosnego uniesienia “rewolucyjnej przemiany Ducha”.

Pokorne błaganie o łaskę wytrwania – to zaufanie słowom od Ojca, które słyszymy: w Ewangelii, w sakramencie Pokuty, codziennym dniu i kontemplacyjnej ciszy modlitwy.

Pokorne błaganie o łaskę wytrwania – czyżbyśmy je dzisiaj za bardzo nie zagłuszyli krzykiem “tak ma być, tak musi być!”?

Pragnę powrotu Adwentowego Mistycyzmu i tego Tobie życzę.