Radość pięknem wyśpiewana!

Romuald Twardowski - Missa Regina CaeliWydawać by się mogło, że w czasach rozwijającego się materializmu, nie ma już miejsca dla amatorów=miłośników piękna i sztuki. Życie jednak ciągle zaskakuje, oto pojawiła się w moim życiu, grupa osób rozmiłowanych w muzyce i sztuce. Na początku, czułem niejaką nieufność wobec tych zapaleńców, bo jakże to tak, dla idei śpiewać. Jednak zaangażowanie kilkudziesięciu osób w śpiewanie dla przyjemności, zaskoczyło mnie, stopniowo przekonało, by na koniec porwać siłą przyjaźni i muzyki.

W ten sposób znalazłem się w gronie miłośników i zapaleńców śpiewu, skupionych w Akademickim Chórze Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Zespół niesamowity – poprzez swoją otwartość na różne indywidua, między innymi takie jak osoba piszącego te słowa. Zarazem grupa przyjaciół potrafiących w prosty sposób przywrócić marzycieli, do właściwej tonacji muzycznej. Gdybym mógł oddać słowami, choć część panującej tutaj atmosfery, to wyraziłbym to tak: radość śpiewania i profesjonalizm wykonania”. Siłę zespołu, stanowi mądre połączenie w celu śpiewania: ożywczej energii żaków i dojrzałości nauczycieli akademickich i absolwentów Politechniki. Nie ma podziału na młodych i starych, nie ma podziału na lepszych i gorszych. Jest za to podział tradycyjny na głosy chórowe: sopran, alt, tenor i bas. I ten prosty podział czterogłosowy dokonuje rzeczy – zdałoby się dla politechników – niemożliwych, przeobraża ludzi techniki w artystów muzyków. Jest to zasługa pracy dyrygenta chóru prof. Czesława Freunda i talentów organizacyjnych dr Krzysztofa Chlipalskiego. Chór reprezentował Polskę i Gliwice na arenie międzynarodowej, między innymi zdobywając trzy srebrne medale w trzech kategoriach chóralnych na I Olimpiadzie Chóralnej Linz 2000 (Austria) i powtarzając ten sukces na II Olimpiadzie Busan 2002 (Korea Płd.).

Uwieńczeniem tej drogi artystycznej, stało się spotkanie dwóch tradycji polskiej kultury. Tradycji wileńskiej uobecnionej przez kompozytora prof. Romualda Twardowskiego i tradycji lwowskiej nieprzerwanie czerpiącej z historii Lwowskiego Chóru Technickiego, którego członkowie powołali do życia w 1945 roku Akademicki Chór Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Prof. Romuald Twardowski, to światowej sławy kompozytor muzyki chóralnej. W swoim dorobku ma m.in.: I nagrodę na Międzynarodowym Konkursie Kompozytorskim w Pradze (1966); I nagrodę na Międzynarodowym Konkursie Kompozytorskim im. Księcia Rainiera w Monako (1965 i 1973), nagrodę Zachodnioeuropejskiej Federacji Towarzystw Chóralnych oraz doroczną nagrodę Związku Kompozytorów Polskich(1994). Jego twórczość to przejaw troski, o to, aby muzyka współczesna powróciła do tradycji liturgicznej. Na przekór modzie, obdzierania muzyki współczesnej ze sfery duchowej i wyprowadzania jej z wnętrz kościelnych do sal koncertowych, Twardowski z muzyką współczesną do wnętrz sakralnych powraca. 3-go października podczas Inauguracji Nowego Roku Akademickiego na Politechnice Śląskiej, odbyła się prezentacja nowej płyty kompaktowej Chóru, wydanej przez „Acte Prealable”, a zawierającej „Missa Regina caeli” (msza Raduj się Nieba Królowo) i inne utwory chóralne prof. Twardowskiego. Jest to pierwsze nagranie tych utworów w historii światowej fonografii. Kompozytor sam dokonał wyboru chóru nagrywającego jego dzieła, z całego bogactwa polskich i zagranicznych chórów zawodowych i amatorskich. Tym większy zaszczyt dla mnie jako chórzysty, znaleźć się w tak wspaniałym zespole. Zaskakującym jest dla mnie przesłanie płynące z tej płyty, oto chór Politechniki staje się promotorem (łac. ’ten, który porusza naprzód’) sakralnej muzyki współczesnej i kultury. Ten chór ukazuje piękno światu.

W jednej z pierwszych recenzji zatytułowanej „Piękna polska msza” ks.Arkadiusz Jędrasik (dział recenzji pisma „Muzyka 21”) napisał: „Dzisiaj swoją premierę ma płyta z kilku powodów niezwykła. Wspomnijmy o dwóch. Mszę znajdującą się na niej napisał wybitny polski kompozytor Romuald Twardowski, a wykonuje ją jeden z najlepszych polskich chórów – Akademicki Chór Politechniki Śląskiej z Gliwic pod dyrekcją Czesława Freunda. Jest to msza, która zachwyci najbardziej wybrednych znawców muzyki sakralnej i sprawi radość każdemu wielbicielowi pięknego śpiewu liturgicznego.”

Nagrań dokonano w gliwickich kościołach, jedynych miejscach odpowiednich dla właściwego oddania ekspresji muzyki religijnej. Pierwsza sesja nagraniowa odbyła się w kościele św.Michała Archanioła, tak bliskim środowisku akademickiemu. Sam kompozytor tak mówi o swojej mszy: „Kiedy zacząłem się zastanawiać nad kształtem mojej mszy, w pierwszym rzędzie musiałem odpowiedzieć sobie na pytanie – jaką ta msza być nie powinna? Odpowiedź brzmiała: nie powinna być napuszona, hałaśliwa, oderwana od wielkiej tradycji muzyki kościelnej. Winna natomiast być skromna, w miarę prosta, oddająca właściwie ducha i sens każdej części mszy św., a przy tym ma być uroczysta, podniosła w nastroju i komunikatywna, jako że miejscem jej wykonania będzie świątynia, a pierwszym jej odbiorcą – zgromadzenie wiernych. Poza wszystkim, muzyka mszy miała być piękna, gdyż tylko piękno zdolne jest wzbudzić w odbiorcy uczucia wyższego rzędu.”

Bogaty materiał płyty, dokumentuje dokonania artystyczne Akademickiego Chóru Politechniki Śląskiej, który podjął trud ukazania bogactwa oprawy liturgicznej „Missa Regina caeli”, między innymi podczas Mszy św. w dniu 12 października w Katedrze śś. Ap. Piotra i Pawła w Gliwicach oraz w dniu 28 października w Kościele Ewangelicko-Augsburskim Zmartwychwstania Pańskiego w Katowicach. Płyta z tą muzyką, jest do nabycia podczas prób w sali chóru, oraz podczas koncertów. Niech śpiew „Raduj się Nieba Królowa” płynący z tej mszy stanie się i Twoją radością. W dniu 14 października chór ubogacił śpiewem Międzyuczelnianą inaugurację Duszpasterstw Akademickich w Katedrze pw.Chrystusa Króla w Katowicach po raz dwudziesty trzeci, tym razem wykonując „Missa Regina caeli”, oraz ceremonię wręczenia jubieluszowej dziesiątej nagrody „Lux ex Silesia”, przyznanej w tym roku wybitnemu kompozytorowi Henrykowi Mikołajowi Góreckiemu, poprzez wykonanie utworu kompozytora „Totus Tuus”.

Obecnie Akademicki Chór Politechniki Śląskiej przygotowuje się do prestiżowego Nadzwyczajnego Koncertu z muzyką prof. R.Twardowskiego w Auli Głównej Akademii Muzycznej im. F.Chopina w Warszawie w dniu 16 listopada oraz do III Olimpiady Chóralnej Brema 2004. Bądźcie z nami i trzymajcie za nas kciuki!

Spragnionych śpiewania zapraszamy na przesłuchanie i próby w poniedziałki i środy w godzinach 18.30-21.00, w sali chóru znajdującej się w podziemiach Wydziału Budownictwa.

Jarosław Szczepanek opublikowane w Fenomen

Materiały źródłowe – czy aby nie zapomniana przeszłość?

Wstępem do tych rozważań i ich integralną częścią jest wpis w blogu z dnia 23 listopada AD 2002.Świat mediów

Świat mediów — świat sensacyjnej informacji, jakby tylko nią żyjący. Z jednej strony media stoją na straży prawa do wolności przekazu informacji, z drugiej strony te same media dopuszczają się podstawowych błędów w opisie faktów. Co więcej, piętnując czyjeś postępowanie, czynią to nie tyle z bezinteresownej walki o prawdę, lecz w celu zapewnienia sobie większej popularności. Jest dla mnie coś przerażającego w piętnowaniu przez polskie media negatywnych zachowań Leppera, o.Rydzyka czy też ostatnio o.Palecznego, przy zupełnym pomijaniu pozytywnych postaci życia politycznego czy też kościelnego jak chociażby ks.Wojciech Drozdowicz1. Media oskarżają, wydają ocenę, przynaglają następnie redaktorów zawodowych i “domowych” do kolejnych coraz mocniejszych w języku i wnioskach komentarzy. Zarazem media same promują postawy Leppera, o.Rydzyka i o.Bogusława Palecznego2. Dlaczego? Ponieważ pomimo licznych propozycji bojkotu medialnego tych osób, cały czas goszczą one w materiałach filmowych i wszelkiej maści artykułach. Nie mam na myśli stosowania cenzury, lecz zasady dobrego smaku. Naprawdę niesmacznym jest dla mnie, gdy po raz n-ty widzę chamstwo Leppera i słyszę kolejny komentarz oburzonego dziennikarza.

Szacunek dla własnego słowa, nakazuje raz coś skomentować i zakończyć dany temat. Nie zaś cyklicznie, w tej samej formie, dawać się podpuszczać ludziom łaknącym medialnego rozgłosu. Podobnie w przypadku dwóch wymienionych powyżej osób. Akcje tych osób żyją tylko i wyłącznie wtedy, gdy są sprzedawane medialnie. Niejako współistnieją one z sensacją dziennikarską — tworząc jakby zamknięty krwioobieg. Dziennikarz pisze – pełen oburzenia – o takiej osobie “źle postąpił… zgorszył obecnych na sali”. Jednak, gdy ta osoba, daje znać gdzie i kiedy będzie robiła następną zadymę. Dziennikarz ów jedzie tam jako pierwszy — bo będzie sensacja! Natomiast gdyby nie pojechał, to być może taka osoba musiałaby odstąpić, od tej formy protestu, ponieważ nie miałaby słuchaczy! Zarazem odebrałoby to tym osobom siłę zadymowej walki! Kiedyś w Polsce obowiązywał wspaniały zwyczaj spacerów podczas Dziennika Telewizyjnego. Spacerów, które były protestem przeciw Stanowi Wojennemu, WRON’ie, propagandowym programom PZPR i indoktrynacji politycznej.

Niestety dzisiaj chęć przedstawiania sensacji przez pryzmat zła, jest większa niż przez pryzmat dobra. Całe zdarzenie w kościele Pokamedulskim na warszawskich Bielanach jest o tyle smutne, że media opisały i ukazały tylko głupie zachowanie o.Palecznego. Zamiast pokazać światłą myśl intelektualną ks.Drozdowicza, który prowadzi liczne inicjatywy służące rozwojowi intelektualnemu młodzieży i otwieraniu jej oczu na piękno i zagrożenia świata współczesnego. W mediach można znaleźć ogrom artykułów opisujących działalność Leppera, o.Rydzyka i o.Palecznego. O wspaniałym siewcy Ziarna Bożego ks.Drozdowiczu wzmianek prawie nie ma.

Drugi problem to efekt lawiny medialnej, coraz mocniejsze słowa bez zaznajomienia się z materiałami źródłowymi, i bez ich zanalizowania. Użyję ostrego słowa — brak rzetelności dziennikarskiej, “bo od myślenia nie zwalnia nas, odnośnik do najbardziej zacnego tytułu prasowego”!

Materiały źródłowe

Materiały źródłowe to pojęcie coraz częściej usuwane z masowej świadomości społecznej. Człowiek współczesny z jednej strony krzyczy “nie wierzę politykom”, nie oglądam TV, nie słucham radia… Z drugiej strony coraz częściej wierzy, tekstom zamieszczanym w wirtualnej przestrzeni i nie poddaje ich krytycznemu osądowi. We wszelkich publikacjach występują dwa rodzaje tekstów:

1) “materiały źródłowe” – pierwsza informacja, pierwszy artykuł podpisany imieniem i nazwiskiem autora, albo w przypadku agencji prasowej depesza podpisana nazwą firmy,

2) “materiały wtórne” – jest to informacja powielona, najczęściej skrócona wersja “materiału źródłowego”. W większości przypadków materiały powielone gubią jakąś istotną część “materiałów źródłowych” w pewnym sensie przekłamując, a w skrajnej sytuacji zakłamując rzeczywistość.

W ostatnich dniach nastąpił istny wysyp wiadomości, powstałych w oparciu o artykuł pana Zbigniewa Modrzewskiego Kuszenie księdza Palecznego wydany dnia 16 listopada 2002r. przez Super Express. W moich rozważaniach świadomie ograniczę się (uprzedzam Cię o tym Drogi Czytelniku) do opisu zdarzeń, nie odnosząc się do zamieszczanych w publikacjach not o filmie (sic!).

Na potrzeby tych rozważań zacytuję część artykułu dotyczącą dramatycznych wydarzeń w Krakowie:

Kuszenie księdza Palecznego

Ksiądz Bogusław Paleczny nie dopuścił do pokazu filmu “Ostatnie kuszenie Chrystusa”.

W czwartkowy wieczór w podziemiach kościoła pokamedulskiego na Bielanach miała się odbyć projekcja filmu “Ostatnie kuszenie Chrystusa”. Do sali pełnej studentów wpadł ks. Bogusław Paleczny, wyrwał płytę DVD z rąk obsługującego sprzęt studenta, i na oczach zdumionego tłumu połamał ją.
Projekcji nie będzie, proszę iść do domu – tymi słowami odezwał się, znany z organizowania protestów bezdomnych na Dworcu Centralnym w Warszawie ks. Bogusław Paleczny. – Zrobiłem to, aby uchronić was od grzechu. Ten film to bluźnierstwo – dodał.

Ksiądz z obstawą

Paleczny był ubrany po cywilnemu, więc organizator przeglądu, znany publicysta i krytyk Krzysztof Kłopotowski, próbował dowiedzieć się, z kim ma do czynienia. W odpowiedzi otrzymał wizytówkę.
Po chwili pojawił się proboszcz kościoła ks. Wojciech Dawidowicz [Drozdowicz wg spisu kapłanów Archidiecezji Warszawskiej (JS)]. Kiedy zorientował się, co się stało, poprosił grzecznie Palecznego o opuszczenie budynku. Wyszedł, ale podejrzewając, że organizatorzy mogą mieć jeszcze jedną kopię filmu, wrócił po pięciu minutach. Tym razem w towarzystwie czterech osiłków.
- Wyglądali jak bandyci – opowiada Agnieszka Zwierzyniecka studentka polonistyki i uczestniczka seansu. Zebrani poczuli się nieswojo. Ksiądz Dawidowicz czując, że to nie żarty, postanowił rozładować atmosferę.
- Widzę, że przyszedł pan z obstawą – zaśmiał się na widok intruzów. Ci jednak nie byli w nastrojach do dowcipów. Kiedy Paleczny upewnił się, że nie ma zapasowej kopii filmu, wyszedł razem z mężczyznami.

Filmu nie widział

- Wie pan co jest najśmieszniejsze w tej historii? Że ks. Paleczny tego filmu nie widział – odezwał się po chwili jeden ze studentów do Kłopotowskiego. – Wiem, bo go sam o to zapytałem.
Reszta zgromadzonych nie kryła oburzenia.
- Jest to przejaw nietolerancji religijnej. Bo film, pomimo skandalu, jaki wywołał, jest zgodny z nauką Kościoła. Opowiada o walce pierwiastka boskiego i ludzkiego w Chrystusie – mówi Krzysztof Kłopotowski.
- Dla mnie takie zachowanie jest zupełnie niezrozumiałe, jak można tak powierzchownie traktować religię? – mówi Agnieszka Zwierzyniecka.
Ksiądz Wojciech Dawidowicz [Drozdowicz wg spisu kapłanów Archidiecezji Warszawskiej (JS)] usiłuje bagatelizować sprawę. – Nie chcę komentować zachowania ojca Palecznego. Mogę powiedzieć tylko tyle: jest kościół Palecznego, Rydzyka i jest kościół ks. Tischnera. Film miał być prezentowany w ramach przeglądu dzieł zmuszających do refleksji na temat kondycji ludzkiej i pytań o Boga.
Przez cały dzień nie udało nam się skontaktować z ojcem Palecznym. – Nie odbiera telefonu komórkowego, jeśli nie wie, kto dzwoni – poinformowano nas pod jednym z numerów widniejących na wizytówce.[...]

 

Zbigniew Modrzewski
Super Express

Tekst podkreślony – został zamieszczony dnia 18 listopada 2002 w serwisie Filmweb.pl: Polski Portal Filmowy jako wiadomość newsroom’u i opatrzony następującym tytułem: Ks. Paleczny vs.”Ostatnie kuszenie Chrystusa”.

Tekst wyróżniony na czerwono – został zamieszczony z drobnymi zmianami dnia 16 listopada 2002 w serwisie Stopklatka – Internetowy Serwis Filmowy jako wydarzenie i opatrzony następującym tytułem: Ten film to bluźnierstwo. Przerwany pokaz “Ostatniego kuszenia Chrystusa”.

Na bazie tych tekstów – “materiałów wtórnych” wywiązała się zażarta dyskusja na forum Stopklatki i FilmWeb. Oczywiście w obu umiejscowiono informację i odesłano do “materiałów źródłowych”, jednak współczesny człowiek nie ma czasu na dalsze szukanie, od razu przystępuje do wyrażania swych poglądów.

Informację tą następnie omówił Shot w Wycinkach rzeczywistości odsyłając linkiem do FilmWeb, a nie bezpośrednio do Super Expressu. Potem Chlip omówił w bestii odsyłając linkiem do FilmWeb’a za Shotem bez bezpośredniego odesłania do Super Expressu.
Pojawia się pytanie czy obaj panowie zapoznali się z tekstem źródłowym, przed napisaniem komentarza – obawiam się, że nie… Z drugiej strony mieli do tego pełne prawo!

Gdyby jednak “materiał źródłowy” przeczytali, wtedy być może Chlip uniknąłby powtórzenia stwierdzenia obawiam się, na własne oczy nie widział.. =), zawartego w “materiale źródłowym” i stanowiącego zarazem tytuł jednego z akapitów tamtej publikacji.

W przypadku Shot’a, być może nie mielibyśmy do czynienia z tak ostrym atakiem na Kościół. Przecież projekcja “Ostatniego kuszenia Chrystusa” została przygotowana za zgodą ks.proboszcza Wojciecha Drozdowicza, właśnie w podziemiach jego kościoła parafialnego. Co więcej zadbano o głębokie zrozumienie filmu poprzez osobę organizatora przeglądu, znanego publicystę i krytyka filmowego pana Krzysztofa Kłopotowskiego3 (a nie księdza czy też ojca), który jak śmiem twierdzić miał słowo wstępne, a następnie po obejrzeniu filmu miał moderować dyskusję, tak jak się to zazwyczaj w Duszpasterstwach Akademickich odbywa. Co do pozostałych wątków komentarza:

1) Argumentu o narzucaniu przez Kościół zakazu handlu w niedzielę, doprawdy nie rozumiem. Urząd Nauczycielski (Magisterium) Kościoła Katolickiego w osobie Jana Pawła II ogłosił w Watykanie, dnia 31 maja 1998r, w uroczystość Zesłania Ducha Świętego List apostolski Dies Domini (Dzień Pański) do Biskupów, Kapłanów i Wiernych o świętowaniu niedzieli. Jest to dokument skierowany do Kościoła (a nie Państwa) i ukazuje głębię życia chrześcijańskiego i wynikające z niej konsekwencje. W Polsce zgodnie z Konstytucją RP prawo stanowi Sejm i Senat, a ustawy podpisuje Prezydent RP. W żadnym z tych organów nie zasiadają kapłani, ani zakonnicy, więc nie mówmy, że Kościół stanowi prawo. Natomiast osoby głoszące choćby jak LPR “genialne teorie”, że są jedynymi przedstawicielami Kościoła pozostawiam bez komentarza, aby się nie ośmieszać.

2) Zmiana nazwy ulicy nie jest decyzją hierarchii kościelnej, lecz wg prawa polskiego samorządną decyzją Rady Miejskiej! Obawiam się, że w przypadku opisanym przez Shota, mogła to być wręcz nadgorliwość radnych, pragnących przypodobać się wyborcom. W Gliwicach w z okazji Roku Prymasowskiego Rada Miejska także podjęła bardzo kontrowersyjną uchwałę o zmianie nazwy ulicy. Niestety radni nie wysłuchali propozycji o przemianowaniu części mniejszej ulicy w pobliżu kościoła katedralnego, co nie pociągnęłoby za sobą dużych kosztów (nie ma tam siedziby wielu instytucji, jak i budynków mieszkalnych). Rada Miejska okazała się “mądrzejsza” i zmieniła nazwę głównej ulicy w centrum Gliwic, doprowadzając do rozpaczy dziesiątki kupców, biur projektowych i wszelkiego rodzaju instytucji, a w następstwie do rozprawy w sądzie.

Merytoryczna dyskusja

Merytoryczna dyskusja, aby taką była, winna być oparta na faktach i materiałach źródłowych, a nie ich omówieniach. Poza tym powinna dotyczyć sedna sprawy, nie zaś jej zewnętrznych uogólnień. Czasem trzeba poddać krytycznej analizie, nawet materiały źródłowe, w tym wypadku używanie tytułu ksiądz zamiast poprawnego ojciec Kamilianin. Co więcej dziennikarz myli fakty w “materiale źródłowym”, podając błędnie nazwisko ks.proboszcza, pisząc “Dawidowicz” zamiast “Drozdowicz”!

Problemem w opisanym zajściu był człowiek, który zakłócił zgromadzenie wspólnoty, przez co w jakimś stopniu z tej wspólnoty, jakby a priori się wyłączył. Natomiast medialny bełkot, oskarża właśnie tą wspólnotę o winę za zaistniałą sytuację. Po lekturze “materiałów wtórnych i powtórnych”, można odnieść wrażenie jakoby jakaś bliżej nieokreślona grupa zbierała się w podziemiach kościoła Pokamedulskiego – bez zgody Kościoła – za co została przykładnie ukarana zniszczeniem płyty DVD. Nic bardziej mylącego! W relacjach medialnych, jest jakaś niespójność przyczynowo-skutkowa, wszak jak wykazują wszystkie materiały pomocnicze, projekcja ta odbywała się właśnie za zgodą i przy akceptacji Kościoła (sic!).

——————–
1 ks. Wojciech DrozdowiczKs. Wojciech Drozdowicz
znany sprzed wielu lat z telewizyjnego “Ziarna”, które stworzył. Następnie na misjach w Kazachstanie i Syberii. Obecnie jest proboszczem (w parafii od 1999r.) kościoła Pokamedulskiego na Bielanach pod wezwaniem Bł. Edwarda Detkensa spośród Stu Ośmiu Męczenników. Zarazem jest Duszpasterzem Młodzieży Akademickiej na Uniwersytetecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Ponadto jest twórcą wielu inicjatyw otwierających kościół na świat współczesny. Są one bardzo ważne, ponieważ na terenie parafii znajdują się ośrodki nauki i wzrastania młodego człowieka: Uniwersytet Kard. Stefana Wyszyńskiego, Papieski Wydział Teologiczny w Warszawie, Akademia Wychowania Fizycznego im. Józefa Piłsudskiego, Archidiecezjalne Męskie Liceum Ogólnokształcące im. Bł. Ks. Romana Archutowskiego i Archidiecezjalne Gimnazjum Męskie im. Ks. Jerzego Popiełuszki.
Msze święte niedzielne gromadzą wielu warszawiaków, a “podziemie kamedułów” zaprasza na ciekawe spektakle teatralne oraz występy czołowych artystów kabaretu i estrady m.in.: Tomasza Stańki, Wojciecha Konikiewicza, Elżbiety Wojnowskiej, Antoniny Krzysztoń i wielu innych. Oprócz tego Jest inicjatorem niedzielnych koncertów muzyki sakralnej pod nazwą Arcydzieła Muzyki Sakralnej. Jego niezwykłą posługę kapłańską krótko scharakteryzował ks.Tymoteusz.

2 O.Bogusław Paleczny jest zakonnikiem Kamilianinem (MI) i dlatego mówimy ojciec Paleczny (niezalażenie od sympatii i antypatii), a nie ksiądz Paleczny jak to napisał pan Zbigniew Modrzewski z Superexpressu. Być może w swoim artykule oparł się na notce biograficznej zawartej w portalu GW (który chyba nie jest najbardziej kompetentny w sprawie nazewnictwa stosowanego w Kościele katolickim).

3 Krzysztof Kłopotowski
Na XXVII Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni 2002r. Zarząd Stowarzyszenia Autorów Filmowych przyznał nagrodę Ostrego Pióra dla najciekawszego zjawiska polskiej kinematografii. Laureatem nagrody został Krzysztof Kłopotowski. (Stopklatka)

Jak korzystać z pojazdów szynowych?

Okres jesienno-zimowy — czyli okres wietrzno-chłodno-zimny!

1) Pierwsze primo: należy poczynić optymistyczne założenie – pojazd szynowy przyjedzie albo i nie,

2) Drugie primo – należy zakupić bilet, aby mieć jakieś wspomnienie z planowanego wyjazdu, nawet gdy z przyczyn “niezależnych” od właściciela pojazdów szynowych do naszego wyjazdu nie dojdzie,

3) Trzecie primo – jeżeli dojeżdza do przystanku pojazd szynowy – upragnionej przez nas relacji – wsiadamy! Niezależnie od tego jaki jest obecny kierunek, realizacji trasy przez pojazd szynowy, 4) Czwarte primo – do wsiadania najlepiej wybrać ostatni przystanek przed pętlą nawrotną pojazdu szynowego lub stacją zawrotną pojazdu szynowego, np. dla jadących do Bytomia tramwajem nr 41 w Katowicach będzie to przystanek “Rynek” w kierunku placu Karola Miarki…, natomiast dla jadących do Zawiercia pociągiem – stacja Zabrze w kierunku Gliwice,

5) Piąte primo – być świadomym dużej rozpiętości temperatur panujacych w pojeździe szynowym, czyli równikowe gorąco spod nóg i arktyczny chłód z zamkniętego szczelinowo okna lub drzwi,

6) Szóste primo – cieszyć się każdym napotkanym pojazdem szynowym, nie wiadomo bowiem czy jeszcze jakiś będzie ujrzany dnia danego…,

7) Siódme primo – miało wystarczyć pierwsze primo!

Polski jążyk bydź parco fytżymałły!!!

23 lutego AD 1998

  1. rozpocyna praczę

  2. diametrialnie
  3. jeśli Pan nie umi
  4. a Pana lecę po premii

2 marca AD 1998

  1. nadmieru zaprawy

  2. staz zawodowy
  3. prablam = problem
  4. prastopadłościan
  5. krowędź

9 marca AD 1998

  1. orkusz kolkulacyjny

  2. nie były rozplanowanie w czasie
  3. użyjmy pojęcia merytoryczno
  4. jest trzy zakresy rzeczowe
  5. to szą = to są
  6. między inwestorem a generalny wykonawca
  7. zaokrangla
  8. jest wypisana poszczególne czynności
  9. dwudzieścia mięsięcy
  10. dla tego roboty
  11. mieszcza = miejsca
  12. róznych okresach
  13. na ten czas potrzebę
  14. obranie robocze
  15. zatrudnić drugą urządzenie
  16. w tym jedenastym kolumnie
  17. do tego prostokątu
  18. są potrzebne tyle pieniędzy

23 marca AD 1998

  1. pewna zjawisko fizyczne

  2. długi nazwa
  3. każdy z tych kółek
  4. z toku mojego wypowiedzi
  5. to jest kółeczka

30 marca AD 1998

  1. wykorzystywany jest kolejki linowe

  2. argumentacja była prosto
  3. po tej kawałeczku
  4. ile jest grubość takiej drogi
  5. zaraz je omówię trochę później
  6. betonialnia
  7. jeśli już jest potrzebna beton odpowiedniej klasy
  8. wyodrębnienie teoryterialne
  9. cieć odciął linę
  10. tam są ta kuźnia

20 kwietnia AD 1998

  1. jest związana jeszcze dwie sprawy

  2. odzież może zawilgotnąć
  3. zupy regneracyjnej
  4. krzesełka do spożycia
  5. na początku tego średnicy
  6. zakłady prace
  7. pracy na niebezpiecznych miejscoch
  8. po tym płycie
  9. jest znowu wynika ze ścisłych przepisów
  10. zabezpieczenie pażarowe
  11. zasięg takiego tablicy
  12. zrobił całą instalację elektryków
  13. potem była jakiś poniedziałek

4 maja AD 1998

  1. kratkowa kartka

  2. powinna być zaznaczona ten punkt
  3. ton punkt {czytaj ten}
  4. to jest czysto techniczna element
  5. przewozi go inną budową

11 maja AD 1998

  1. istotą sensu jest

  2. która z tych urządzeń jest prowadząca proces roboczy
  3. rozpoczyna pracę Brygady {jak jakieś imię}
  4. działce trzeciej nie jest skończony
  5. ona ten tunel

18 maja AD 1998

  1. aktem jakimś tam tego

  2. bardzo chętnie Państwo znacie
  3. na tą samą funkcję może być różne nazwy
  4. w formie takiego prostokątu
  5. Proszę Państwa żeby była JASNOŚĆ
  6. na zasadzie prześmiewcy
  7. to potem obrosło w stronę naukową
  8. reszta pracuje w inne element
  9. element tego środków produkcji
  10. kawę dla dyrektora czy każde innego
  11. jakie elementy składowe składają się na funkcję zarzandzanie przedsiębiorstwem
  12. tych głównych funkcji jest dwie
  13. to jest taka typowa układ struktury budowy
  14. druga rodzaj
  15. doświdczacie tych dwóch zagadnień

25 maja AD 1998

  1. Y… y… y… y… y…

  2. praces =proces
  3. przykład na przykład
  4. uświadamiać sobie
  5. w ramach jakiejś układów
  6. w kroku naszych następnych rozważań
  7. niektóry teoretyczno mówią
  8. są to nic innego
  9. cyli cykl
  10. firma Austriacka robią pewne roboty
  11. umożliwia się posadowić
  12. wielkości tej obiektu
  13. zaczyna narastać coraz więcej
  14. w formie tego prostokątu
  15. następnym elementem, który będziemy powiedzieć
  16. to nie jest nic innego, że inni nas obserwują
  17. generuje informację dla samych siebie
  18. podkreślam Państwo

1 czerwca AD 1998

  1. Czy zatrudnienie pokrywa portfel otrzymywanych zleceń?

  2. tylko takie drukie z odpowiednim znaczkiem
  3. zorganizowana zespołu
  4. rzucić hasło w takim duchu

Egzamin

  1. będziemy musieć

  2. steropian
  3. są dwie typy dat
  4. jest to gorzej do zaznaczenia
Zapiski z wykładów studenta budownictwa

Kto to taki Oboista?

oboistaOtóż Oboista to taki osobnik w odróżnieniu od osobniczki czyli Oboistki, który gra na oboju. To znaczy odróżniona przed chwilą Oboistka też gra na oboju, ale nie jest ona już Oboistą. Jeżeli Oboistka i Oboista grają na oboju, to można by dokonać śmiałego stwierdzenia opierając się na wyższej logice matematycznej “Oboje grają na oboju” (znaczy się Oboistka i Oboista). Skoro więc “Oboje grają na oboju” to obój jest instrumentem parowym (bo Oboistka i Oboista to para). Stwierdzenie to jest prawdziwe, co więcej znajdujemy kolejne jego potwierdzenie w podziale muzykologicznym instrumentów. Według tego podziału obój to instrument dęty podwójnostroikowy (znowu po dwakroć para):
1) instrument dęty czyli dmiemy w obój, a w nim wytwarza się para na ściankach wewnętrznych drewnianego korpusu,
2) podwójnostroikowy czyli parzystostroikowy lub parowy.

Gdyby sięgnąć do historii, dowodów znaleźć można by jeszcze więcej. Otóż w czasach starożytnych grano równocześnie na dwóch “obojach” trzymanych w jednych ustach(sic!), czyli znowu instrument parowy. Potwierdza to bogata ikonografia czasów starożytnych, egipskich, greckich i rzymskich.

Tak więc konkludując, kolejność pór roku i naszego życia pozostaje w ścisłym związku z Obojem. Oto potwierdzenie tej tezy znane w języku polskim od wieków, i rokrocznie przypominane słowami “Idzie Luty, Obój, Buty”. Oboista i obój zaraz po porze roku decydują o butach, po raz kolejny instrument parowy. Bo przecież buty zawsze są parą (no może z małymi wyjątkami).

Kwestia nad którą obecnie pracują najwybitniejsi specjaliści amerykańscy z NASA, zawiera się w słowach “Czy oboista (oboistka) grając na instrumencie parowym wyparowuje?”. Bo jeżeli tak, to należałoby kształcić znacznie więcej oboistów tudzież oboistek. Jeżeli natomiast nie, to co się dzieje z tą parą, którą oni współtworzą…

Podobno, tak w zaufaniu, istnieje koncepcja, że Obój to nie instrument parowy tylko barowy. A oboista to po prostu barman, czyli taktmen (ang. bar=takt) lub bardziej po polsku człowiek z taktem. :-)

Niestety tego na razie nie udało się potwierdzić. Pytany przeze mnie o to jeden z wielkich profesorów światowej klasy, który prosił o zachowanie anonimowości odpowiedział na to pytanie jakże enigmatycznym zdaniem “Nie potwierdzam i nie zaprzeczam!”.
Jest jeszcze Oboista Miłosny i Rożkowiec Angielski, ale to już zupełnie inna bajka… Może przy innej okazji…

Prawda, że to proste. Oboista oczywiście :-)
Oboista