Gaudete in Domino semper!!!
Author Archives: jarek
Blog dla kogo?
Nasunęła mi się kolejna refleksja, odnośnie pisania w blogu. szczepanek.org jest rodzajem zwierzeń płynących z wnętrza, w formie elektronicznego pamiętnika. Jest to, jakby dzielenie się własnym spojrzeniem na świat, notowanie myśli i cytatów, które poruszyły mnie do głębi. Jest przy tym świadomość – otwartości tego pamiętnika i możliwości skomentowania przez inne osoby, dlatego nie o wszystkim mogę napisać. Pisząc o tym co mnie przepełnia, staję się w pewnym stopniu “nagi”… po lekturze kilku wpisów, każdy z czytających, ma już jakiś pogląd na moją osobę, na moją wiarę i sposób postrzegania świata.
Powstaje pytanie, dla kogo piszę, dla kogo komentuję? Czy dla siebie, aby wzrastać w Prawdzie? Czy też dla innych, aby im narzucać moje wyobrażenie świata? Czy wolno jeszcze dzisiaj, pobudzać do myślenia i refleksji nad życiem? Czy też jest to, już narzucanie innym osobom własnych poglądów?
Być może nastąpi taki dzień, gdy człowiek wreszcie odrzuci tradycję, odnajdzie nowe wartości i będzie w pełni szczęśliwy…
Być może nastąpi taki czas, gdy wszystkie dotychczasowe granice: filozoficzne, moralne i etyczne, zostaną uznane za zarośnięte pajęczyną wstecznictwa. I to co nieprzekraczalne, stanie się codziennością, może już się staje… a życie wbrew wcześniejszym obawom – mędrców sprzed wieków – będzie się toczyć bez żadnych konsekwencji…
Być może każdy wpis tutaj, jest już wołaniem z przepaści: Szeolu, bor, beer i frear abussos… bez jasnego widzenia Boga, bo stałem się “Starcem” wpatrzonym w przeszłość i tradycję…
Być może zatracenie w tradycji oślepia mnie i zaczynam narzucać innym osobom, sposób patrzenia na świat sprzed lat – dzisiaj już nieaktualny. Być możę trwam w starociach, zamiast wnikać w to odmienne, nowe spojrzenie na świat… zamiast poznawać kolejne coraz to dalsze granice, które kiedyś były nieprzekraczalne…
Jednego jestem tylko pewien, tylko te słowa się nie zmienią “Memento mori” (Pamiętaj o śmierci). W tym tradycja na pewno się nie myliła… a ja omylny jestem “marność nad marnościami i nic tylko marność”…
Być może mój sposób wypowiedzi jest już dzisiaj zbyt trudny do zrozumienia – ze względu na skostniałe poglądy, przeintelektualizowane myśli i skojarzenia – przez co rodzi waśnie, sprawia przykrość itp. Gdyby tak było, należałoby zamilknąć i przestać cokolwiek komentować, w spokoju czekając, że może kiedyś ktoś przyjdzie i zapyta co o tym myślisz… Inaczej siłą rzeczy można zostać uznanym za kogoś, kto decyduje za innych, pomimo zupełnie innych przesłanek zabrania głosu na forum…
Kończąc te przemyślenia, przypominam sobie moje wewnętrzne motto życiowe: “Gdy w jakiejś dyskusji wszyscy chcieliby mieć rację, to ja wolę tej racji nie mieć, wolę postąpić krok do tyłu i pozostać w milczeniu do czasu gdy wszyscy będą chcieli się nawzajem w spokoju słuchać.” Być może dla jednych to brak odwagi, być może dla innych to brak własnego zdania… a ja sobie myślę, że Prawda, o ile jest Prawdą(sic!), obroni się sama, niezależnie od tego czy będę krzyczał, czy będę milczał…
Oto droga, którą chciałbym umieć podążąć, w mojej marności “Poznajcie Prawdę a prawda was wyzwoli” (J 8,32)
A niby dlaczego mielibyśmy o kobietach nie mówić?
A niby dlaczego mielibyśmy o kobietach nie mówić? Kobiety stanowią wszak większość naszej klienteli, że się tak wyrażę. Ot, ja na przykład często zwierzam się współbraciom, iż pewna pani bywa wobec mnie wielce nieuprzejma, zarzucając mi, że zbyt szybko odprawiam Mszę świętą, więc nieszczęsna nigdy nie zdąży odmówić różańca.
Oczy twe nie są oczy, ale słońca jaśnie
Innym czytającym to co zwykłem czytać… 🙂
Oczy twe nie są oczy, ale słońca jaśnie
Świecące, w których blasku każdy rozum gaśnie;
Usta twe nie są usta, lecz koral rumiany,
Których farbą każdy zmysł zostaje związany;
Piersi twe nie są piersi, lecz nieba surowy
Kształt, który wolą naszę zabiera w okowy.
Tak oczy, usta, piersi, rozum, zmysł i wolą
Blaskiem, farbą i kształtem ćmią, wiążą, niewolą.
Shakespeare
Drogiemu P. to co zwykłem czytać… 🙂
My mistress’ eyes are nothing like the sun –
Coral is far more red than her lips’ red –
If snow be white, why then her breats are dun –
If hairs be wires, black wires grow on her head:
I have seen roses damasked, red and white,
But no such roses see I in her cheeks,
And in some perfumes is there more delight
Than in the breath that from my mistress reeks.
I love to hear her speak, yet well I know
That music hath a far more pleasing sound.
I grant I never saw a goddess go;
My mistress when she walks treads on the ground.
And yet by heav’n I think my love as rare
As any she belied with false compare.