PM 13.1 Nie ustawać w rozwoju

Pełnia Modlitwy – Nauka o Modlitwie
13.1 Kontemplacja

Rozmyślanie nie jest kresem naszego życia duchowego, ale jest początkiem, i kto wiernie mu się będzie przez jakiś czas oddawał, ten zacznie postępować naprzód w umiejętności modlitwy, tak iż z czasem te ramki, które ono mu zapewniało, aby ułatwić pierwsze kroki na tej drodze, staną się zbyteczne.

Zapewne, że są dusze, które się tak do ramek rozmyślania przyzwyczajają, że nie mogą inaczej modlitwy myślnej odprawiać. Należy je zostawić w spokoju i nie zmuszać do innych form modlitwy, które im nie odpowiadają; sumienne, odbywane przez całe życie rozmyślanie będzie dla nich potężnym czynnikiem uświęcenia.

Ale jakże błędnym i dalekim od tradycji chrześcijańskiej i nauki wielkich jej mistrzów byłoby żądać tego od wszystkich dusz i zatrzymywać je na tym pierwszym stopniu umiejętności modlitwy, wtedy gdy dojrzały one już do tego, aby się wznieść wyżej. Są ludzie, którzy tak słabo nauczyli się czytać, że całe życie umieją tylko sylabizować i to wodząc palcem po liniach. Nikomu jednak nie przyjdzie na myśl wszystkim radzić, aby tak czynili i o większą sprawność w czytaniu się nie starali. […]

Na tym polega istotna różnica między rozmyślaniem i kontemplacją; w pierwszym czynnik intelektualny przejawia się w formie rozumowania, w drugiej – w formie intuicji, czyli prostego wglądu w prawdy wiary. I tak pierwsze, aby być modlitwą, winno być przeniknione ze strony woli miłością, tak samo i kontemplacja winna być takim miłosnym wglądem w to, co dla człowieka jest najbardziej miłości godnym. Najpiękniejszą ilustracją tej nauki jest znana odpowiedź, dana przez owego wieśniaka, gdy go św. Jan Vianney zapytywał, co ma tak długo do mówienia Panu Jezusowi, gdy klęczy przed Najświętszym Sakramentem: Ja na Niego spoglądam, a On na mnie.

W życiu modlitwy jest wielka pokusa do samoograniczenia. Ustalamy sobie cel i do niego dążymy, a gdy go osiągniemy, osiadamy na laurach. Kiedy ktoś nas zachęca do dalszego rozwoju, wzbraniamy się, twierdząc, iż to co mamy w zupełności nam wystarcza, a chcieć więcej już nas przerasta…

Boimy się przyznać do głodu Boga!

Modlitwa – rozmowa z Bogiem, jest niekończącym się rozwojem. Gdy zasmakujemy w spokojnej modlitwie rozumowej, nie możemy poprzestać. Winniśmy z ufnością oddać się w ręce Jezusa i kroczyć dalej, ku kontemplacji Boga w otaczającym nas Świecie.

Cytatem z księgi Ozeasza na początku rozważania o. Jacek Woroniecki, zwraca uwagę, że do kontemplacji wystarcza sam Bóg. Nie potrzeba nam regułek, opasłych tomów mądrości itp. Mamy wyjść na pustynię i słuchać, co Bóg mówi w naszym sercu.

Żyjemy w miastach i miejscach, które stają się współczesną pustynią. Teraz i tutaj Bóg na mnie czeka i mówi do mnie: Spójrz na mnie, tak jak ja spoglądam na Ciebie – zagoniony człowieku.

Spójrz na Krzyż w swoim mieszkaniu, Bóg na Ciebie patrzy i czeka.

PM 12.3 Modlitwa jest otwarciem na Boga

Pełnia Modlitwy – Nauka o Modlitwie
12.3 Modlitwa myślna

W modlitwie myślnej, czyli rozmyślaniu, zawsze będzie dość miejsca na pracę nad sobą, która winna być cała oparta na codziennym rozmyślaniu i rachunku sumienia. Ale sprowadzać do niej całą modlitwę myślną i kazać rozmyślać zawsze tylko o swych wadach i grzechach, słowem o całej swojej nędzy, byłoby wielkim błędem. Takie ciągłe grzebanie w sobie nadałoby i modlitwie i całemu życiu duchowemu cechę smutku i przygnębienia, a przy tym utrwaliłoby w duszy niezdrowe zajmowanie się wyłącznie sobą. Trzeba więc koniecznie ćwiczyć się właśnie na modlitwie w wyrywaniu się z egoistycznego wpatrywania się w siebie, a natomiast w zapominaniu o sobie w Bogu. Podobnie i w życiu codziennym trzeba będzie ćwiczyć się w zapominaniu o sobie w bliźnich i dla bliźnich. Dusza na takim zapominaniu o sobie nic nie straci; przeciwnie, ono ją niepomiernie wzbogaci w myśl obietnicy Zbawiciela, iż kto by stracił życie swoje z mego powodu, zachowa je (Łk 9, 24). To samo miał On powtórzyć po wiekach św. Katarzynie ze Sieny: myśl o Mnie, a ja będę myślał o tobie. […]

Gdy trudność skupienia uwagi sprawi, że jak się wydaje, nic nie mamy Bogu do powiedzenia, trzeba będzie dalej trwać przed obliczem Jego i w pokorze serca ofiarowywać Mu swą niemoc i towarzyszące jej cierpienie. Bóg nie wymaga od nas wielomówstwa, jak sądzą poganie (Mt 6, 7), ale pełnienia Jego woli, której najlepszym wyrazem jest przyjęcie z Jego rąk cierpienia w jakiejkolwiek formie będzie Mu się podobać nam je zesłać. Cierpieć przed Nim w milczeniu jest doskonałą modlitwą, za którą On, widzący wszystko, co się w skrytości serca dzieje, stokrotnie wynagrodzi.

Kapłanowi skarżącemu się swemu spowiednikowi, że cierpienie nerwowe nie pozwala mu na skupienie w szczególności rano, gdy pragnąłby się przygotować do mszy świętej, ten ostatni słusznie odpowiedział: “A czyż cierpienie nie jest najlepszym przygotowaniem do Najświętszej Ofiary?”

Modlitwa jest największą radością naszego życia. Jest to niejako nieustanne wypowiadanie słów Ośmiu Błogosławieństw, i odkrywanie słów Psalmisty “Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.” (Ps 23,4)

Modlitwa jest największym wyznaniem bezradności, gdy wszystko co ludzkie trzeba odrzucić i oddać z pokorą Bogu “Wołam do Ciebie, z krańców ziemi, gdy słabnie moje serce: na skałę zbyt dla mnie wysoką wyprowadź mnie.” (Ps 61,3)

Modlitwa jest pójściem śladami św.Piotra kroczącego po jeziorze. Jakże często z “politowaniem” patrzymy na św.Piotra, który nie potrafił w ufności iść śladami Jezusa po wodzie, tak jakby dla nas to było coś prostego. św.Piotr zwątpił i zaczął tonąć.

A jednak w tej przypowieści można dostrzec wielkość św.Piotra, dlaczego stał się Skałą Kościoła Jezusa. św.Piotr był człowiekiem modlitwy otwartym na Boga, nie kombinował. Gdy tylko poczuł swoje zagubienie w morskiej toni, od razu zawołał “Panie ratuj mnie!” (Mt 14,22-33).

Jakże często pozostajemy na etapie spojrzenia z “politowaniem” na św.Piotra i jak rzadko czerpiemy naukę z jego siły pokornej prośby “Panie ratuj mnie!”, bo bez Ciebie nie mogę nic uczynić.

Modlitwę trzeba budować na piotrowej skale, inaczej “ucho” sumienia zarasta, czyniąc człowieka głuchym na Głos Boga. Potrzeba nam wsłuchiwać się nieustannie w Głos Boga (Dekalog), tak aby w naszym sumieniu trwała modlitwa Pańska, a nie walka z Bogiem.

PM 12.2 Modlitwa prowadzi ku miłości

Pełnia Modlitwy – Nauka o Modlitwie
12.2 Modlitwa myślna

Jak więc w samym rozmyślaniu należy się wystrzegać zimnej spekulacji, tak tu, gdzie idzie o konkretne postanowienia, bardzo troszczyć się należy, aby nie były one czynione z tą jakąś zimną stoicką pewnością siebie, ale aby były korną modlitwą do Pana o światło, o siłę, o to wszystko, co nam będzie potrzebne, aby wytrwać w dobrym. […]

Pięknie to wyraziła św. Joanna Franciszka de Chantal, mówiąc, że na modlitwę należy wchodzić wiarą, trwać nadzieją, a wychodzić miłością. Otóż miłość przejawia się nie tylko w jednych, konkretnych postanowieniach, odnoszących się do naszego życia, ale ma o wiele szersze pole działania. Nieraz sam przedmiot rozmyślania będzie tego rodzaju, że żadnych konkretnych postanowień dla codziennego życia nie da się z niego wysnuć, a sztucznie się ich doszukiwać byłoby tylko pustą stratą czasu. Natomiast wzbudzi on w duszy niemniej konkretne afekty adoracji, dziękczynienia, skruchy i chęci zadośćuczynienia, które sprawią, że modlitwa bynajmniej nie minie się ze swym celem. Nieraz przyniesie ona więcej chwały Panu Bogu, a wtedy i dusza nic na tym nie straci, bo zjednoczy ją bardziej z Bogiem, co jest najistotniejszym celem każdej modlitwy. I w tej dziedzinie należy się wystrzegać utylitaryzmu, który się do niej zakrada i każe nam sądzić sprawy Boże tylko wedle bezpośrednich rezultatów, dostępnych dla naszego poznania, a nie dostrzegać dalszych, bardziej ukrytych, które tylko w świetle wiary dostrzec można.

W życiu modlitwy pojawia się czasami pokusa ograniczenia Planów Bożych. Zamiast z wiarą wszystko oddać Bogu, tworzymy własne rozwiązania, których realizację “zlecamy” Panu Bogu.

W życiu modlitwy trzeba trwać z nadzieją, ponieważ modlitwa nie jest działaniem arytmetycznym prowadzącym do prostego otrzymania wyniku “zrób tylko to i to”. Modlitwa myślna prowadzi do wsłuchania w słowa Maryi wypowiedziane podczas wesela w Kanie Galilejskiej “Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J2,5)

W życiu modlitwy rodzi się miłość, uzdalniająca do czystego spojrzenia na dary od Boga. Dzięki miłości płynącej z modlitwy, dostrzegamy Bożą dobroć. Dostrzegamy ją nawet wtedy, gdy Bóg niweczy nasze “najlepsze” rozwiązania, z którymi przyszliśmy na modlitwę.

Bóg jest Miłością i doprawdy wie lepiej, co jest prawdziwym dobrem dla każdego człowieka — trzeba się wsłuchać z wiarą i nadzieją w Boży głos.

PM 12.1 Modlitwa w skrytości

Pełnia Modlitwy – Nauka o Modlitwie
12.1 Modlitwa myślna

Modlitwa myślna jest promieniowaniem modlitwy liturgicznej. […]

Modlitwa myślna, podobnie jak każda czynność ludzka, ma swe prawa rozwoju i od ich poznania i umiejętnego zastosowania zależeć będzie, czy się ją lepiej czy gorzej odprawi, czy się w niej będzie postępować naprzód, czy też nie. Stąd istnieje tyle metod rozmyślania, szczególnie odkąd w XVI wieku św. Ignacy, św. Teresa i św. Franciszek Salezy wysunęli je na czoło życia duchowego i opracowali jego zasady. Różnice między nimi są jednak tylko drugorzędne, wszystkie bowiem opierają się na podstawowych danych naszej psychiki i z niej wysnuwają swe reguły, ucząc nas, jak mamy kolejno zaprzęgać poszczególne władze naszej duszy do systematycznego udziału w modlitwie. Już w rozdziale VII niniejszego studium, zajmując się analizą psychicznych władz człowieka i ich udziałem w modlitwie, przygotowaliśmy te wiadomości, które nam teraz posłużą do wprowadzenia osób początkujących na drodze życia duchowego do umiejętności odprawiania medytacji. Jest to naprawdę umiejętność praktyczna, czyli sztuka, i kto się systematycznie do niej przyłoży, wiele korzyści z tego odniesie.

o.Jacek zaczyna ten bardzo ważny rozdział, cytatem z Ewangelii wg św.Mateusza, o modlitwie w zaciszu zamkniętej izdebki. Trudna jest nauka modlitwy, która jest skryta przed światem, a otwarta przed Bogiem.

Ten rozdział, trzeba nieustannie czytać od nowa, aby nie ustać w kształtowaniu własnej modlitwy. Dzięki temu, będzie ona wzrastała w duchowej głębi. Wielką pomocą w poznaniu modlitwy myślnej są spisane duchowe świadectwa błogosławionych i świętych. Świadectwa opisujące zmagania życia codziennego i zacisza modlitwy, dla mnie były nimi m. in. “Listy św.o.Pio”.

Mam przed oczami obraz mojej Babci modlącej się w ciemności nocy, rodziców uczących słów Modlitwy Pańskiej. Mam także przed oczami opis krakowskiej modlitwy młodego Karola Wojtyły. Za dnia studenta, a w nocy młodzieńca leżącego krzyżem na podłodze.

Do modlitwy w skrytości dorastamy dzięki ciężkiej “pracy”. Jakże odmienny jest ten najdelikatniejszy kontakt z Ojcem – w ciszy , w odróżnieniu od hałasu wiwatujących tłumów.

Trudne pytanie na dzisiaj, czy potrafię wykrzyczeć i wyśpiewać radosne “Hosanna” w skrytości i cichości mojej izdebki?

PM 11.3 Komunia – Być z Chrystusem

Pełnia Modlitwy – Nauka o Modlitwie
11.3 Msza święta

Wiele osób, które uczestniczą we mszy świętej i spełniają wszelkie po temu warunki, nie przystępuje do Komunii świętej, podaje brak należytego usposobienia, jakiejś większej gorliwości czy skupienia, czy pragnienia przyjęcia Zbawiciela do swej duszy. Sądzą, że w tym stanie nie godzi się wprowadzać Go do swego wnętrza, że On spodziewa się tam takiego niemal entuzjastycznego przyjęcia, jak wtedy gdy przy okrzykach hosanna wjeżdżał do Jerozolimy; a gdy nas na to nie stać, lepiej usunąć się na bok. […]

Jak w całym naszym stosunku do Boga, tak i w Komunii świętej nie swego zadowolenia należy szukać nade wszystko, ale chwały Bożej i spełnienia woli Chrystusowej względem naszych dusz, a ta we mszy świętej jest aż nader jasna. Na to kazał nam prosić o chleb nasz powszedni, na to ukrył się pod postaciami najbardziej codziennego naszego pokarmu, na to wreszcie nas zapewnił o tym wielkim pragnieniu swego Serca, aby pożywać wraz z nami ucztę eucharystyczną, abyśmy nie mogli mieć żadnej wątpliwości, iż przy końcu każdej eucharystycznej ofiary Chrystus Pan czeka niejako na to, aby wierni, którzy byli na niej obecni, przyjęli Go w tym świętym Pokarmie i aby mógł z tej okazji goręcej jeszcze niż dotąd przytulić ich dusze do swego Boskiego Serca.

Jasnym jest przeto, że modlitwie człowieka, który w czasie Komunii świętej nie ma zamiaru jej przyjąć, choć ma wszystkie po temu warunki, czegoś brak, że nie dochodzi do pełni swej doskonałości, bo albo nie mówi Jezusowi tego, czego On się spodziewa, albo – co gorsza – mówi słowem lub myślą, a nie wypełnia czynem. […]

Przyjęta w intencji rozradowania Serca Zbawiciela, Komunia święta pomimo oschłości, która w duszy panuje, da jej nieraz więcej, niż wtedy gdy to czyni większą pociechą dla siebie, ale ze zbytnim może przywiązaniem do tej pociechy.

Oczekiwać – mówi Adwent i Wielki Post.

Oczekiwać – mówi człowiek i oczekuje na idealny kontakt z Bogiem, rezygnując w czasie “oczekiwania” z życia sakramentalnego.

Oczekiwać – mówi Chrystus i pod koniec Eucharystii przychodzi do człowieka w Komunii.

Oczekiwać w życiu – to wyjść ku Chrystusowi, a nie popularne dzisiaj siedzenie w okopach, tak jakby Boga nie było.

Oczekiwać w życiu – to wyjść ku śmierci, ujrzeć dzień Sądu Ostatecznego, zobaczyć czas jakim Bóg nas obdarował, i w tym świetle dokonywać wyboru każdego dnia – żyć w Komunii z Chrystusem.