Jedz powoli, bo inaczej to pupa boli.
Jęcz powoli, bo inaczej za dużo swawoli.
Jedź powoli, bo inaczej policja goli 😉
Maryja z Góry Karmel
O piękna Maryjo z Góry Karmel… ora pro nobis.
PS
Jan Paweł II: Szkaplerz noszę od młodości…
Dlaczego dziewczyna mówi nie…
Spytałeś mnie mój Drogi 20-letni GG#Przyjacielu, dlaczego Piękna dziewczyna, w odpowiedzi na to co nazywasz miłością, mówi
Nie wiem czy jesteś tym wybranym
.
W Twym sercu pojawiła się boleść i nie wypowiedziany żal, bo przecież Ty wzrokiem – i jak uważasz sercem – już w niej się zakochałeś na całe życie. Ona natomiast się waha, jakże ona tak może robić…
Ale być może jest tak, że Ty nie jesteś świadomy różnicy postrzegania świata oczami Kobiety i Mężczyzny. Zapominasz o tym, jak bogata i odmienna jest wrażliwość Kobiety, w porównaniu ze wzrokowym męskim postrzeganiem świata… Być może jej odpowiedź
Nie wiem czy jesteś tym wybranym
jest najszczerszym czystym słowem, płynącym z głebi jej serca, jakie obecnie może się wydobyć.
Gdyby mnie ktoś spytał kim jest Bóg, aby odpowiedzieć szczerze, musiałbym rzec “Nie wiem”. Dlaczego, ponieważ Bóg jest nieskończonością i ja nie potrafię tego ogarnąć. Nie potrafię ogarnąć mymi zmysłami, ogromu nieskończonego Miłosierdzia Bożego. Ludzie mówią 1 + 1 + 1 = 1 (Bóg Ojciec + Syn Boży + Duch Święty = Trójca Święta) i stają w zdumieniu matematycznym. Jednak gdy powiemy nieskończoność + nieskończoność + nieskończoność = nieskończoność wszystko staje się zrozumiałe i jasne, przynajmniej matematycznie 🙂
Podobnie jest z tym co nazywasz Miłością. Miłość to nie tylko “chemia”, wrażenie jednej chwili, gra zmysłów i hormonów. To także szacunek dla słowa i zachowania, którym obiecujesz cokolwiek drugiej osobie i ona obiecuje Tobie. Nigdy “chemia” nie może, a priori usprawiedliwiać prób wykroczenia poza granice Dekalogu. Miłość stwarza się w Bogu, i to jest ta najgłębsza Tajemnica.
Gdyby ta Piękna Dziewczyna, mająca naście lat odpowiedziała szybko i gładko
Tak Kocham, tak po grób
, można by mieć uzasadnione obawy, czy rozumie znaczenie tych słów. Dzisiaj jakże często wypowiada się wielkie słowa, by po chwili o nich zapomnieć. Zauważ, mówiłeś o swojej Wielkiej Miłości do tej osoby, czyli chciałeś dla niej dobra (drogi do Nieba i Zbawienia?). Zarazem, te słowa Wielka Miłość mówią więcej, mówią Ty chcesz i będziesz chciał dla Niej dobra, nawet gdy wasze drogi w życiu się rozejdą
Bo miłość nigdy nie ustaje!!!
(1Kor 13,8)
Jeżeli po jednej odpowiedzi
Nie wiem czy jesteś tym wybranym
, już jesteś w boleści, żalu i obrażeniu na Tą jedyną, to rodzi się uzasadnione pytanie czy Ty wiesz czym jest Miłość? Bo może to słowo jest początkiem Waszego niezrozumienia.
Są przypadki gdy Miłość rodzi się w chwili jak u św.Pawła w drodze do Damaszku, ale u innych ona się stwarza jak u św.Piotra, który trzy razy się zaparł i dopiero potem trzy razy wyznał
Kocham
!
Ku i dla trzeźwości, nie jestem ani św.Pawłem, ani św.Piotrem, dlatego o ile więcej muszę prosić – ja proch mizerny – o dobry wybór w życiu, o dobry wzrok, o czyste serce i wierność po grób.
Uogólniłem tą sytuację Drogi Przyjacielu, aby ukazać choć w skrócie studium serca i miłości w Bogu, które dopiero przygotowują nas na pełnię miłości drugiego człowieka w Bogu.
Staropolskie przysłowie rzecze:
Bez Boga nie podchodź ni do proga
. A dzisiaj jakże często, chcielibyśmy pójść przez całe życie opierając się na “chemii”, bo Bóg nas dogoni, a na pewno nie będzie przeszkadzał. Zapominamy przy tem, że najlepszą “Chemią” obdarza nas Duch św., to on otwiera nasze oczy na głębię serca Pięknej Dziewczyny, uczy nas Narzeczeństwa, a potem umacnia w Tajemnicy Sakramentu Małżeństwa (Veni Creator Spiritus – O Stworzycielu Duchu, przyjdź) i uzdalnia nas do tego co zdaje się być NIEMOŻLIWE, życia razem w wielości i różnorodności. Cel miłości – w każdej chwili ubogacać się kobiecą wrażliwością wybranej i męską wrażliwością wybranego.
Nie bójmy się różnorodności, nie bójmy się tego, że nie wiemy. Wszak Cnota w cierpliwości sie doskonali 🙂
Dlaczego czytam?
Dlaczego czytam? Bo ludzie są mądrzy, radośni, otwarci na Boga i chciałbym się ubogacić ich mądrością, a nie być ponurym mrukiem.
Dlaczego czytam? Bo jestem zarozumiały, a książki uczą pokory i ukazują moją niewiedzę.
Dlaczego czytam? Bo pytam czy-tam? nie ma odpowiedzi na moje pytania, pytania świata. Wśród tych ksiąg jest taka jedna prawie dwutysiącletnia, w niej są odpowiedzi…
Seminaria i lęki
Krótka chwila przerwy w cad-rysowaniu, i kontynuacja ubogacającej lektury, którą wszystkim gorąco polecam:
W.B.: Czy dzisiejsze seminaria nie “sączą lęku” w dusze kleryków? Ale lęku przed światem, przed tym, co “świeckie”, a więc należące do “ducha tego świata”?
Pamiętam rozmowę z pewnym młodym księdzem, który narzekał na samotność. Zapytałem go: “Dlaczego ksiądz nie pójdzie do ludzi, nie odwiedzi ich, nie porozmawia?” A on na to: “Jakżeż ja potem powiem kazanie do kogoś, z kim piłem?” “Człowieku, to nie możesz iść i się nie napić?!” “Eee, to trzeba mieć wysoki poziom…” Przyznaję, że się przestraszyłem. Jeżeli ktoś po sześciu latach seminarium mówi, że nie potrafi odmówić wódki, kiedy jest w gościnie, to jak on sobie da radę w sytuacjach o wiele poważniejszych?
Myślę, że dziś seminaria nie tyle “sączą lęk” w dusze, ile nie wszystkim pomagają się tego lęku pozbyć. I wtedy taki ksiądz rzeczywiście boi się wejść między ludzi, unika jakichkolwiek kontaktów, szczególnie z kobietami, bo obawia się, że lada kontakt może stać się początkiem czegoś złego. Ostrożność – jak najbardziej! Ale to, co czasem widzę, to jakieś “ostrożniactwo”! Nie szczerość wobec samego siebie, ale ostrożność podszyta strachem, która nieraz zamienia się w zwykły brak szacunku. I ten przesadny lęk może się wyrażać postępowaniem agresywnym lub lekceważącym wiernych.
W.B.: Bardzo razi mnie, kiedy ksiądz spotyka parę małżonków czy narzeczonych, czy nawet tylko przyjaciół, i wita się jedynie z mężczyzną albo w rozmowie zwraca się wyłącznie do niego.
W kontaktach z ludźmi potrzebna jest bardzo duża pokora i zaufanie Bogu. Ludzie są ogromnie wrażliwi na każdy gest i słowo księdza, niezależnie od tego, jak go oceniają. Czasem ksiądz “ładnie powie”, ale zlekceważy człowieka. Czasem dla jednych, ma serce, a dla reszty już nie. […] Nie ma gorszych i lepszych, droższych i mniej drogich – wszystkim trzeba służyć jednakowo, bo każdego z nich przysyła do mnie Chrystus. Ksiądz, który jest tego świadomy, będzie i do różańca, i do tańca, i zachowa równowagę między jednym i drugim. Doświadczenie pokazuje, że źle się zaczyna dziać, jeśli tego “tańca” jest za dużo. Ale ksiądz, który ma to wszystko poukładane, jeżeli dostrzeże, że gdzieś za bardzo się zaangażował to się wycofa.
Schody do Nieba s.78-79