PM 8.3 Modlitwa nie może być pytlowaniem słów

Pełnia Modlitwy – Nauka o Modlitwie
8.3 Rola łaski w modlitwie

Modlitwa myślna, pod pewnym względem doskonalsza i bardziej uduchowiona, nigdy nie sprawi, aby modlitwa ustna, czy to indywidualna, czy społeczna, stała się zbędna. Owszem, te formy modlitwy, w których pierwiastek zewnętrzny większy bierze udział, są dla modlitwy wewnętrznej ogromnie doniosłe, będąc jej szkołą, źródłem ożywczym, podnietą, a nieraz nawet ucieczką w chwilach oschłości. […]

Wiemy dobrze, że często bardzo bywa wprost przeciwnie; modlitwa ustna przeistacza śliczny dar mowy na jakieś szybkie i niewyraźne pytlowanie słów, z którego niejedno wychodzi okaleczone, niejedno, i to nieraz najważniejsze nawet, zupełnie zostaje pominięte. Takie używanie języka do chwalenia Pana Boga, naturalnie, nie może Mu czci przysporzyć. W modlitwie przeto ustnej, czy to głośnej, czy cichej, szeptem odmawianej, każde słowo modlitwy winno być dokładnie wypowiedziane, bo każde ma swe znaczenie i każde zawiera w sobie jeden promyk składowy tej chwały, którą całe modlitwa zanosi do Boga. […]

W śpiewie kościelnym rola czynników Bożych, nadprzyrodzonych musi być decydująca. Pierwiastek muzyczny musi być całkowicie podporządkowany pierwiastkowi modlitwy; i to tylko z dziedziny muzyki może być użyte do śpiewu kościelnego, co da się w ten sposób podporządkować celom, których śpiewowi kościelnemu nigdy nie wolno tracić z oczu. Nie wystarczy tu, aby treść śpiewu, same słowa były zaczerpnięte z tematów religijnych. […]

Śpiew kościelny musi mieć w całej pełni charakter modlitwy śpiewanej; pierwiastek modlitwy musi tu mieć pierwsze miejsce, a pierwiastek muzyczny drugie, podporządkowane całkowicie potrzebom służby Bożej. […]

Przypomina mi się moja babcia – śp. Eugenia, która w dzieciństwie zwracała mi uwagę, na jakość rozmowy z Bogiem. Zachęcała mnie do głośnego pacierza tak, aby moje słowa były wyraźne i spokojne… oczywiście był jakiś bunt dziecinny i chęć mruczenia pod nosem.

Dopiero w kilkanaście lat później zdałem sobie sprawę, jak wiele zawdzięczam temu początkowi i wyczuleniu na jakość rozmowy z Bogiem. Tak jak aktor uczy się mówić zrozumiale – przez szacunek dla słuchacza, tak tutaj w rozmowie z kimś większym – Bogiem, należy kształtować w sobie język wypowiedzi.

Ta dbałość, przynosi potem jednorodność modlitwy myślnej i ustnej, ponieważ myśli są wyraźnymi słowami wypowiadanymi w sercu. Najdostojniejsza forma modlitwy – śpiew, wymaga szczególnego zaangażowania. Jakże często można dzisiaj napotkać świątynie, w których jedynie organista chwali Boga śpiewem, i jedynie kapłan głośno i odważnie mówi słowa modlitwy. W modlitwie wspólnotowej – m.in. podczas Eucharystii – niezbędnym jest zaangażowanie naszego głosu, wielbiącego Boga słowami i dźwiękami, chociażby w słowach: “Niech Pan przyjmie Ofiarę z rąk twoich na cześć i chwałę swojego imienia, a także na pożytek nasz i całego Kościoła świętego”. Bez głośnego wypowiadania tych słów, wspólnotowy charakter Eucharystii ulega zagubieniu.

Pojawia się także pokusa uczynienia z Mszy św., festiwalu współczesnej piosenki religijnej – całkowite odrzucenie pieśni tradycyjnych. Do zachowania śpiewów tradycyjnych, w których pierwiastek modlitwy przeważa nad pierwiastkiem muzycznym, wielokrotnie zachęcał Jan Paweł II, podczas pielgrzymek do Polski i przemówień do Polaków. Przypominając, że Tradycja jest jednym z filarów Kościoła Powszechnego.

PM 8.2 Oczyszczenie i uszlachetnienie rozumu i woli

Pełnia Modlitwy – Nauka o Modlitwie
8.2 Rola łaski w modlitwie

Rozum, pozostawiony swym światłom przyrodzonym, i wola w przyrodzonym zakresie swego działania nigdy nie będą w stanie nadać sobie tej stałej sprawności do służby Bożej, jaką daje im moc nadprzyrodzona łaski i cnót wlanych razem z nią do duszy. […]

Tak, dopiero oczyszczone i uszlachetnione cnotami teologicznymi, rozum i wola stają się zdolne do niesienia Bogu w całej pełni tej służby chwały, czci, dziękczynienia i prośby błagalnej, którą jednym słowem nazywamy modlitwą. […]

Już więc w zewnętrznym zachowaniu człowieka pod wpływem wiary i miłości zauważyć można pewien sposób bycia, mający na sobie wyraźne cechy wpływów religijnych. Czy go nazwiemy pobożnością, czy ogólniej – skromnością lub ułożeniem religijnym, w istocie swej będzie się on sprowadzał do tego swobodnego przejawiania na zewnątrz – w wyrazie twarzy, ruchach, przybieranej postawie wewnętrznych przeżyć religijnych, do pewnej harmonii między tym, co się w duszy dzieje, a tym, co się odbija na zewnętrznej działalności człowieka.

Zapewne, nieraz się zdarzy spotkać ludzi, którzy sztucznie wytworzyli sobie pewien sposób zachowywania się bardzo pobożny, podczas gdy w duszy te zewnętrzne formy nie znajdują żadnego odpowiednika. Fałsz ten nie da się jednak długo ukryć; pustka, którą ten powierzchowny sposób bycia pokrywa, prędzej czy później wyjdzie na jaw, niemałą szkodę wyrządzając sprawie Bożej tym dyskredytem, jaki hipokryzja rzuca na całe życie religijne. […]

W Polsce mamy zbyt wyłączną skłonność do uważania postawy klęczącej za jedynie odpowiadającą modlitwie, tak iż nieraz nawet ludzie spowiadają się, że mówili pacierz, ale nie klęcząc. Tymczasem pobożność chrześcijańska w swym rozwoju dziejowym znała cały szereg innych postaw, odpowiadających pewnym określonym nastrojom modlitwy, z których niejedne do dziś dnia ogólnie się zachowały, jak np. wstawanie na Ewangelię.

W moim życiu dostrzegam czas Łaski, gdy rozum i wola, oczyszczają się i uszlachetniają, a następnie usprawniają do chwalenia Boga niższe władze duszy, czynniki zmysłowe i członki ciała.

Jest też czas pewności siebie “nad-religijności”, wykoncypowania modlitwy, ograniczenia się do jakiejś “doskonałej” formy modlitwy i mówienia “spójrz Boże nie modlę się tak jak oni, lecz lepiej…”

Zastanawiające, w życiu można dać świadectwo własnej wiary, nie tylko mówiąc, nie tylko pisząc, ale także poprzez gesty ciała. Poprzez znak krzyża w miejscu publicznym, poprzez pokłon, przyklęknięcie oraz spokój ciała na modlitwie…

Życie św.Dominika ukazuje wspaniały przykład cielesnego (postawa ciała) przeżywania modlitwy.

PM 8.1 Nadrzyprodzony prąd łaski w modlitwie

Pełnia Modlitwy – Nauka o Modlitwie
8.1 Rola łaski w modlitwie

Zapewne, w życiu przyrodzonym mamy już pewne pole działalności moralnej i nawet dla poznania i uczczenia Boga jest w nim miejsce. Ale nasze czynności przyrodzone nie są w stanie doprowadzić nas do naszego celu nadprzyrodzonego, bo on przekracza ich siły; one nie mogą nam dać pełni naszego rozwoju i ani też pełni chwały Bogu nie przynoszą, ani naszego głodu szczęścia nie są w stanie nasycić. […]

Jak daleko sięga w naszym życiu wpływ łaski? Tak daleko jak i wpływ rozumu i woli. Każda władza, która pod wpływem rozumu i woli może brać udział w życiu moralnym, jest już przez to samo zdolna do przyjęcia na siebie piętna nadprzyrodzonego. […]

Najważniejszymi sprawnościami, wypływającymi z łaski, są cnoty teologiczne: wiary, nadziei i miłości. […]

Niewątpliwie wola nasza w tym życiu może dużo doskonalej kochać Boga, niż rozum jest w stanie Go poznać, i stąd pochodzi to królowanie miłości nad wszystkimi cnotami, które św. Paweł tak silnie zaznaczył w rozdziale trzynastym Pierwszego Listu do Koryntian.

Jak zbliżyć się do Boga na modlitwie? To pytanie pojawia się co jakiś czas, w moim codziennym zagonieniu. Pierwszy odruch, to działanie rozumu i woli. Postanowienie – muszę zacząć działać. Powstaje wtedy, przeogromna chęć zasypania Pana Bogami, wszelkimi znanymi mi modlitwami, tak jakby ilość i długość wypowiadanych słów, miała świadczyć o mojej miłości ku Bogu.

Jednak mimo tego wysiłku “stachanowca”, czuję jakby niedosyt. Wtedy powraca myśl o własnej marności i konieczności otwarcia na Łaskę. Gdy zaczynam otwierać się, na nadprzyrodzony prąd Łaski w modlitwie – na działanie Ducha świętego, dopiero wtedy tkwiące w przyrodzonym życiu rozum i wola, zaczynają mnie prowadzić w pełni ku Bogu. Wtedy odkrywam ciszę, modlitwą słowną i śpiewem.

Miłość największa z trzech cnót, prowadzi najpełniej ku Bogu, dzięki Łasce, która uzdalnia naszą wolę ku miłości. Miłość oparta na woli czy też rozumowo zaplanowana, bez otwarcia na Łaskę(!), nie jest w stanie doprowadzić nas do celu nadprzyrodzonego – pełni miłości.

PM 7.3 Sekty kładą nacisk na uczucia!

Pełnia Modlitwy – Nauka o Modlitwie
7.3 Modlitwa całego człowieka

Powyższa nauka o istotnej roli uczuć w modlitwie ma ogromną doniosłość w chwili obecnej, albowiem wpływ fałszywych poglądów w tej dziedzinie mocno paraliżuje życie religijne. Różne sekty współczesne na te właśnie poruszenia uczuć największy kładą nacisk, upatrując w nich oznaki nawrócenia i prawdziwego życia religijnego. Zapewne zechcą one swoje poglądy i u nas szerzyć i trafią na grunt bardzo podatny, bo i dziś już przy naszym usposobieniu skłonnym do sentymentalizmu i przy różnych najfałszywszych poglądach, które nasz romantyzm o tak płytkim podłożu filozoficznym spopularyzował u nas, wielu nawet wierzących katolików ogromnie przecenia rolę uczuć w życiu religijnym.

Uświadomienie pod tym względem i powrót do czystej tradycyjnej nauki Kościoła jest więc dziś bardzo doniosłą potrzebą naszego życia duchowego.”

Jak się mam modlić, aby nie ulec wpływowi fałszywych poglądów? W takich chwilach sięgam po Ewangelię i wczytuję się w prośbę jednego z uczniów: “Panie, naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów.” A Jezus odrzekł, do uczniów: “Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię… (Łk 11,1-4, Mt 6,5-15).

o.Jacek Woroniecki ukazuje jako fundament duchowego rozwoju należyte utrwalenie w umyśle pewnych formuł modlitw, które w myśl Zbawiciela i tradycji Kościoła mają być nieustannym źródłem natchnienia dla modlitwy chrześcijan. Na mistycyzm w moim życiu patrzę jak na wysoką skałę. Nie potrafię zacząć od mistycznego poziomu modlitwy, tak jak to czynił św.Jan od Krzyża, św.Teresa. Mogę jedynie pracować nad fundamentem mojej modlitwy położonym u stóp tej skały, patrząc na przykład św.o.Pio, który na paciorkach różańca wznosił się ku mistycyzmowi.

Winienem dbać o czystość mojej wyobraźni “tak iżby żadne obrazy, kalające lub choćby tylko rozpraszające życie religijne, na stałe w niej nie zagościły, ale winna ona być także pozytywnie przyzwyczajona do odtwarzania takich wyobrażeń, które by mogły być tym koniecznym podłożem dla życia moralnego i religijnego.” Ten drugi fragment pozytywnego spojrzenia, zachęca mnie od czytania życiorysów Ojców Kościoła, Świętych i Błogosławionych, aby wzrastać i umacniać się ich przykładem.

Rola uczuć na modlitwie rodzi wiele trudnych pytań, dlatego przywołuję na koniec słowa o.Jacka:

Kościół nie lekceważył nigdy uczuć jako czynnika moralnego i zarówno w całokształcie życia religijnego, jak i w dziedzinie modlitwy przypisywał im zawsze poważną rolę. Jak wnet zobaczymy, liturgia katolicka jest tą idealną szkołą życia duchowego i modlitwy, ujmującą w karby wychowawcze wszystkie władze duszy ludzkiej, a więc i władze uczuciowe. Ale Kościół zawsze bronił i bronić będzie wiernych od ułud, nieodłącznych od gry uczuć, i od przesuwania punktu ciężkości życia religijnego i modlitwy na zjawiska emocjonalne, na te wszelkie roztkliwiania się i rozczulania, które nieraz mogą procesom duchowym towarzyszyć, ale które do ich istotnej wartości nic nie dodają i do których nie wolno się zbyt przywiązywać.

PM 7.2 Modlitwa nie jest grą uczuć!

Pełnia Modlitwy – Nauka o Modlitwie
7.2 Modlitwa całego człowieka

Przesuwanie punktu ciężkości w życiu moralnym i religijnym na funkcje uczuciowe musiało z konieczności doprowadzić do traktowania i modlitwy jako gry uczuć. Otóż dla życia duchowego miało to skutki najfatalniejsze. Trudno wprost określić, jak wielu duszom te błędne teorie spaczyły całe życie duchowe, wysuwając na pierwszy plan w tym, co przede wszystkim powinno być służbą Bożą, poszukiwanie własnych zadowoleń i rozczuleń, i czyniąc z nich kryterium dobrej i gorliwej modlitwy.

W chrześcijańskiej nauce o modlitwie na taką rolę dla uczuć miejsca być nie może. Wbrew chaotycznym poglądom psychologii współczesnej na główne czynniki naszego życia duchowego, etyka chrześcijańska nie przyznaje władzom uczuciowym roli równorzędnej z rozumem i wolą, ale je im stanowczo podporządkowuje.

Współczesny Świat, jego nauka i media, starają się opierać każde działanie człowieka o poglądy psychologiczne. Coraz częściej jako jedyne rozwiązanie problemów człowieka, zostaje przedstawiona wizyta u psychologa. Nasze zachowanie ma być – przede wszystkim – ukazywaniem uczuć. Artykuły prasowe krzyczą tytułami: “Nie wolno już dłużej tłumić w sobie uczuć”.

Ten sposób bycia zostaje także przeniesiony na modlitwę, tak jakby najważniejszą jej cechą była gra uczuć. Jednak uczucia “NIE MOGĄ BYĆ równouprawnione z władzami duchowymi, rozumem i wolą, do których należy kierowanie czynami ludzkimi.

Stąd wynika konsekwentnie i rola uczuć w modlitwie. Wzięta sama w sobie modlitwa może się obyć bez współudziału uczuć, będąc w swej istocie aktem rozumu i woli. Aniołowie, duchy czyste, podobnie jak i dusze błogosławionych w niebie, są w ciągłym stanie modlitwy i miłości, aczkolwiek uczuciowych władz zmysłowych nie miały albo w stanie rozdzielenia od ciała nie mogą ich używać.

Należy uważać, albowiem uległość władz uczuciowych, wobec władz duchowych nie będzie nigdy całkowita. Z powodu grzechu pierworodnego, rozum nie posiada władzy autokratycznej nad sferą uczuć, lecz musi ciągle z nią politykować, jednak zmysły wyłamują się spod jego władzy.

Toteż i w modlitwie nie będzie można zbyt rachować na udział i pomoc uczuć. To, co jest istotne w modlitwie, będzie ZAWSZE MUSIAŁO być dokonane wysiłkiem rozumu i woli.

Gdy istnieje pokusa odnalezienia prawd dotyczących modlitwy i duchowości człowieka, we wszystkich książkach opisujących psychologię człowieka, należy koniecznie pamiętać, że początkiem wszystkiego jest rozum i wola. Dlatego wszystkie formy modlitwy bazujące na grze uczuć, winny ustępować pierwszeństwa modlitwie opartej na wysiłku rozumu i woli, czyli na przykład na lekturze Pisma Świętego i tradycyjnych formach modlitwy: Ojcze nasz, Różaniec święty…

Modlitwa nie jest grą uczuć! Dlatego tak ważnym zadaniem w wychowaniu religijnym jest kształtowanie w sobie, dziedziny zmysłowej do służby Bożej tak, aby współdziałała z pierwiastkiem duchowym w szerzeniu chwały Bożej.