W napomnieniu, aby słońce nie zachodziło nad naszym gniewem, zawarte jest przyznanie, że jesteśmy skłonni do gniewu. Tak jak w innym miejscu powiedziano: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa (Mt 5,28). Takie zdanie musi nas skłonić do jednej z dwóch postaw: albo do purytanizmu, który jest chrześcijańską formą faryzeizmu, albo do ślepego rzucenia się w objęcia Miłości miłosiernej. Czy istnieje bowiem mężczyzna “godny lub niegodny” tego miana, który nigdy nie spojrzał na żadną kobietę poza własną żoną? Nawet wśród największych świętych byli tacy, którzy na widok kobiety, czy choćby na myśl o niej, doznawali takiego niepokoju, że rzucali się w pokrzywy, między ciernie lub do lodowatej wody.
Jeżeli tak robili święci, to cóż dopiero ja – marność nad marnościami – winienem czynić, aby nie zgrzeszyć???