Ludzie potrafią stworzyć dwa rodzaje wspólnot, grup, zespołów, stowarzyszeń:
1) takie co rozwijają
i
2) takie co zwijają
Te pierwsze uczą – z MIŁOŚCI do człowieka – wymagania od siebie nawzajem (jeden od drugiego) i odpowiedzialności za drugiego kimkolwiek by był w tej wspólnocie, przez co prowadzą do wzrostu (dorastanie i doroślenie) i rozwijają: towarzysko, etycznie, moralnie i religijnie.
Te drugie uczą poklepywania po ramieniu i olewania spraw wszelkich, wszyscy są cool i super, nikt nie ma problemów, ludzie grają przed innymi szczęśliwych – przez co cofają się w rozwoju (dziecinnienie) i zwijają: towarzysko, etycznie, moralnie i religijnie.
Przyjaźnie i koleżeństwo z tych pierwszych trwają po rozstaniu, przez długie lata, aż do śmierci… pomimo odległości, różnych przelotnych ochłodzeń i niedomówień. Ponieważ te wspólnoty nauczyły dostrzegania wartości i głębi, w każdym człowieku (Podmiot) niezależnie od płci, wyznania, sposobu bycia i choroby, nawet w tym z porażeniem mózgowym.
Przyjaźnie i koleżeństwo w tych drugich umierają już w trwaniu (nie ma więc czasu po), bo drugi człowiek jawi się w nich jako przedmiot, a nie PODMIOT. Można w nich o każdym członku wspólnoty powiedzieć, wszystko i wszędzie bo jakoś to potem będzie… Nie ma znaczenia czy kogoś to zrani… bo zwijanie “rozwija” (sic!) umiejętność grania przed innymi kogoś innego, i trzy cechy: egoizm, pychę i źle pojętą pewność siebie.